Aleteia logoAleteia logo
Aleteia
niedziela 11/04/2021 |
Niedziela Bożego Miłosierdzia
home iconDuchowość
line break icon

Nie chciał, by zwracano się do niego „ekscelencjo”. Poznaj wyjątkowego biskupa Tonino Bello

DON TONINO BELLO

FAIR USE | Don Tonino, Vescovo | Facebook Page

Beata Zajączkowska - 25.02.21

Bp Tonino Bello szukał ludzi i był im bliski. Marzył o Kościele głodnym Jezusa i nietolerancyjnym wobec wszelkiej światowości. Swym przykładem uczył, jak żyć Ewangelią bez taryfy ulgowej. Trwa proces beatyfikacyjny „biskupa w fartuchu”.

Miał zdrową alergię na tytuły i zaszczyty. Nie chciał, by zwracano się do niego „ekscelencjo” lub „księże biskupie”. Skracał dystans używając zdrobnienia swego imienia – Antonio. Dla wszystkich był „don Tonino” i tak też podpisywał nawet oficjalne dokumenty (don po włosku znaczy ksiądz – przyp. red.).

Na jego grobie, pod prostym krzyżem, również widnieje napis – don Tonino Bello, a pod nim „tercjarz franciszkański” i dopiero na końcu „biskup”.

Dwukrotnie odmówił przyjęcia tej funkcji, prosił, by nadal mógł służyć swoim parafianom. Gdy w końcu się zgodził powiedział nam, że jest to dla niego ogromne brzemię – mówi brat sługi Bożego.

Bp Tonino we wspomnieniach rodziny

Marcello wspomina, że już jako dzieciak Tonino odprawiał dla braci „mszę” i udzielał im „komunii”, krojąc na plasterki gruszkę.

Tato zmarł, gdy byliśmy jeszcze dziećmi, mama dokonała wielu wyrzeczeń, by móc nas wykształcić – wspomina.

Drugi z braci podkreśla, że bieda nauczyła Tonino wrażliwości na potrzebujących.

Mama zawsze dzieliła się z sąsiadami, którzy mieli jeszcze mniej od nas, goniła nas też do codziennej modlitwy – mówi Trifone.

Rodzina była dla niego zawsze bardzo ważna.

Do końca swych dni dzwonił do nas codzienne rano, pytając co słychać – opowiada bratanica Francesca.

Pytana o to, jak wspomina wujka, mówi:

Zabierał nas nad morze, gdzie nauczył całe moje rodzeństwo pływać, recytował poezję i uczył zachwytu nad stworzeniem. Grał nam na akordeonie. Był też bardzo praktyczny, stąd zachęcał mnie do zrobienia prawa jazdy.

Bratanek Stefano dodaje:

On był nadzwyczajny w swej normalności. Uczył, że w życiu nie można się poddawać.

Wyznaje, że to pod wpływem wujka został nauczycielem i pracuje jako wychowawca w ośrodku dla trudnej młodzieży.

Apulia wciąż pamięta don Tonino

Całe swoje 58-letnie życie don Tonino związał z włoską Apulią. Mimo prawie trzydziestu lat, które minęły od jego śmierci, pamięć o nim jest wciąż bardzo żywa. Mieszkańcy regionu podkreślają, że walczył o ich prawa, leżała mu na sercu ich przyszłość. Drzwi jego probostwa, a potem biskupstwa zawsze stały otworem. Zresztą nie miał nikogo do pomocy, zawsze sam je otwierał.

Przyjechaliśmy kiedyś do niego całą rodziną. Okazało się, że nie mamy gdzie zanocować, bo przyjął do domu potrzebujących – wspomina Marcello.

Pod swój dach przyjmował biednych, chorych, księży w trudnościach, młodych szukających sensu życia, wierzących i ateistów. Nie odmówił też, gdy w środku nocy po pomoc przyszła przemoczona prostytutka. Był za to krytykowany. Dyspozycyjność, otwartość, uważność słuchania i gotowość działania, to główne cechy tego kapłana, który nawet gdy został biskupem, nie ściągnął fartucha. Często powtarzał, że Kościół w jednej ręce powinien trzymać Biblię, a w drugiej gazetę. Uczył, że Ewangelia musi przenikać życie.

Kościół dysponuje stułą sakramentów i fartuchem służby – mawiał, zachęcając kapłanów do ofiarności.

„Biskup w fartuchu”

Aktualny ordynariusz diecezji Molfetta, której przez jedenaście lat don Tonino był biskupem wskazuje, że miał on swój charakterystyczny styl, który wielu się nie podobał. Już na początku zszokował, gdy zawołanie biskupie zapisał po włosku, a nie jak nakazuje tradycja, po łacinie. Były to słowa: „Niech słyszą to pokorni i niech się weselą”. Swym krytykom odpowiedział: „Gdyby to było po łacinie, to pokorni ani by nie zrozumieli, ani by się nie radowali”.

W centrum jego życia był Bóg i drugi człowiek, zwłaszcza ubogi i na różny sposób potrzebujący.

Potrafił być też bardzo wymagający, gdy widział jak młodzi niszczą sobie życie, pomagał im stanąć na nogi i wyciągał ich z grzechu. Niektórzy jego nauczanie społeczne brali za ideologię i krytykowali, ale on żył jedynie czystą Ewangelią – mówi bp Domenico Cornacchia nazywając „biskupa w fartuchu” prekursorem nauczania papieża Franciszka.

Nie miał ani grosza

W czasie II wojny światowej don Tonino stracił brata. Stąd wzięła się jego awersja do broni i troska o budowanie pokoju na wszelkich płaszczyznach. Legendą obrosła jego wyprawa w 1992 r. do bombardowanego Sarajewa.

Był już wówczas bardzo osłabiony chorobą nowotworową, chciał jednak zanieść tym ludziom przesłanie solidarności. Pamiętam, że jako architekt szukałem dla nas jakiegoś bezpieczniejszego schronienia, ale on mnie zaciągnął do innych. Taki był mój brat: nigdy nie szukał dla siebie przywilejów, tylko dzielił życie z ludźmi – wspomina Trifone.

I dodaje:

Byliśmy bardzo dumni, gdy po śmierci okazało się, że nie miał ani grosza. Wszystko przeznaczał dla ludzi. To dla nas wielka radość i satysfakcja.

Papież Franciszek o don Tonino: „Nie stał z założonymi rękami”

Papież Franciszek odwiedzając Alessano, rodzinną miejscowość don Tonino, przypomniał, że uczy on, byśmy nie teoretyzowali na temat pomocy ubogim:

Kościół, który troszczy się o ubogich, zawsze będzie dostrojony do kanału Boga i nigdy nie straci częstotliwości Ewangelii.

Przypomniał też ważne nauczanie społeczne sługi Bożego, który „nigdy nie tracił okazji, aby powiedzieć, że na pierwszym miejscu stoi pracownik z jego godnością, a nie zysk z jego chciwością”. Franciszek zauważył, że „nigdy nie stał on z założonymi rękami: działał lokalnie, aby siać pokój na całym świecie wiedząc, że pierwszym krokiem jest troska o potrzebujących i krzewienie sprawiedliwości”.

Świadectwo pewnego studenta

Stefano Violi był studentem prawa, gdy poznał don Tonino. To spotkanie zmieniło jego życie.

Mama zaciągnęła mnie siłą na mszę, którą miał odprawić dla zaprzyjaźnionych rodzin. Był już bardzo słaby. Celebrował siedząc na łóżku. I wtedy ja, sceptyk, który szerokim łukiem omijał kościół, zobaczyłem w jego oczach ogromne pragnienie życia. Dostrzegłem w tym człowieku, o krok od agonii, niesamowitą siłę. To spojrzenie pogodziło mnie z kościelnym obliczem Jezusa, czyli mówieniem, że „Bóg może być, ale Kościół zdecydowanie nie jest dla mnie” – wspomina.

Skończył prawo, kariera stanęła przed nim otworem. Spojrzenie don Tonino ciągle jednak budziło pytania.

Przed innymi mogłem kłamać, ale sam siebie nie chciałem oszukiwać – mówi.

Wstąpił do zakonu niosącego pomoc potrzebującym. Dziś jest proboszczem w Modenie i zajmuje się ubogą młodzieżą.

Ten umierający kapłan, którego łóżko stało się ołtarzem, dał mi doświadczyć tajemnicy miłości. Jego świadectwu nie można było się oprzeć – podkreśla ks. Violi.

Z kolei papież Franciszek po wizycie przy grobie don Tonino tak o nim mówił:

Naśladował Jezusa, wyzbywając się siebie. Nie przeszkadzały mu prośby potrzebujących, bolała go obojętność. Uczył, że nie ma co działać bez godzin wcześniej spędzonych przed tabernakulum.

Jego przykład także dziś jest usilnym wołaniem o życie Ewangelią bez taryfy ulgowej.


KLEMENS VON GALEN

Czytaj także:
Biskup, który postawił się NSDAP. „Lew Münsteru”: bł. Klemens August von Galen




Czytaj także:
Znacie czołówkę „Młodego papieża”? Odkryliśmy jej sekret!

Tags:
biskupWłochy
Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia ukazuje się w siedmiu językach: angielskim, francuskim, włoskim, hiszpańskim, portugalskim, polskim i słoweńskim.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Modlitwa dnia
Dziś świętujemy...




Top 10
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail