Aleteia logoAleteia logo
Aleteia
czwartek 05/08/2021 |
Rocznica poświęcenia Bazyliki Matki Bożej Większej
home iconPod lupą
line break icon

To, co stało się w Kanadzie, jest wstrząsające i oburzające. Ale uporządkujmy fakty [analiza]

SZKOŁY DLA INDIAN W KANADZIE

Wikipedia | Domena publiczna

Łukasz Kobeszko - 08.07.21

Los wychowanków tzw. szkół rezydencjalnych w Kanadzie dla dzieci z rodzin autochtonicznych oburza opinię publiczną na całym świecie. Obiektywna wina Kościołów chrześcijańskich w karygodnym traktowaniu podopiecznych tych placówek nie ulega wątpliwości. Niemniej, sprawcami tego zła były również ówczesne struktury państwowe i mentalność kulturowa XIX wieku, uznająca ludy rdzenne za gorsze i mniej wartościowe od cywilizacji europejskiej.

Od wielu dni dowiadujemy się z mediów o odkrywaniu zapomnianych przez dekady, nieoznaczonych grobów uczniów i wychowanków szkół z internatami, które od lat 80. XIX w. powstawały w Konfederacji Kanady. Obecnie mówi się najczęściej o tym kraju, choć warto pamiętać, że tego rodzaju placówki działały także w USA i Australii.

W maju i czerwcu br. ponad 900 nieoznakowanych i zapominanych mogił wychowanków jednej z tego rodzaju szkół – Marieval Indian Residential School w miejscowości Marieval, w prowincji Saskatchewan – odnalazła, posługując się georadarem, organizacja Cowessess First Nation, zajmująca się upamiętnieniem i kultywowaniem tożsamości rdzennej ludności Kanady.

Po odkryciu grobów, w Kanadzie doszło do podpaleń kościołów rzymskokatolickich i prób ich dewastacji. Na świątyniach znalazły się namalowane znaki krwi i czerwone ślady dłoni. Oburzenie widać w sieciach społecznościowych, w których pojawiły się bardzo emocjonalne wpisy, teksty, a nawet memy z informacjami trudnymi do zweryfikowania lub jednoznacznego udowodnienia. Na przykład o masowych gwałtach i torturach, których ofiarami mieli paść podopieczni szkół rezydencjalnych.

Patologia w szkołach dla ludności rdzennej

Warto podkreślić, że świadomość istnienia patologii w szkołach z internatami dla ludności rdzennej nie jest nowa i nie została odkryta w maju i czerwcu 2021 r. Pierwsze informacje na temat złego traktowania dzieci z kanadyjskich ludów pierwotnych w placówkach edukacyjno-wychowawczych pojawiły się w tym kraju już w latach 80. XX w.

W świecie zachodnim katalizatorem do odtworzenia pamięci o losach dzieci z ludów rdzennych była książka australijskiego historyka Petera Reada z Uniwersytetu w Sydney The Stolen Generations (Skradzione pokolenia). Opisywała ona proces odbierania dzieci aborygeńskich ich rodzinom od lat 80. XIX w. do 1969 r. w prowincji Nowa Południowa Walia i umieszczania ich w placówkach wychowawczych prowadzonych przez władze państwowe i Kościoły chrześcijańskie – głównie Kościół rzymskokatolicki, anglikański i Kościoły wywodzące się z nurtu Reformacji. Według szacunków historyków, w samej Australii na przestrzeni blisko 80 lat odebrano rodzinom Aborygenów nawet do 100 tys. dzieci.

Podobnie wyglądała sytuacja w Kanadzie. Po powstaniu w 1867 r. Konfederacji Kanady, wchodzącej w skład Brytyjskiej Wspólnoty Narodów, kolejne rządy tego kraju, niezależnie od swojego profilu politycznego, dążyły do asymilacji i europeizacji zamieszkującej tam jeszcze przed przybyszami ze Starego Kontynentu ludności autochtonicznej.

Jedną z metod tej polityki było odbieranie dzieci rodzicom i wychowywanie ich oraz edukacja w placówkach z internatami. W drugiej połowie XIX w. za Oceanem system świeckiej edukacji publicznej znajdował się dopiero w powijakach. Większość szkół była prowadzona przez Kościoły chrześcijańskie – w zależności od dominującego na danym terytorium wyznania mieszkańców o korzeniach europejskich.

Szacuje się, że w Kanadzie 60 proc. takich szkół było prowadzonych przez Kościół rzymskokatolicki, z czego 40 proc. przez Zgromadzenie Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej (OMI), założone w 1816 r. przez biskupa Marsylii, św. Eugeniusza de Mazenoda, kanonizowanego przez Jana Pawła II w 1996 r.

Krzywdzący model edukacji

W szkołach z internatem uczono dzieci autochtoniczne nie tylko języka angielskiego, ale również rolnictwa i praktycznych zajęć zawodowych, np. umiejętności rzemieślniczych. Panowała w nich dyscyplina i metody wychowawcze zasadniczo nie odbiegające od wzorców rozpowszechnionych w cywilizacji zachodniej w połowie XIX w. Powszechnie stosowano więc system kar, w tym cielesnych, a ich podopieczni często nie mogli długie lata zobaczyć się z rodziną.

U podstaw polityki asymilacji dzieci autochtonicznych w Kanadzie, USA i Australii od drugiej połowy XIX w. leżał powszechny wówczas w naszej cywilizacji model inżynierii społecznej, oparty na założeniu, że kultura europejska i atlantycka stworzona przez białego człowieka jest z samej swojej natury lepsza i bardziej rozwinięta niż – jak powszechnie wtedy wierzono – prymitywna i uboga w osiągnięcia kultura ludów pierwotnych.

Dodatkowo, panujący wówczas powszechnie pozytywistyczny model rozwoju społeczeństwa przez edukację i dyscyplinę zakładał, że posługując się tymi narzędziami, można narzucić całym narodom, a zwłaszcza dzieciom i młodzieży, nową, rzekomo lepszą i bardziej zaawansowaną kulturowo tożsamość.

Takiej niewłaściwej i niehumanistycznej filozofii wychowania i edukacji uległy przed wiekiem także Kościół katolicki i inne Kościoły chrześcijańskie. Podejmując działania ewangelizacyjne i misjonarskie, często z założenia traktowano dzieci rdzenne jako kulturowo gorsze, upośledzone społecznie i intelektualnie.

Masowe groby w Kanadzie

Skąd jednak wzięły się zapomniane groby, w których – jak wszystko wskazuje – chowano często dzieci rdzenne uczące się w tych placówkach? Problem ma charakter skomplikowany. W mediach często mówi się w kontekście Kanady o „masowych grobach”.

Słysząc powyższe określenie automatycznie nakładamy na nie znane nam doświadczenia historyczne. Odnajdowanie masowych grobów kojarzymy dzisiaj w Europie i na świecie z ludobójstwem i zbrodniami wojennymi – np. ze zbrodnią katyńską w ZSRR w czasie II wojny światowej, odkrywanymi masowymi grobami po wojnach w byłej Jugosławii, Rwandzie, Afganistanie oraz Syrii i Iraku.

Wszystkie dotychczasowe ustalenia historyczne i badania zwracają jednak uwagę, że w Kanadzie oraz innych szkołach rezydencjalnych w USA lub Australii nie mieliśmy do czynienia z planowym ludobójstwem lub egzekucjami przebywających tam dzieci. Panowała w nich natomiast stosunkowo wysoka śmiertelność, niekiedy będąca odbiciem ogólnie wysokiej śmiertelności dzieci i młodzieży w połowie XIX w. i na początku XX w. w świecie zachodnim.

Ta z kolei była pochodną istniejących nierówności społecznych i słabego poziomu rozwoju gospodarczego, biedy i niskiego poziomu finansowania szkół rezydencjalnych, utrudnionego dostępu do opieki medycznej, niedożywienia, chorób zakaźnych i tym podobnych zjawisk.

Nie da się również ukryć, iż złe traktowanie dzieci autochtonicznych i słaby poziom opieki powodowały dość powszechną znieczulicę na ich problemy zdrowotne i emocjonalne, szczególnie przejawiające się w braku skutecznej pomocy w różnych nagłych wypadkach. Mogło to skutkować wieloma przedwczesnymi zgonami.

Nie można również wykluczyć aktów przemocy i wykorzystywania seksualnego uczniów tych placówek. Wiele wskazuje na to, że zmarłe dzieci chowano w pośpiechu, bez powiadamiania najbliższych i bez elementarnego szacunku. Po pewnym czasie usiłowano zapomnieć o istnieniu tych wychowanków, zacierano więc pamięć o niekiedy bezimiennych grobach, niszcząc ślady po nich lub w ogóle nie zgłaszając urzędowo faktu śmierci uczniów.

Przestępstwa o znamionach eksterminacji?

W Kanadzie od lat działa specjalna, powołana przez parlament Komisja Prawdy i Pojednania. W 2015 r. ogłosiła ona raport, który wskazuje, że ponad 150 tys. dzieci autochtonicznych poddano procesom swoistego wynarodowienia i pozbawienia dawnej tożsamości. W wyniku złych warunków w szkołach rezydencjalnych mogło umrzeć od 4 do 6 tys. podopiecznych tych placówek.

Pojawiają się sugestie, aby władze Kanady uznały działania podejmowane wobec autochtonów od XIX w. przez rząd i Kościoły za przestępstwa posiadające znamiona działań eksterminacyjnych i ludobójstwa. Podobnie, jak na fali protestów Black Lives Matter od ubiegłego roku w USA i innych krajach zachodnich, rozpoczęto działania w kierunku usuwania z przestrzeni publicznej pomników i symboli decydentów XIX-wiecznej Federacji Kanady. Na przykład Egertona Ryersona, duchownego metodystycznego, który był jednym z twórców państwowego systemu edukacji w tym kraju w XIX w. i zwolennikiem asymilacji ludności rdzennej prowadzonej metodami administracyjnymi.

Stosunek Kościoła

Prymas Kanady kard. Gérald Lacroix podczas mszy świętej 27 czerwca w bazylice św. Anny de Beaupré w Quebecu, w obchodzoną w Kanadzie Niedzielę Pierwszych Narodów, upamiętniającą ludność autochtoniczną, zaapelował o wzięcie przez Kościół katolicki częściowej odpowiedzialności za złe traktowanie ludności autochtonicznej. Wezwał do przeproszenia za to, co działo się w szkołach z internatami.

Jednocześnie przedstawiciele organizacji autochtonicznych wezwali usilnie do zaprzestania aktów przemocy i wandalizmu wobec Kościołów i świątyń, które prowadzą do jeszcze większego zaognienia konfliktu.

W grudniu tego roku z potomkami ofiar szkół w Kanadzie ma spotkać się w Watykanie papież Franciszek. Prowincjał polskiej gałęzi zgromadzenia oblatów, o. Paweł Zając OMI, występując pod koniec czerwca w jednej ze stacji telewizyjnych podkreślił, iż uświadamiane po dekadach losy wychowanków szkół rezydencjalnych w Kanadzie są szokujące i wymagają pełnego odkrycia.

Problem traktowania ludności autochtonicznej w Kanadzie, USA i Australii, którego tragicznym przejawem jest los wychowanków szkół rezydencjalnych, musi niewątpliwie stać się przedmiotem rachunku sumienia elit i społeczeństw Zachodu, mających w swojej historii karty kolonizacji i ujarzmiania innych narodów.

Rachunku sumienia, żalu za grzechy i zadośćuczynienia muszą również dokonać Kościół rzymskokatolicki i inne Kościoły chrześcijańskie biorące udział w systemie edukacji i wychowania od połowy XIX w. Błędną i niechrześcijańską postawą jest ignorowanie tych czarnych kart historii, usprawiedliwianie ich na fundamencie błędnej ideologii wyższości kultury europejskiej nad resztą świata.

Odpowiedzialność zbiorowa?

Można sądzić, że przywracana do pamięci publicznej świadomość o niekiedy zbrodniczym traktowaniu ludów autochtonicznych przez przedstawicieli naszej cywilizacji jest też swoistym memento wobec postawy konserwatywnej, idealizującej niekiedy dawne czasy jako nieskazitelny wzorzec kultury życia społecznego i obyczajów. Trzeba sobie jasno i z całą odpowiedzialnością powiedzieć: nie wszystko, co było kiedyś, jest tylko i wyłącznie dobre. Podobnie jak nie wszystko, z czym mamy do czynienia współcześnie, jest złe lub godne potępienia.

Równocześnie, błędne jest stosowanie w tej tragicznej i bolesnej kwestii odpowiedzialności zbiorowej. Zwłaszcza kultywowanie stereotypu tzw. „grzechu pokoleniowego”. Współcześni katolicy i inni chrześcijanie, zarówno duchowni, jak i świeccy, nie są moralnie winni wydarzeniom w Kanadzie kilkadziesiąt lub sto lat temu. Nie mogą więc być z tego powodu obiektami agresji i zbiorowej nagonki. Tylko stanięcie w prawdzie i wzajemnym przebaczeniu, nie unikającym odpowiedzialności i zadośćuczynienia, może być drogą wyjścia z tej traumy, która nigdy nie powinna się wydarzyć.

Tags:
edukacjahistoriaKanada
Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia ukazuje się w siedmiu językach: angielskim, francuskim, włoskim, hiszpańskim, portugalskim, polskim i słoweńskim.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Modlitwa dnia
Dziś świętujemy...




Top 10
1
RODZINA WITECKICH
Ewa Rejman
Sześcioro dzieci. Zdrowych i chorych – tak samo ważnych [reportaż...
2
Arthur Herlin
Biblia, która wyłoniła się spod gruzów World Trade Center
3
FEAR
Redakcja
Modlitwa dla ciebie na dziś 2 sierpnia
4
BÓG OJCIEC
Michał Lubowicki
Sierpień należy do Ojca. Wyjątkowe objawienie i „różaniec do Boga...
5
FR MAXIMILIAN KOLBE
Katolicka Agencja Informacyjna
„Jego ciało było czyściutkie i promieniowało”...
6
BEZDOMNY CESAR
Agencja I.Media
Całe życie był bezdomny, ale pochowano go po królewsku. W Watykan...
7
KSIĄDZ PODNOSI HOSTIĘ
Katarzyna Szkarpetowska
Jesteśmy katolikami praktykującymi. Ale czy na pewno wierzącymi?
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail