Aleteia logoAleteia logoAleteia
poniedziałek 08/08/2022 |
Św. Dominika
Aleteia logo
Duchowość
separateurCreated with Sketch.

Św. Jan Bosko siada za stołem, a tam podają olbrzymi tort… [anegdoty]

Bosko-EN_01304237_0012.jpg

MONKPRESS/East News

Elżbieta Wiater - 23.07.21

Smutny święty to żaden święty! „Już ja znam tego don Bosko. Ze wszystkich więźniów zrobi księży, a tych i tak mamy już zbyt wielu”...

Założyciel salezjanów słynął ze wspaniałego poczucia humoru, nietrudno więc o anegdoty z jego udziałem. Także wśród przypisywanych mu powiedzeń nie brak takich, które skutecznie bawią.

Mawiał, że smutny święty to żaden święty. I zgodnie z tym podejściem wychowywał chłopców w swoich oratoriach. Zresztą żart był dla niego metodą na rozładowanie trudnych sytuacji. Wychowankowie mawiali, że kiedy ks. Bosko jest wyjątkowo dowcipny, to pewnie są jakieś grubsze kłopoty finansowe albo organizacyjne. 

Dystans do siebie

Choć początki były trudne, pod koniec życia ks. Janowi towarzyszyła już opinia świętości, a tym samym pokusa pychy. Radził sobie z nią, zachowując pamięć o złudnej wartości ludzkiej opinii.

Opowiada o tym anegdota o jednej z jego podróży do Francji. Gospodarze od długiego czasu czekali już na możliwość przyjęcia tak zacnego gościa, więc aby podkreślić uroczystość chwili, zamówili na deser olbrzymi tort. Była to bogata i dobrze urodzona rodzina, więc wśród zasiadających przy stole było sporo dam.

Jedna z nich, na widok wielkiego ciasta, szepnęła do drugiej: „To jest święty, zobaczysz, że poczęstuje się tylko kawałeczkiem”. Tymczasem ksiądz Bosko uznał, że szkoda tracić okazję i hojnie się częstował tortem. Wtedy komentująca stwierdziła: „Nie da się ukryć, że to święty. Takim zachowaniem stara się dać nam do zrozumienia, że nim nie jest… Co za pokora!”.

Bohater tej rozmowy dowiedział się o niej już po powrocie do Turynu. Opowiedział całą historię wychowankom, kończąc lekko kpiącym komentarzem: „Widzicie, w życiu to, co liczy się najbardziej, to mieć dobrą reputację. Wówczas możecie sobie pozwolić na wszystko…”.

Nieudane przejęcie więzienia

Francesco Crispi, włoski polityk i prawnik, a przy tym wolnomularz oraz antyklerykał, który piastował m.in. dwukrotnie urząd premiera republiki, złożył kiedyś don Bosko dość zaskakującą propozycję. Otóż chciał, aby ksiądz wraz z kapłanami z założonego przez niego zgromadzenia przejął opiekę nad turyńskim więzieniem dla mężczyzn.

Don Bosko odpowiedział, że zgodziłby się, ale pod pewnymi warunkami: całkowita swoboda w kwestiach religijnych, zwolnienie wszystkich strażników, pełna władza wykonawcza i dzienna pensja dla więźniów.

Polityk wyraził zgodę, jednak w ostatniej chwili wycofał się z podpisania umowy. Uzasadnił to następująco: „Już ja znam tego don Bosko. Ze wszystkich więźniów zrobi księży, a tych i tak mamy już zbyt wielu”.

Jak sobie radzić z kontrolami

Jeszcze na początku działalności ks. Bosko przyjechało kiedyś do jego oratorium dwóch kanoników, żeby przyjrzeć się jego działalności. Mieli jednak nie do końca czyste intencje – nie dowierzali, że turyński ksiądz pracujący z dziećmi z ulicy wkrótce będzie miał kościoły, miejsca modlitwy, domy, księży, tysiące wychowanków.

Nie tylko wątpili w realność tych planów, ale uznali nawet, że ks. Jan „ma źle w głowie”. Idąc za tym wnioskiem, kilka dni później wysłali powóz i dwóch ludzi, którzy mieli przyszłego świętego odstawić do zakładu dla obłąkanych.

Ten coś przeczuwał, więc usilnie wymawiał się od zajęcia miejsca w powozie przed nimi. Ci w końcu zajęli miejsca jako pierwsi, a kiedy tylko znaleźli się w środku, ks. Bosko zatrzasnął drzwiczki pojazdu i krzyknął do woźnicy: „Jedź, gdzie ci kazano!”.

Wyjaśnienie pomyłki trochę potrwało, więc nieszczęśni kanonicy mieli okazji posmakować w szpitalu tego, co przygotowali dla ks. Jana. Najwyraźniej dało im to do myślenia, bo próby „leczenia” tego ostatniego ustały.

Tags:
humorświęciświętość
Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia ukazuje się w siedmiu językach: angielskim, francuskim, włoskim, hiszpańskim, portugalskim, polskim i słoweńskim.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Modlitwa dnia
Dziś świętujemy...





Tu możesz poprosić zakonników o modlitwę. Wyślij swoją intencję!


Top 10
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail