Aleteia logoAleteia logo
Aleteia
piątek 17/09/2021 |
Św. Zygmunta Szczęsnego Felińskiego
home iconFor Her
line break icon

Człowieczy los Anny German

ANNA GERMAN

Ribakov / Sputnik / Sputnik via AFP

Jolanta Tokarczyk - 25.08.21

Anna German obiecała, że jeśli wyzdrowieje, do końca życia będzie śpiewać już nie na scenie, ale w kościołach. Słowa dotrzymała i nawet w ciężkim stanie tworzyła pieśni religijne. Śpiewała je bez ustanku, wierząc w powrót do zdrowia.

Człowieczy los nie jest bajką ani snem.

Człowieczy los jest zwyczajnym, szarym dniem.

Ten utwór z repertuaru Anny Wiktorii German-Tucholskiej znają chyba wszyscy melomani starszego pokolenia. Śpiewała o zwykłych sprawach, o Bogu, historii. Sylwetkę artystki przypomniała kilka lat temu telewizja w serialu jej poświęconym. 25 sierpnia 2021 r. mija 39 lat od śmierci Anny German.

Anna German i dziejowa zawierucha

Przyszła na świat 14 lutego 1936 r. w Urgenczu w Uzbekistanie, na terenie byłego ZSRR. W żyłach Anny płynęła jednak domieszka niemiecko-holenderskiej krwi, a w domu mówiło się kilkoma językami. Ona sama również śpiewała w różnych językach. Ojciec Eugen był księgowym o pasjach dyrygenta. Pochodził z Niemiec, ale urodził się w Łodzi. Mama Irma miała korzenie holenderskich mennonitów. Po wojnie była wykładowcą języka niemieckiego.

Niestety, trudny los nie omijał rodziny w czasach dziejowej zawieruchy. W 1938 r. ojciec, uciekający przed NKWD, został rozstrzelany pod zarzutem szpiegostwa. Powodem było polsko-niemieckie pochodzenie. Tyle wystarczyło, by skazać na śmierć człowieka. Dziewczynka z mamą i babcią trafiły na zesłanie. Mama próbowała dowiedzieć się, co stało się z jej mężem, a ojcem Anny, a także ze swoim bratem, który też zaginął. Nie dostała jednak odpowiedzi. W tamtych czasach nie wolno było nawet za wiele pytać.

Przez prawie dwadzieścia lat nie wiedzieli, co się wydarzyło, choć wszyscy spodziewali się najgorszego.

Kilka lat później rodzinę spotkała kolejna tragedia. Anna miała zaledwie 4 lata, gdy jej młodszy o 2 lata braciszek zmarł na szkarlatynę. Głód, zimno i bieda dały się we znaki, gdy mieszkały w ziemiance, nie widząc dla siebie ratunku.

Ten jednak nadszedł wraz z drugim małżeństwem matki, która w 1942 r. wyszła za Polaka. Dzięki temu rodzina mogła wyjechać do Polski. Osiedlili się we Wrocławiu. Ania dorastała, miała już wtedy 10 lat, ale była skromna i nieśmiała. Poszła do polskiej szkoły.

Mama musiała zatroszczyć się o byt materialny, a dziewczynkę wychowywała znana z pobożności babcia. To jej przyszła piosenkarka zawdzięczała głęboką wiarę w Boga. Ania została ochrzczona w Kościele Adwentystów Dnia Siódmego, a po wielu latach do kościoła wróciła jej ponaddziewięćdziesięcioletnia matka.

Tańczące Eurydyki

W kawiarence na rogu

Każdej nocy jest koncert

Zatrzymajcie się w progu

Eurydyki tańczące

Anna lubiła śpiewać od dziecka, jednak wybrała stabilny zawód geologa. Studia skończyła z wyróżnieniem, a nawet brała udział w kilku wyprawach geologicznych. Jeszcze w czasie studiów zaczęła też koncertować. Bardzo rzadka barwa głosu – sopran lirico-spinto, umiejętności wokalne i skromny sposób bycia zapewnił jej powodzenie u publiczności. Nigdy się nie skarżyła, gdy będąc w trasie, mieszkała w różnej jakości hotelach i przez długi czas przebywała poza domem.

Ale to zagraniczne festiwale w Monte Carlo, Neapolu, Cannes przyniosły jej sławę. Występowała też na najważniejszych polskich festiwalach tamtych lat: w Sopocie, Opolu, Kołobrzegu, Zielonej Górze. Jako pierwsza Polka wystąpiła w San Remo, a jej muzyka cieszyła się szczególnym uznaniem Polonii amerykańskiej. Kochali ją w Związku Radzieckim, bo była „ich Anią”. A jednak kiedy Breżniew zaproponował jej rosyjskie obywatelstwo i płynące z tego profity, nie zdecydowała się. Mówiła, że wychowała się w Polsce i ten kraj przyjął ją z otwartymi ramionami, więc czuje się Polką.

W Opolu wyśpiewała Tańczące Eurydyki i Zakwitnę różą.

Podpisany w 1966 r. trzyletni kontrakt z włoską wytwórnią fonograficzną zapowiadał międzynarodową karierę. Niestety, dobrą passę przerwał wypadek samochodowy we Włoszech, kiedy włoski kierowca zasnął za kierownicą.

Anna German przeżyła, ale doznała ogromu złamań i powikłań. Prawie 3 lata wracała do zdrowia i wszystko wskazywało, że jednak nie wróci na scenę. Ale wróciła! I napisała biografię Wróć do Sorrento?.

Zakwitnę różą…

Zakwitnę różą na twojej drodze
Słonecznym blaskiem
Roztopię lody na pustym niebie
Zapalę gwiazdę

Uchodziła za nieśmiałą kobietę, a jedną z przyczyn był wysoki wzrost – miała aż 184 cm. Kiedy już sądziła, że będzie jej pisany samotny los, poznała Zbigniewa Tucholskiego, przystojnego inżyniera z Warszawy.

Choć po wypadku we Włoszech rokowania nie były najlepsze, właśnie wtedy, kiedy sytuacja była najbardziej dramatyczna, zdecydowali się na ślub. Później to mąż się nią opiekował oraz podtrzymywał na duchu, kiedy nie mogła chodzić.

Anna wróciła na scenę, a kilka lat później urodził się syn – Zbigniew junior. Wtedy to dziecko stało się priorytetem. Piosenkarka na rok poświęciła się wyłącznie macierzyństwu i zrezygnowała z koncertów, a mąż wspominał ten czas jako najpiękniejszy w życiu.

„Biały Anioł polskiej piosenki” – mówiono Annie German, a utwór Nadzieja w jej wykonaniu stał się hymnem radzieckich kosmonautów. „Nikt nie powiedział o niej złego słowa” – wspominała swoje doświadczenia Joanna Moro, odgrywająca w serialu piosenkarkę.

„Pan jest pasterzem moim”

Kiedy po raz wtóry wydawało się, że wszystko jest już na dobrej drodze, pojawiła się choroba. Nowotwór. Mimo to German koncertowała i powierzyła Bogu swoje życie. Obiecała, że jeśli wyzdrowieje, do końca życia będzie śpiewać już nie na scenie, ale w kościołach. Słowa dotrzymała i nawet w ciężkim stanie tworzyła pieśni religijne. Śpiewała je bez ustanku, wierząc w powrót do zdrowia. Otrzymała od losu dwa lata.

Będąc już ciężko chorą, kiedy z trudem schodziła po schodach, jeszcze komponowała muzykę do psalmów. Napisała tę do Psalmów 18 i 23, a także do Hymnu o miłości z I Listu św. Pawła do Koryntian oraz do modlitwy Ojcze nasz.

Z mężem pobrali się po raz drugi, tym razem w kościele.

25 sierpnia 1982 r. przyszedł ten ostatni wieczór. Odeszła we śnie.

Spoczęła na cmentarzu ewangelicko-reformowanym w Warszawie. Ks. Jan Twardowski podczas pogrzebu odmówił w jej intencji modlitwę Ojcze Nasz. Anna znała i ceniła jego poezję.

„Pan jest pasterzem moim” – ten cytat z psalmu wyryto na płycie nagrobnej.

Matka przeżyła Annę o całe ćwierć wieku. Dziś, „na pamiątkę”, pozostała muzyka oraz… asteroida. „Annagerman” krąży gdzieś między Marsem a Jowiszem.

Tags:
biografiamuzyka

Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia ukazuje się w siedmiu językach: angielskim, francuskim, włoskim, hiszpańskim, portugalskim, polskim i słoweńskim.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Modlitwa dnia
Dziś świętujemy...




Top 10
1
Dominika Cicha-Drzyzga
Miało być skromnie, wyszło jak z bajki. Niezwykły ślub bezdomnych
2
NIEDZIELNA MSZA ŚWIĘTA
Michał Lubowicki
Opuściłem niedzielną mszę. Muszę od razu iść do spowiedzi?
3
STEFANIA I WŁADYSŁAW ZARZYCCY
Dominika Cicha-Drzyzga
„Mężu, dłużej chyba nie wytrzymam…” Niezłomni Stefania i Władysła...
4
TAMING TRIPLETS
Annalisa Teggi
Będąc w ciąży, zaszła w kolejną. Niezwykła historia życia 3 dziew...
5
Michał Lubowicki
Dwie modlitwy podyktowane przez samą Maryję. Obydwie niezwykle ak...
6
Anna Gębalska-Berekets
Dziewczyna z albinizmem porzucona przez rodziców dostaje nowe życ...
7
Iwona Flisikowska
Pani Zosia ma 100 lat i jest mamą 12 dzieci. 4 córki poszły do za...
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail