Aleteia logoAleteia logoAleteia
wtorek 28/05/2024 |
Bł. kard. Stefana Wyszyńskiego
Aleteia logo
Duchowość
separateurCreated with Sketch.

Rzucanie przekleństw i złorzeczenie to jest poważna sprawa. Czy potrzebne są specjalne modlitwy?

PRZEKLEŃSTWO

George Rudy | Shutterstock

Ks. Michał Lubowicki - 27.06.21

Czy złorzeczenie jest grzechem? Jak bronić się przed przekleństwem? Co robić, gdy podejrzewamy, że ktoś faktycznie w nienawiści nam złorzeczy?
Pomóż Aletei trwać!
Chcemy nadal tworzyć dla Ciebie wartościowe treści
i docierać z Dobrą Nowiną do wszystkich zakątków internetu.
Wesprzyj nas

Twoje wsparcie jest dla nas bardzo ważne.
RAZEM na pewno DAMY RADĘ!

Czym jest przekleństwo?

Przekleństwo nie polega na mówieniu brzydkich wyrazów, choć i tego należy oczywiście unikać. Chodzi o wypowiadane ze złością, z nienawiścią słowa, w których zawarte jest złe życzenie. Życzenie zła skierowane do drugiego człowieka. Dlatego przekleństwo nazywamy też „złorzeczeniem” (dosł. mówieniem zła).

Przekleństwo – poważana sprawa

W Biblii przekleństwo/złorzeczenie traktowane jest bardzo poważnie, bo Biblia w ogóle bardzo poważnie traktuje moc słowa – najpierw Bożego, a potem ludzkiego.

Bóg słowem stworzył świat. Słowo Boga ma moc stwórczą. Ale i słowo człowieka, stworzonego na obraz Boga i powołanego przezeń do panowania nad światem (czyli w biblijnym rozumieniu: do wzięcia za niego odpowiedzialności) ma swoje niebagatelne znaczenie.

Ludzkie słowo może budować, podnosić, dodawać sił i nadziei – na wzór słowa Bożego. Może być wręcz „przekaźnikiem” Bożego błogosławieństwa i życiodajnej mocy. Stąd od samego początku historii biblijnej widzimy, jak wielkie znaczenie bohaterowie tej historii upatrują na przykład w błogosławieństwie ojcowskim (najlepiej pokazuje to chyba spór o ojcowskie błogosławieństwo między Ezawem a Jakubem – zob. Rdz 27 i dalej).

To błogosławieństwo zresztą nie zawsze musi oznaczać życzenia „zdrowia, szczęścia, pomyślności”. Pod koniec Księgi Rodzaju (dokładnie w Rdz 49,1-28) patriarcha Jakub błogosławi przed swą śmiercią swoich dwunastu synów, każdego z osobna, nie każdemu mówiąc rzeczy łatwe i przyjemne.

Ale Biblia i tradycja narosła wokół niej konsekwentnie odczytują cały ten tekst jako błogosławieństwo. Bo jest to słowo pochodzące od Boga i dane synom Jakuba jako światło na drogę ich życia. Także jako objawienie jakiejś (nie zawsze miłej) prawdy o nich. Intencją Jakuba nie jest tam jednak sponiewierać swoich synów, czy zaszkodzić im, ale pomóc i poprowadzić w przyszłość (także w zmierzenie się z prawdą o sobie w świetle tego, jak widzi i czego wymaga od nich Pan Bóg).

Świadectwo Biblii, świętych i egzorcystów

Wracajmy jednak do przekleństw. Także Biblia wielokrotnie poświadcza ich moc. Zatrzymajmy się przy dwóch przykładach. Pierwszy z nich to poruszający zakaz zapisany w Księdze Kapłańskiej: „Nie będziesz złorzeczył głuchemu” (Kpł 19,14). W tym krótkim zdaniu Bóg bierze w szczególną obronę tego, kto nie ma żadnych szans bronić się przed przekleństwem, bo nie może go nawet usłyszeć. A skoro Bóg pragnie zapewnić mu tę ochronę, to znaczy, że jest przed czym się chronić.

Niedługo potem w Księdze Liczb znajdujemy historię Balaka, który wzywa pogańskiego wieszcza Balaama, aby na jego życzenie (i za niebagatelnym wynagrodzeniem) przeklinał lud Izraela, z którym Balak prowadzi wojnę. I wtedy interweniuje sam Bóg, który wręcz „przymusza” Balaama, aby zamiast złorzeczyć, błogosławił Izraelowi (patrz. Lb 22-24). Widać, że w oczach Boga wcale nie jest obojętne, czy jego lud będzie błogosławiony czy przeklinany.

Również przykłady z życia świętych uczą nas, że nie należy lekceważyć złorzeczenia. W historii św. Franciszka z Asyżu jest taki moment, kiedy – definitywnie poróżniwszy się ze swoim ojcem Piotrem Bernardone – Franciszek prosi napotkanego na ulicy asyskiego żebraka, by symbolicznie przyjął go za syna. I by błogosławił mu za każdym razem, gdy usłyszy jak stary Bernardone go przeklina, czy po prostu na niego pomstuje.

Także doświadczenie wielu egzorcystów (o którym świadectwa można przeczytać i usłyszeć w wielu książkach, wywiadach i wystąpieniach) mówi, że przekleństwo rzeczywiście „działa”. I potrafi wyrządzić ogromne szkody (nie tylko duchowe) temu, na kogo zostało rzucone.

Jak i kiedy „działa” przekleństwo?

Przekleństwo/złorzeczenie może być niebezpiecznie skuteczne niejako „od dwóch stron”. To znaczy, że na jego niszczycielską skuteczność mają wpływ obie strony, obie osoby – wypowiadająca je i ta, przeciw której jest skierowane.

Najpierw przeklinający/złorzeczący. Warto pamiętać, że w życiu duchowym nie ma „ziemi niczyjej”. Papież Franciszek w pierwszym kazaniu wygłoszonym do kardynałów niedługo po swoim wyborze przypomniał trafne zdanie francuskiego pisarza Léona Bloy’a: „Kto nie modli się do Chrystusa, modli się do diabła”.

Im dalej ktoś żyje od Boga, tym bardziej jest pod wpływem diabła – tym mocniej zło może działać w nim i przez niego. A to znaczy, że wypowiedziane przez niego przekleństwo może być tym bardziej „skuteczne”.

Oczywiście istotne jest także, czy przekleństwo/złorzeczenie wypowiadane jest ze złością, z nienawiścią,czy „w afekcie”. Im więcej świadomej złej intencji i chęci zaszkodzenia, tym większa „moc rażenia” przekleństwa. Egzorcyści dość zgodnie twierdzą, że szczególnie mocne i brzemienne w skutki jest przekleństwo tych, z którymi nasze relacje według Bożego planu powinny być najbliższe i najlepsze (rodzice, bliscy krewni, ale też bliscy w porządku duchowym – e.c. kapłani).

Jednak wiele zależy też duchowej kondycji tego, w kogo wymierzone jest przekleństwo/złorzeczenie. Jego bliskość i relacja z Bogiem nie są tu bez znaczenia, a wręcz mają znaczenie pierwszorzędne. Chrystus już pokonał diabła przez swoją mękę, śmierć i zmartwychwstanie. Jest już ostatecznym i definitywnym zwycięzcą. Jeśli się Go wiernie trzymamy, zło nie będzie mogło nam specjalnie zaszkodzić.

Jak bronić się przed przekleństwem?

Przede wszystkim – jak to przed chwilą stwierdziliśmy – trzymając się Chrystusa. Przez osobistą modlitwę, regularne życie sakramentalne i po prostu uczciwe chrześcijańskie życie. Jeśli podejrzewamy (lub wiemy), że ktoś wymierzył (lub wymierza) w nas przekleństwo, złorzeczenie, to przede wszystkim potrzebujemy przebaczyć (aktem woli, choć nasze uczucia mogą być nadal „trudne” względem tej osoby). I… błogosławić.

To sposób jasno wskazany przez samego Jezusa: „Błogosławcie tym, którzy was przeklinają” (Łk 6,28); „Miłujcie nieprzyjaciół waszych, módlcie się za tych, którzy was prześladują. W ten sposób okażecie się synami Ojca waszego, który jest w niebie” (Mt 5,44-45).

Jeśli (nawet wbrew swoim emocjom) błogosławię tego, kto mnie przeklina, źle mi życzy, obraża mnie, to w ten sposób poddaję się coraz bardziej pod ojcowską władzę i opiekę Boga. Ona będzie mnie chronić. On będzie.

A więc przede wszystkim: osobista trwała, szczera relacja z Bogiem przez modlitwę i sakramenty oraz postępowanie według jasnego wskazania Pana Jezusa są sposobem ochrony przed niszczącymi skutkami przekleństwa. Nie potrzeba żadnych specjalnych modlitw”, które znaleźć można na przykład w internecie. Bo to nie „właściwa modlitwa” (traktowana często jak zaklęcie) może mnie chronić, ale moc Boga, któremu poddam całe swoje życie.

Jeśli za kimś „ciągnie się” historia przekleństwa/złorzeczenia rzuconego nań dawniej (zwłaszcza, jeśli nie żył wówczas blisko z Bogiem), to nie od rzeczy będzie poprosić o błogosławieństwo i modlitwę kapłana, czy też działającej przy Kościele grupy modlitewnej.

Zawsze jednak musi to poprzedzać i towarzyszyć temu życie sakramentalne, osobista modlitwa i realizacja Jezusowego nakazu modlitwy za nieprzyjaciół, którzy czynią (czy usiłują czynić) nam krzywdę. Inaczej wychodziło by na to, że traktujemy posługę kapłana w sposób magiczny, niczym „szamana”, a zupełnie nie o to tu chodzi.

Najgorszym możliwym pomysłem jest oczywiście odpowiadanie przekleństwem na przekleństwo. Czy też szukanie „pomocy” u jakichkolwiek wróżek, zaklinaczy, „szeptuch” i innych takich „specjalistów” – choćby zachwalali swoje „usługi” za pomocą religijnego języka i odwołując się do wiary.

Czy złorzeczenie jest grzechem?

Tak. Zawsze. Oczywiście jego ciężar zależy od naszych intencji, od tego, czy rzeczywiście pragnęliśmy komuś zaszkodzić, czy tylko „wybuchliśmy” w nerwach. Ale przekleństwo zawsze jest złem, grzechem i należy się go wystrzegać oraz starać się je naprawić.

Jeśli nawet tylko „w złości” źle komuś życzyliśmy, to warto przeprosić. A na pewno pomodlić się za tę osobę, gdy już ochłoniemy. Choćby i jednym „Zdrowaś, Maryjo”. Oddając z wiarą tę osobę i siebie pod opiekę Niewiasty, której Potomstwo „miażdży głowę węża”, i która jest postrachem demonów. Ze złorzeczeń i przekleństw zdecydowanie należy się też spowiadać.

Tags:
grzechzło
Modlitwa dnia
Dziś świętujemy...





Top 10
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail