Aleteia logoAleteia logo
Aleteia
środa 22/09/2021 |
Św. Maurycego
home iconStyl życia
line break icon

Nasze wymodlone córeczki z serduszka [reportaż]

Adopcyjne Misiulaki/ Instagram

Ewa Rejman - 06.09.21

Paulina i Bartek są rodzicami trzech adoptowanych córeczek. Mówią, że wymodlili dziewczynki i tłumaczą im, że nie narodziły się z brzuszka, ale z serduszka. Swoją historią dzielą się na Instagramie, na profilu Adopcyjne Misiulaki.

Od zawsze wiedzieli, że chcieliby mieć zarówno dzieci biologiczne, jak i adoptowane. Gdy jednak u Pauliny pojawiły się trudności z zajściem w ciążę, przyspieszenie decyzji o adopcji okazało się dla nich naturalnym wyborem.

Adopcja to taka ciąża z serca

Poznali się w kościelnym chórze i od początku ich relacji powierzali swoje plany Maryi. Ślub wzięli na Jasnej Górze w Kaplicy Cudownego Obrazu. Najmłodsza córeczka, Marysia, dostała swoje imię na cześć Matki Boskiej. Paulina i Bartek mówią o zaufaniu Bogu i o tym, że trzeba mieć je nie tylko w tych dobrych, ale i w trudnych chwilach.

Z takim zaufaniem zgłosili się do ośrodka adopcyjnego. – Nie miało dla nas znaczenia, jaki kolor skóry będzie miało nasze dziecko czy jakiej będzie płci, byliśmy otwarci również na przyjęcie rodzeństwa – mówi Paulina.

Wyrazili gotowość adopcji także chorego dziecka. – Przecież gdybym była w ciąży i nasze maleństwo okazałoby się chore, to też kochałabym je bezgranicznie. Adopcja to dla mnie taka ciąża rozwijająca się w sercu – mówi Paulina.

View this post on Instagram

A post shared by @adopcyjne_misiulaki

Znaleźliśmy nasze córeczki

Z radością, ale i pewnym niepokojem czekali na „ten” telefon. W końcu zadzwonił. Pani z ośrodka zapytała Paulinę i Bartka, czy chcieliby się zapoznać bliżej z dokumentami dwóch małych dziewczynek – dwu- i trzyletniej – i ewentualnie spotkać się z nimi w domu rodziny zastępczej. Pojechali tam najszybciej, jak się dało i przywieźli dwie przytulanki, które nazwali imionami sióstr – nazywały się Lenka i Maja. Po pierwszym spotkaniu i pożegnaniu wiedzieli już, że chcą jak najszybciej zobaczyć dziewczynki ponownie. Czuli, że zostawiają nie dopiero co poznane dzieci, ale własne córeczki.

Kiedy dziewczynki trafiły już do domu Pauliny i Bartka oprócz wielkiej radości pojawiły się też pierwsze trudności związane z traumami z przeszłości. Maja, starsza z nich, jeszcze zanim skończyła dwa lata opiekowała się swoją siostrą. W domu rodzinnym, z którego zostały zabrane, często było im zimno, głodowały i nie miały nikogo, komu mogłyby zaufać.

– Na początku Maja gotowa była pójść z każdym, kto da jej cukierka i nazwać tę osobę swoją nową mamą. Kiedy odwiedzili nas znajomi i przynieśli dziewczynom prezenty, to Lenka z Mają spakowały się, bo myślały, że teraz jadą mieszkać gdzie indziej – wspomina Paulina. Budowanie więzi wymaga wiele czasu. – Teraz do dziadków pojadą, ale nigdzie więcej nie chcą się bez nas ruszać – dodaje Bartek.

Wyleczyć rany

Kiedy dziewczynki trafiły do rodziny zastępczej, a potem do rodziny Pauliny i Bartka, i w końcu miały pod dostatkiem jedzenia, niemal rzucały się na każdy posiłek. Nie mogły uwierzyć, że kolejną porcję też dostaną o czasie, że już nie będą musiały być głodne. Chowały jedzenie do swoich plecaczków, żeby na wszelki wypadek zrobić sobie zapasy.

Bały się też wszelkich pojazdów na sygnale, bo kojarzyły im się z policją, przed którą podobno miały się chować. Teraz na szczęście wydaje się, że poradziły sobie z tymi lękami. – Lenka po obejrzeniu bajki o strażaku Samie tak się ośmieliła, że na urodziny zażyczyła sobie strażaka. W ramach niespodzianki więc jako urodzinowego gościa zaprosiliśmy strażaka i całe przyjęcie przygotowaliśmy właśnie w tym stylu. Lenka była zachwycona i wyjątkowo odważna. Uświadomiliśmy sobie jak bardzo się zmieniła od czasu, kiedy do nas trafiła.

Marysia – kolejna córeczka

Kiedy Lenka i Maja poczuły się już pewnie w swoim nowym domu, Paulina i Bartek uświadomili sobie, że chcieliby swoją miłością obdarować kolejne dziecko. Przez facebookowy fanpage Child Adoption dowiedzieli się o czterotygodniowej dziewczynce, która miała, opanowane już, wodogłowie i rozszczep kręgosłupa. Ta diagnoza oznaczała, że prawdopodobnie będzie jeździła na wózku. Postanowili zadzwonić, zapytać o malutką i ewentualną możliwość poznania jej. – Po pierwszym spotkaniu wiedzieliśmy, że jest to najprawdziwsza miłość, że odnalazła się nasza kolejna córeczka – mówi Paulina.

Starsze dziewczynki na nową siostrzyczkę zareagowały bardzo pozytywnie i naturalnie jednocześnie. Na początku potrzebowały upewniać się, że malutka Marysia z nimi zostanie i nikt jej nie zabierze. Nadal chcą pomagać w opiece nad „dzidzią” i czasami aż prześcigają się w swoich wysiłkach.

Czekaliśmy na takie okrzyki

– Nie będzie łatwo, ale będzie pięknie – mówią Paulina i Bartek. Dzieląc się swoją historią w internecie chcą zachęcić inne rodziny, żeby rozważyły możliwość adopcji i podjęły ją jak najbardziej świadomie. Zapewniają, że problemy starszych dziewczynek czy niepełnosprawność Marysi nie przerażają ich ani nie zniechęcają. Bartek twierdzi, że jeśli w przyszłości dziewczynka będzie musiała jeździć na wózku, to przecież on może zbudować dla niej windę.

– „Mamo, chodź tu! Tato, pomóż przy rowerku!” – czekaliśmy na takie okrzyki całe życie i marzyliśmy o nich. Teraz ciągle je słyszymy. Jesteśmy szczęśliwą rodziną – mówią.

Tags:
adopcja
Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia ukazuje się w siedmiu językach: angielskim, francuskim, włoskim, hiszpańskim, portugalskim, polskim i słoweńskim.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Modlitwa dnia
Dziś świętujemy...




Top 10
1
Maria Paola Daud
Przed snem odmawiaj tę piękną modlitwę do Madonniny – Mateczki
2
TOMASZ TERLIKOWSKI
Małgorzata Bilska
T. Terlikowski: Przy grobie o. Wenantego obiecałem, że jeśli mi p...
3
LA SALETTE
Agnieszka Bugała
Mama płacze w La Salette. Objawienie, które nie jest „modne” i ma...
4
MASS
Aleteia
Czego nie powinieneś robić w czasie mszy, a być może nawet o tym ...
5
Dominika Cicha-Drzyzga
„Oświęcim przy nich to była igraszka…” Witold Pilecki na zdjęciac...
6
Redakcja
Cytat z Biblii dla ciebie na dziś 20 września
7
Elizabeth Scalia
Dlaczego katolicy całują różańce, święte obrazy, a czasem nawet p...
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail