Aleteia logoAleteia logo
Aleteia
wtorek 21/09/2021 |
Św. Mateusza
home iconPod lupą
line break icon

Afganistan. Dlaczego ta wojna się nie kończy? Dlaczego świat nie potrafi jej zatrzymać?

AFGANISTAN

OMAR HAJ KADOUR/AFP/East News

Łukasz Kobeszko - 24.08.21

Przewlekły konflikt w Afganistanie nie jest tylko starciem pomiędzy radykalnymi islamistami i ich przeciwnikami, ale stanowi efekt skomplikowanej, plemiennej struktury społeczeństwa tego kraju. Na niestabilną sytuację wpływa również jego położenie pomiędzy wielkimi graczami geopolitycznymi: Rosją, Chinami, Indiami, Iranem i Pakistanem oraz słabość gospodarcza, uzależniająca zniszczone państwo od pomocy zewnętrznej.

Problemowi Afganistanu poświęcono opasłe tomy publikacji, filmów oraz konferencji międzynarodowych. Gdy mniej więcej w połowie lat 70. XX wieku zaczynał się konflikt zbrojny w tym kraju, wielu dzisiejszych komentatorów, a nawet polityków próbujących rozwiązać afgański węzeł gordyjski, nie było jeszcze na świecie.

Zmieniają się technika i kultura życia, upadają systemy ideologicznych podziałów świata, dorastają nowe pokolenia – a w serwisach wiadomości międzynarodowych od dekad oglądamy obrazki z ogarniętych walkami lub zamachami obszarów kraju Azji Południowo-Zachodniej, ponad dwukrotnie większego od terytorium Polski i zbliżonego do wielkości Francji.

Gdzie leżą korzenie tego długotrwałego konfliktu? Dlaczego aktywność wspólnoty międzynarodowej oraz interwencje wielkich mocarstw nie przynoszą zasadniczej poprawy życia Afgańczyków? Jak wygląda los tamtejszych chrześcijan? Spróbujmy w skrócie odpowiedzieć na te pytania w poniższym tekście.

Skomplikowany kraj za górami

Wysokogórski (znaczną część obszaru kraju zajmuje pasmo Hindukuszu), otoczony Wyżyną Irańską i obszarami półpustynnymi, nie mający dostępu do morza kraj przypomina pod względem położenia otoczoną górami enklawę. Od zachodu i wschodu wciśnięty na mapie pomiędzy Persję i subkontynent indyjski, od północy i południa pomiędzy Chiny i poradzieckie kraje Azji Środkowej, a niegdyś – ZSRR/Rosję.

Ulokowanie na przecięciu szlaków komunikacyjnych, handlowych i wojskowych, praktycznie pomiędzy czterema stronami świata, predysponuje kraj do bycia polem rywalizacji graczy międzynarodowych. Biorąc pod uwagę fakt, że Afganistan nigdy nie był wielką potęgą gospodarczą i skarbcem surowcowym, wszyscy sprawujący w nim władzę zmuszeni są do balansowania na cienkiej linie relacji międzynarodowych. A także – do bycia traktowanym instrumentalnie w „koncercie wielkich mocarstw”.

Skomplikowana jest struktura społeczna państwa. Według danych z 2018 roku kraj liczył ponad 35,5 mln mieszkańców. Afgańczycy są społeczeństwem w dużej mierze ludzi młodych – osoby do 24 roku życia stanowią blisko 63 proc. obywateli kraju. To zarazem społeczeństwo wiejskie, gdzie poza dużymi, kilkusettysięcznymi miastami typu Kabul, Kandahar i Herat mieszka aż 74 proc. ludności.

Bogactwem, ale i przekleństwem Afganistanu jest demografia. Kraj stanowi mieszankę plemion i grup etnicznych, dodatkowo zróżnicowanych religijnie pomiędzy sunnitów i szyitów. Dominujący Pasztuni (z których wywodzi się najwięcej zwolenników Talibanu) oraz Tadżycy i Uzbecy są sunnitami. Hazarowie są z kolei szyitami, sympatyzującymi ze swoimi współwyznawcami w Iranie i Iraku. W kraju żyją również Turkmeni, Persowie, Beludżowie, Kurdowie i Ajmacy. Żadna z wyżej wymienionych grup nie posiada dominującej większości, choć najwięcej, blisko 40 proc. i 24 proc. jest, odpowiednio – Pasztunów i Tadżyków. Nikt nie jest więc w stanie rządzić krajem samodzielnie, bez uzyskania poparcia lub chociaż neutralności innych grup. Klincz pomiędzy Pasztunami i Tadżykami jest zarzewiem i powodem nieustannych konfliktów i tarć społecznych.

Przeszłość kolonialna i królewska

Dzisiejszy Afganistan przez wieki był lub próbował być podbijany przez wielkie potęgi. Pierwsi w dziejach zdobyli go władcy Persji, a następnie Aleksander Macedoński. W tej starożytnej epoce w kraju narodziła się unikalna kultura helleńsko-buddyjska, przyniesiona z jednej strony przez Greków, z drugiej przez Indusów. To właśnie z jej czasów pochodziły olbrzymie, wykute w skałach posągi Buddy w prowincji Bamian, które w 2001 roku zniszczyli talibowie nie zważający na protesty społeczności międzynarodowej.

Po VII wieku i podbojach arabskich tereny kraju włączono do kalifatu i rozpowszechniono islam, zostawiając władzę administracyjną lokalnymi dynastiom, m. in. Ghanzawidom, którzy opanowali tereny aż do dzisiejszego indyjskiego Pendżabu. W XIII w. sporą część kraju, przy okazji zajęcia Indii podbili Mongołowie. Później, przez niemal 500 lat rządziły w Afganistanie stworzone przez nich dynastie. Część kraju zagarnęła również Persja.

Monarchia miała w dziejach Afganistanu już kilkukrotnie pozytywny wymiar państwotwórczy i integrujący społeczeństwo. W XVIII w. królowi Ahmedowi Szahowi udało się nie tylko założyć własną dynastię, ale też zjednoczyć różne plemiona w granicach zbliżonych do dzisiejszego terytorium kraju. W XIX w. organizm ten rozpadł się na kilka królestw, a w konflikt wmieszały się wielkie potęgi: Wielka Brytania, pragnąca rozszerzyć swoje wpływy kolonialne od Indii w stronę Persji oraz Rosja, dążąca do podboju Azji Środkowej. Widać więc, że ingerencja obcych mocarstw najczęściej była przyczyną afgańskich tragedii. Niemal całe XIX stulecie to wojny Afgańczyków z Brytyjczykami, podczas których miejscowe elity zawierały krótsze lub dłuższe sojusze, albo z Londynem, albo z Moskwą. Dopiero na krótko przed wybuchem I wojny światowej Rosja i Wielka Brytania zagwarantowały krajowi niepodległość.

Pod koniec lat 20. XX w. władzę w kraju objęła nowa dynastia. I pomimo tego, że jej pierwszy władca zginął po kilku latach z ręki zamachowca na oczach swojego młodego syna, to czasy monarchii, aż do 1973 roku stanowią najstabilniejszy czas w nowożytnych dziejach Afganistanu. Król Muhammad Zahir Chan rozpoczął politykę modernizacji kraju, wprowadził w latach 60. monarchię konstytucyjną na wzór europejski, dążył do równouprawnienia kobiet oraz wolności religijnej oraz industrializacji. To właśnie z czasów panowania króla Zahira pochodzą popularne dzisiaj w sieci zdjęcia, pokazujące normalne życie w kraju od lat 50. do 70.

Pasmo cierpień i tragedii

Wydaje się, że obalenie monarchii w wyniku zamachu stanu w 1973 roku było początkiem długotrwałej afgańskiej tragedii. Nowe władze kierowane przez Muhammada Daud Chana, kuzyna dotychczasowego króla, próbowały utrzymać geopolityczną równowagę w podzielonym świecie epoki zimnej wojny, współpracując zarówno z ZSRR jak i USA.

Nowy reżim prowadzący politykę laicyzacji i ulegający wpływom radykalnych oficerów o sympatiach proradzieckich i prochińskich napotkał jednak na zbrojny opór grup muzułmańskich, sprzeciwiających się państwu świeckiemu. Wiosną 1978 roku nastąpiła kolejna rewolucja, w wyniku której władze przejęły siły komunistyczne. W ich łonie szybko doszło do konfliktu pomiędzy promoskiewskim prezydentem Nur Mohammadem Tarakim i bardziej niezależnym Hafizullahem Aminem.

Lewicowe władze miały co prawda swoje sukcesy, przeprowadzając reformę rolną, zapewniając równouprawnienie kobiet (zakazano m.in. zawierania przymusowych małżeństw) i prowadząc z poparciem UNESCO plan likwidacji analfabetyzmu. Niemniej, zaczęły prowadzić radykalną politykę antyreligijną, co spowodowało wybuch kolejnego powstania islamskiego. W międzyczasie prezydent Taraki został zamordowany, a władzę na zaledwie kilka miesięcy objął Amin.

Wkroczenie pod koniec 1979 roku do Afganistanu armii ZSRR, która w pierwszym dniu agresji zajęła pałac prezydencki w Kabulu i zamordowała urzędującego prezydenta Amina było następnym aktem tragedii. W trwającej blisko dekadzie wojnie zginęło ponad 2 mln mieszkańców kraju. Opór wobec okupacji i zainstalowanych po agresji proradzieckich władz prowadzili głównie bojownicy nazywani mudżahedinami. Logistycznie i wojskowo wspierał ich Zachód, ale także państwa islamskie. Ruch mudżahedinów był podzielony ideowo. Byli wśród nich zarówno islamscy radykałowie, jak również siły bardziej umiarkowane, reprezentowane chociażby przez legendarnego dowódcę partyzanckiego Ahmada Szah Massuda, który przez lata stawiał opór armii ZSRR w Dolinie Pandższiru. W 2001 roku zamordowali go w zamachu zwolennicy talibów.

Taliban i nowa wojna

Siły ZSRR ostatecznie wycofały się z Afganistanu, a reżim komunistyczny w Kabulu upadł nie tylko w wyniku ofensywy mudżahedinów na początku lat 90., ale także zakończenia zimnej wojny. Dawni przywódcy partyzanccy po kilku latach stracili jednak władzę na rzecz talibów.

Ruch ten powstał jeszcze w latach 80. wśród młodych studentów szkół koranicznych, znajdujących się pod wpływem radykalnego ruchu islamskiego z Półwyspu Arabskiego i Arabii Saudyjskiej. Po zajęciu Kabulu w 1996 roku talibowie wprowadzili brutalne rządy oparte na skrajnej interpretacji szariatu – prawa islamskiego.

Znacząco ograniczono prawa publiczne kobiet, nakazując zakrywanie twarzy w miejscach publicznych. Brutalnie rozprawiano się z rywalami politycznymi i krytykami oraz wszelkimi przejawami kultury zachodniej i niemuzułmańskiej. W tym czasie pogranicze afgańsko-pakistańskie stało się kryjówką organizacji terrorystycznych, w tym Al-Kaidy i Osamy bin Ladena, kierujących atakami terrorystycznymi na Nowy Jork i Waszyngton 11 września 2001.

Operacja wojskowa USA, a później NATO, rozpoczęta po atakach na World Trade Center doprowadziła co prawda do szybkiego upadku rządów Talibanu, ale wojna z nim, w której wzięły udział także polskie jednostki sojusznicze, zamieniła się w przewlekły konflikt trwający blisko 2 dekady.

Nowe władze rozpoczęły przy pomocy społeczności międzynarodowej odbudowę zniszczonego wojną kraju i społeczeństwa, jednak ich szybki upadek w sierpniu 2021 i szybkie zajęcie niemal całego kraju przez talibów pokazały, że nie miały one odpowiedniego i zakorzenionego poparcia.

Konflikt próbowała zakończyć poprzednia administracja w Białym Domu, podpisując na początku 2020 roku z talibami i innym siłami zaangażowanymi w wojnę porozumienie o wycofaniu wojsk. Ponowny sukces Talibanu wydaje się jednak pokłosiem tej decyzji. Z drugiej strony, w krajach zachodnich od lat rosło niezadowolenie społeczne z powodu ciągłego angażowania się w konflikt afgański, a które nie przynosiło większych rezultatów.

Świat nie ma tak naprawdę pomysłu na ustabilizowanie sytuacji w Afganistanie, którego mieszkańcy od dekad przeorani są strachem, doświadczeniem nietrwałości, przemocą i słabością struktur państwowych. Dzisiaj kraj należy do grupy najbiedniejszych państw świata i bez pomocy finansowej, charytatywnej i olbrzymich projektów modernizacyjno-infrastrukturalnych nie jest w stanie egzystować.

Podstawę utrzymania wielu afgańskich rolników stanowi od dekad uprawa opium, którego sprzedaż jest jednym z podstaw – obok pomocy z bogatych krajów Półwyspu Arabskiego – finansowania ruchu talibów. Zasoby naturalne w rodzaju gazu ziemnego, siarki, miedzi, rud żelaza i kamieni szlachetnych są w wyniku długotrwałej wojny eksploatowane w sposób znacznie poniżej możliwości. Brak przemysłu i archaiczna struktura gospodarki opierająca się na rzemieślnictwie pogłębia kryzys bytowy kraju. Rzesze uchodźców, chorych i kalek w wyniku działań wojennych i słabej jakości usług medycznych wymagają radykalnych działań wspierających ze strony bogatego świata.

Los chrześcijan

Afganistan nie był nigdy krajem o dominującej tradycji chrześcijańskiej, niemniej wyznawcy Chrystusa istnieli tam przez wieki. Pierwsze wzmianki o ich obecności na północy kraju pochodzą już z czasów starożytnych. W I tysiącleciu na ziemiach dzisiejszego państwa obecny był Kościół nestoriański (Kościół Wschodu) należący do tradycji syryjskiej.

Co ciekawe, w obecnej prowincji Herat istnieć miała nawet katedra i diecezja tego Kościoła, skupiająca głównie wiernych wygnanych wcześniej z Persji. W VII w. p. Chr. w kraju pojawił się również Kościół jakobicki tradycji zachodniosyryjskiej z biskupami i metropolitami. Podporządkowanie terenów afgańskich wpływom kalifatu islamskiego najprawdopodobniej zahamowało rozwój chrześcijaństwa.

W XVI w., gdy do kraju przybyła pierwsza misja jezuicka, napotkała tam (z zaskoczeniem) niewielkie społeczności chrześcijan wschodnich. Gdy doszło do zjednoczenia państwa w XVIII w., zgodę na osiedlenie w niektórych regionach uzyskali wierni Kościoła Armenii, głównie rodziny ormiańskich kupców. Ormian wygnano jednak z Afganistanu pod koniec XIX w. i znów informacje o obecności chrześcijan w tym kraju zniknęły na wiele dekad.

Ponowne zezwolenie na działalność Kościoła katolickiego w Afganistanie zostało wydane po I wojnie światowej. Papież Pius XI polecił ją zorganizować zgromadzeniu barnabitów. Świątynia rzymskokatolicka działała w formie kaplicy pw. NMP Opatrzności Bożej (konsekrowanej w 1960 r.) na terytorium ambasady włoskiej w Kabulu i skupiała kilkuset wiernych, wyłącznie obcokrajowców.

Obecność Kościoła przetrwała w Afganistanie do czasu pierwszych rządów talibów i końca lat 90. W dużej mierze jedyną formą publicznej obecności chrześcijaństwa była – wówczas i obecnie – działalność charytatywna. Misję katolicką sui iuris, czyli na najniższym szczeblu organizacji duszpasterskiej, odtworzył Jan Paweł II w 2002 r., również na terenie ambasady Włoch. Według danych z 2018 r., w kraju było 210 ochrzczonych, 3 kapłanów, 3 braci i 6 zakonnic.

Na podobnej zasadzie jak w przypadku Kościoła katolickiego, w Afganistanie mamy do czynienia z obecnością Kościoła prawosławnego. Pierwszą cerkiew polową zbudowano w 2003 r. dla żołnierzy jednostek rumuńskich wchodzących w skład operacji NATO i sojuszników. Kilka lat później przeniesiono ją w okolice lotniska wojskowego w Kandaharze. W 2018 r. otwarto cerkiew w ambasadzie rosyjskiej w Kabulu. W dniu konsekracji kaplicy doszło nawet do chrztu jednego z rosyjskich pracowników misji dyplomatycznej.

Działalność misji utrudnia wciąż obowiązujące prawo zakazujące konwersji z islamu, którego nie zmieniono podczas obecności wojskowej państw zachodnich od 2001 roku.

Tags:
AfganistanChrześcijanieIslamprześladowania
Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia ukazuje się w siedmiu językach: angielskim, francuskim, włoskim, hiszpańskim, portugalskim, polskim i słoweńskim.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Modlitwa dnia
Dziś świętujemy...




Top 10
1
Maria Paola Daud
Przed snem odmawiaj tę piękną modlitwę do Madonniny – Mateczki
2
Dominika Cicha-Drzyzga
Miało być skromnie, wyszło jak z bajki. Niezwykły ślub bezdomnych
3
TOMASZ TERLIKOWSKI
Małgorzata Bilska
T. Terlikowski: Przy grobie o. Wenantego obiecałem, że jeśli mi p...
4
LA SALETTE
Agnieszka Bugała
Mama płacze w La Salette. Objawienie, które nie jest „modne” i ma...
5
DUSZE CZYŚĆCOWE WEDŁUG MISTYCZEK
Roberta Sciamplicotti
Dusze czyśćcowe według 13 mistyczek: są smutne i cierpią
6
Philip Kosloski
Co oznacza monogram IHS?
7
MASS
Aleteia
Czego nie powinieneś robić w czasie mszy, a być może nawet o tym ...
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail