Aleteia logoAleteia logo
Aleteia
niedziela 17/10/2021 |
Św. Ignacego Antiocheńskiego
Aleteia logo
home iconDuchowość
line break icon

Ks. Emil Kapaun: święty kapelan w wojennych okopach

Public Domain and Les Broadstreet/US Army Photo/Government Work

Larry Peterson - 24.06.21

Biegał pomiędzy okopami, wyciągając rannych i udzielając konającym sakramentu namaszczenia. Spowiadał wśród huku wystrzałów i eksplozji. Powstrzymał egzekucję rannych żołnierzy i wynegocjował z wrogiem ich ocalenie.

Emil Kapaun: ksiądz i kapelan

Emil Joseph Kapaun urodził się w 1916 r. na farmie w pobliżu Pilsen, w stanie Kansas (USA). Pilsen, niewielka miejscowość zamieszkana przez niecałą setkę ludzi, swoją nazwę zawdzięczała czeskiemu miastu o tej samej nazwie.

Rodzicami Emila byli czescy imigranci, katolicy o silnej wierze. Sam Emil bardzo dobrze się uczył, a ponadto miał wyjątkową smykałkę do naprawiania sprzętu używanego w gospodarstwie. Te umiejętności przydały mu się na późniejszym etapie życia, kiedy został jeńcem wojennym.

Emil Kapaun przyjął sakrament święceń 9 czerwca 1940 r. Cztery lata później dołączył do korpusu kapelanów armii USA i otrzymał skierowanie do Birmy. W 1946 r. przerwał służbę wojskową i zaczął studia drugiego stopnia.

Jednak po obronie dyplomu w 1948 r., czując w głębi serca, że posługa kapelana wojskowego jest jego prawdziwym powołaniem, podjął na nowo pracę duszpasterską w armii amerykańskiej.

Wojna koreańska

W trakcie wojny koreańskiej kpt. Emil Kapaun był kapelanem katolickim przydzielonym do 3. batalionu 8. dywizji. 1 listopada 1950 r., w uroczystość Wszystkich Świętych, ks. Kapaun odprawił mszę świętą dla żołnierzy swojego batalionu. Wszyscy wówczas wierzyli, że wojna miała się ku końcowi.

Armia północnokoreańska została pokonana przez siły amerykańskie, których żołnierze zaczęli już myśleć o powrocie do domu na Święto Dziękczynienia i Boże Narodzenie. Jak się jednak wkrótce okazało, myśli te były daleko przedwczesne.

Tuż po północy 2 listopada, we wspomnienie wszystkich wiernych zmarłych, świat wokół nich eksplodował. Obszar zajęty przez 3 tysiące amerykańskich żołnierzy został niespodziewanie zaatakowany przez ponad 20 tysięcy żołnierzy chińskich. Całkowicie zaskoczeni Amerykanie, mimo stawienia zawziętego oporu przeciwnikowi, nie mieli żadnych szans.

BOHATEROWIE W SUTANNACH

Wojna i niewola

Ks. Kapaun biegał pomiędzy okopami, wyciągając rannych i udzielając konającym sakramentu namaszczenia. Spowiadał wśród huku wystrzałów i eksplozji.

Działając z wielkim zapałem poza amerykańskimi liniami, na „ziemi niczyjej”, powstrzymał egzekucję rannych Amerykanów i wynegocjował z wrogiem ich ocalenie. Nikt nie wie, ilu młodych żołnierzy zaniósł na własnych barkach w bezpieczne miejsce.

I właśnie podczas próby ratowania rannego żołnierza został wzięty do niewoli. Nie był bynajmniej jedynym amerykańskim żołnierzem pojmanym tej nocy.

O świcie bitwa dobiegła końca i setki nowo pojmanych amerykańskich jeńców wojennych, w tym ks. Emil, rozpoczęło przymusowy ponadstukilometrowy „marsz śmierci” do obozu jenieckiego.

Wcześniejsze myśli o Bożym Narodzeniu w Ameryce i indyku na Święto Dziękczynienia szybko wyparowały. Teraz umysły młodych żołnierzy, którzy nagle stali się jeńcami wojennymi, zaprzątało postawienie kolejnego kroku w błocie, śniegu i mrozie.

Służba i cierpienie

W trakcie „marszu” jeńców traktowano bardzo brutalnie. Rannych, którzy nie byli w stanie iść dalej, rozstrzeliwano. Ks. Emil Kapaun podniósł z ziemi rannego jeńca i niósł go na barkach. Namawiał innych, którzy byli jeszcze w niezłej kondycji, aby zrobili to samo. Niektórzy poszli za jego przykładem i w ten sposób, jakimś cudem, wielu udało się dotrzeć żywymi do obozu jenieckiego.

Ks. Emil Kapaun nie dbał ani trochę o siebie. Wbrew rozkazom chińskich strażników opiekował się chorymi i rannymi, rozpalał ogniska, szukał resztek jedzenia, a nawet stworzył prowizoryczną instalację do uzdatniania wody pitnej.

Tym, co rozwścieczyło strażników było to, jak ks. Emil zdołał zebrać na wspólnej modlitwie różańcowej oficerów zawodowych i żołnierzy poborowych, osoby o różnym kolorze skóry, a nawet ateistów czy agnostyków.

Bohaterski kapelan stał się inspiracją dla innych jeńców wojennych. Ksiądz Emil otwarcie wygłaszał kazania do jeńców, mimo że pilnujący ich Chińscy żołnierze zabronili mu tego. Modlił się w pojedynkę z jeńcami. Niektórzy z nich nawet przyjmowali wiarę i ochrzcili się.

Kiedy ks. Emil zignorował bezwzględny zakaz modlitwy i nadal spotykał się ze swoimi żołnierzami, jego oprawcy rozbierali go do naga i zmuszali do stania przez wiele godzin na bryle lodu. Trudno sobie wyobrazić ogrom cierpienia z powodu takiego okrucieństwa.

Ofiara życia

W Niedzielę Wielkanocną 1951 r. wycieńczeni, wygłodzeni więźniowie zobaczyli samotną sylwetkę oświetloną porannym słońcem. Gdy jeńcy podeszli bliżej, zorientowali się, że to ks. Emil. Miał na sobie purpurową stułę i trzymał w ręku Mszał Rzymski. W jakiś sposób otrzymał pozwolenie na odprawienie nabożeństwa wielkanocnego.

Chociaż nie mógł odprawić mszy świętej, przeczytał kilka psalmów, a wszyscy głośno odmówili modlitwy z Wielkiego Piątku, a nawet odprawili drogę krzyżową. Ci, którzy przeżyli niewolę wspominają, że niektórzy z mężczyzn otwarcie płakali.

Ks. Kapaun, wycieńczony straszliwymi warunkami niewoli, cierpiąc z powodu odniesionych ran i złego traktowania, zmarł 23 maja 1951 r. Przypisuje mu się uratowanie setek istnień ludzkich, a wszystko to dzięki troskliwej opiece, empatii i wsparciu duchowemu, okazywanym wszystkim żołnierzom, do których został posłany jako kapelan.

Kongres USA przyznał pośmiertnie księdzu Emilowi najwyższe odznaczenie wojskowe, Medal Honoru.

W 1993 r. kpt. Emil Joseph Kapaun, kapelan wojskowy, został ogłoszony przez Jana Pawła II sługą Bożym. Obecnie toczy się proces beatyfikacyjny tego bezinteresownego kapłana. Między innymi badane są dwa cuda przypisywane jego wstawiennictwu. Ten prosty ksiądz z małej farmy w amerykańskim Kansas jest prawdziwą inspiracją dla nas wszystkich.

Tags:
ksiądzproces beatyfikacyjnyUSAwojna
Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia ukazuje się w siedmiu językach: angielskim, francuskim, włoskim, hiszpańskim, portugalskim, polskim i słoweńskim.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Modlitwa dnia
Dziś świętujemy...




Top 10
1
SNOWFLAKE
Joanna Operacz
Pokolenie płatków śniegu. Każdy jest wyjątkowy, wszyscy (zbyt) de...
2
CARLO ACUTIS, CIAŁO
Redakcja
Czy ciało Carla Acutisa jest nietknięte? I czy został pochowany w...
3
NEWBORN BABY
Joanna Operacz
10 rzadko spotykanych imion dla dziewczynki
4
FATIMA
Agnieszka Bugała
Fatima, rozmowy pastuszków z Maryją i jedno jej zdanie o czyśćcu,...
5
MARIAN MARKIEWICZ
Anna Gębalska-Berekets
„Marianku, a ostrzygłbyś mnie, żebym jakoś na tym konklawe wygląd...
6
JERZY BIELECKI
Dominika Cicha-Drzyzga
Miłość za drutami. Uciekli z Auschwitz, spotkali się po 39 latach
7
MĘKA JEZUSA
Joanna Operacz
Jaka modlitwa podoba się Jezusowi? Św. Faustyna pisze o tym w „Dz...
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail