Aleteia logoAleteia logoAleteia
niedziela 04/12/2022 |
Św. Barbary
Aleteia logo
Styl życia
separateurCreated with Sketch.

Apatia i smutek – jak sobie z nimi radzić? Wskazówki od 3 mnichów

crisis man

TheVisualsYouNeed - Shutterstock

Marzena Devoud - Matthew Green - 30.09.21

Jeśli zmagasz się z „demonem” smutku i apatii, weź sobie do serca słowa świętych, którzy ją przezwyciężyli.

Acedia to rodzaj apatii, dziwny stan umysłu, w którym przeważa smutek i melancholia. Z problemem tym borykali się już pierwsi mnisi chrześcijańscy – ci, którzy zdecydowali się schronić na pustyni, aby w samotności lub w małych wspólnotach żyć intensywniej swoim ideałem duchowej doskonałości.

Czasami cierpieli z powodu zniechęcenia, które sprawiało, że byli niezadowoleni, smutni i zmęczeni. Są to uczucia, które z pewnością dobrze znamy. Niezależnie od tego, czy zdecydowaliśmy się poświęcić nasze życie Bogu w zakonie czy też nie.

„Demon” acedii

Dla mnichów zło mogło przybierać różne formy, takie jak irytacja na innych członków wspólnoty i na życie zakonne, brak koncentracji na lekturze i modlitwie, zmęczenie, nagły głód i senność albo silne pragnienie bycia gdzie indziej. Gdyby tylko słowo „wspólnota” zastąpić słowem „rodzina” – wszystko brzmiałoby aż nazbyt znajomo.

„Demon acedii, zwany też demonem południa, jest najbardziej uciążliwy ze wszystkich demonów” – ostrzegał Ewagriusz z Pontu, mnich z IV wieku, który żył na egipskiej pustyni.

Nęka mnicha około czwartej godziny (10.00) rano, oplatając jego duszę aż do około ósmej godziny (14.00). Najpierw sprawia, że słońce jakby zwalnia lub przestaje się poruszać, tak że dzień wydaje się być długi na pięćdziesiąt godzin. Następnie zmusza mnicha do ciągłego patrzenia przez okno i do szybkiego wychodzenia z celi, aby zbadać słońce i zobaczyć, ile czasu pozostało do godziny trzeciej, oraz do rozglądania się we wszystkich kierunkach na wypadek, gdyby któryś z braci tam był. To sprawia, że nienawidzi [on] tego miejsca, swojego stylu życia i swojej pracy fizycznej. [Demon] sprawia, że [mnich] myśli, iż wśród braci nie ma już żadnego miłosierdzia; nikt nie przyjdzie i go nie odwiedzi…

Zna te uczucia każdy, kto pracował zdalnie z domu czy wykonywał żmudne, codzienne obowiązki. Kto z nas nie bywał w takich sytuacjach zniechęcony, rozproszony i choć trochę sfrustrowany?

Oto kilka pomysłów trzech wielkich mnichów, którzy walczyli z acedią. Chociaż wszyscy zajmowali się nią w kontekście życia monastycznego, ich obserwacje mogą w różnym stopniu odnosić się do każdego z nas.

Św. Antoni Wielki

Święty Antoni Wielki, jak wielu pustelników pierwszych wieków chrześcijaństwa, wycofał się z życia, aby w ciszy i samotności znaleźć idealne warunki do zjednoczenia z Bogiem. Podobnie jak w historii Chrystusa – na pustyni został wystawiony na próbę. Mimo poczucia psychicznego wyczerpania postanowił oprzeć się wizjom zsyłanym mu przez szatana: „Ujrzałem wszystkie sidła diabelskie zastawione na ziemi”.

Diabeł próbował odwrócić jego uwagę od modlitwy, nakłaniając do wyrzeczenia się postu, do którego był zobowiązany. We śnie zaś zachęcał go do obżarstwa. Św. Antoni zrozumiał, że asceza nigdy nie powinna być traktowana jako cel sam w sobie. Zostawił więc tę cenną radę:

Zachowaj to, co ci przykazuję: gdziekolwiek pójdziesz, miej zawsze Boga przed oczyma; cokolwiek czynisz, rozważaj świadectwo Pisma Świętego; a gdziekolwiek jesteś, nie daj się łatwo poruszyć. Trzymaj się tych trzech rzeczy, a będziesz bezpieczny.

Ci z nas, którzy nie są mnichami, również muszą pamiętać, że zawsze musimy starać się akceptować ograniczenia, poświęcać się i wykonywać pracę w warunkach, które nie zawsze będą komfortowe. Jednak powód, dla którego to wszystko robimy, jest transcendentny: kochać i służyć Bogu pracując, aby utrzymać siebie i swoją rodzinę oraz robiąc wszystko, co w naszej mocy, aby dbać o dobro wszystkich, zwłaszcza tych najbardziej bezbronnych.

Nie możemy pozwolić, aby nuda i frustracja oddzieliły nas od tego, co musi być zrobione. Kiedy chcemy się poddać i robić to, co chcemy, nie zważając na nikogo i na nic innego, musimy spojrzeć na Boga i na Chrystusa na krzyżu.

Św. Piotr Damiani

Ten pustelnikod najmłodszych lat poświęcał się modlitwie, ascezie i studiowaniu Pisma Świętego, a także kontemplacji i kaznodziejstwu.

W swoich licznych dziełach, które uczyniły go doktorem Kościoła, koncentruje się on na pewnych przejawach zła. Kiedy podczas czytania dopada go senność, opisuje „nieuniknioną ociężałość powiek, której nie może się oprzeć nawet święty o wielkim temperamencie”. Dla niego lekarstwo znajduje się w miłości, która prowadzi do prawdziwej radości:

Niech nadzieja prowadzi was do radości! Niech miłosierdzie rozbudzi wasz entuzjazm! A w tym upojeniu niech wasza dusza zapomni, że cierpi, aby rozkwitnąć.

I znowu, musimy pamiętać, dlaczego robimy to, co robimy, a miłosierdziem możemy napełnić wszystkie nasze działania, przynajmniej pośrednio – pracując, aby utrzymać siebie i tych, których kochamy, kształcąc się, aby być lepszymi ludźmi, a przez to kochać Boga i bliźniego, starając się żyć w cnocie i osiągnąć niebo… Łatwiej jest robić coś z radością, jeśli robimy to z nadzieją i w określonym celu. Jeśli to, co robimy, nie może być nawet w najmniejszym stopniu związane z miłością, być może powinniśmy przewartościować nasze wybory.

Św. Romuald

Święty Romuald z Rawenny przyznał się do cierpienia na acedię. Zło objawiało się u niego szczególnie podczas nauki psalmów. Wobec buntu ciała spowodowanego ograniczeniami życia monastycznego, któremu był poddany, podkreślał, że nie należy się poddawać, lecz przeciwnie – wzmagać czuwania, modlitwy i posty.

Romuald uważał, że pracujący mnich musi pamiętać, że nie ma innego odpoczynku niż odpoczynek wieczny. Ponieważgodziny poranne są czasem, w którym najczęściej pojawia się apatia, powinny być zajęte modlitwą.

Modlitwa z pewnością może być przydatna dla nas wszystkich, gdy czujemy się zmęczeni lub znudzeni i z trudem wykonujemy swoje obowiązki. Wstając lub klękając i odmawiając na przykład Ojcze nasz lub Zdrowaś, Maryjo, możemy wyrwać się z otępienia, w którym się znajdujemy, i na nowo ukierunkować nasze serca i umysły. Możemy modlić się, aby odnowić naszą motywację albo ofiarować nasze działanie.

Tags:
duchowośćrozwój duchowy
Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia ukazuje się w siedmiu językach: angielskim, francuskim, włoskim, hiszpańskim, portugalskim, polskim i słoweńskim.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Modlitwa dnia
Dziś świętujemy...





Tu możesz poprosić zakonników o modlitwę. Wyślij swoją intencję!


Top 10
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail