separateurCreated with Sketch.

Kompozytor ścieżki dźwiękowej do filmu „Pasja” doświadczał ataków złego ducha

Christopher Halloran
whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Redakcja - publikacja 03.10.21 - aktualizacja 25.08.25
whatsappfacebooktwitter-xemailnative
„Komputery zawiesiły mi się jakiś dziesiąty raz tego dnia. Doprowadzało mnie to do szaleństwa i powiedziałem szatanowi, żeby wyszedł z ukrycia” – wspomina John Debney, kompozytor muzyki do filmu „Pasja”.

Przekazując darowiznę, pomagasz Aletei kontynuować jej misję. Dzięki Tobie możemy wspólnie budować przyszłość tego wyjątkowego projektu.

Wesprzyj nasPrzekaż darowiznę za pomocą zaledwie 3 kliknięć

Znany z muzyki do komedii jak „Bruce Wszechmogący” czy „Kłamca, kłamca”, hollywoodzki kompozytor John Debney nie spodziewał się, że udział w „Pasji” Mela Gibsona stanie się dla niego duchową walką. Jak sam przyznaje, to właśnie podczas pracy nad tym filmem po raz pierwszy zrozumiał, że zło nie jest tylko metaforą, a szatan naprawdę istnieje.

Kompozytor muzyki do Pasji o swojej pracy 

„To, że wziąłem udział w tym projekcie, było prawdziwym cudem. Tym, co codziennie pozwalało mi kontynuować pracę, była krótka modlitwa: Panie, jeśli chcesz, abym doprowadził to do końca, pomóż mi – mówił w 2004 r. Assist Ministries.

Osobą, która zaprosiła Debney’a do udziału w filmie był producent Stephen McEveety – jego przyjaciel z czasów dzieciństwa. Kompozytor został zatrudniony po tym, jak Mel Gibson odsłuchał kilku fragmentów utworów skomponowanych specjalnie do filmu.

Debney komponował muzykę przy użyciu komputera w domowym studio nagrań. W tym czasie komputer, syntetyzatory i dysk twardy wyłączały się, a „cyfrowy obraz, który pojawiał się na ekranie, „zastygał”, przybierając kształt twarzy [szatana]. Później głośność narastała. Powtarzało się to za każdym razem”. 

Walka z szatanem 

Kompozytor przyznaje, że za pierwszym razem był tym przerażony, jednak przezwyciężywszy początkowy szok, nauczył się z tym żyć. To doświadczenie pozwoliło mu zrozumieć, że „być może szatan jest rzeczywistą osobą…”. 

Mogę zaświadczyć, że przez długi czas przebywał w moim pokoju i wiem, że doświadczył tego każdy, kto w jakiś sposób brał udział w tej produkcji.

Debney dawał też do zrozumienia, że jego walka z szatanem wkrótce stała się bardzo osobista. Gdy sprawy „się skomplikowały”, poczuł, że jest to moment, by skonfrontować się z tym w sposób zdecydowany.

Konfrontacja na parkingu

Punktem zwrotnym była noc, gdy po raz dziesiąty tego dnia sprzęt odmówił posłuszeństwa. „Była dziewiąta wieczorem, miałem już dość. Zszedłem po schodach i dosłownie wyzwałem szatana, by się ujawnił. Powiedziałem: wyjdź z ukrycia, chodźmy na parking, zobaczymy, kto wygra. Wiem, jak absurdalnie to wyglądało – terapeuci z gabinetów na parterze pewnie myśleli, że zwariowałem – ale dla mnie to był przełom. Zrozumiałem, że to wojna”.

„Nie zrobił tego, ale chciałem, żeby to zrobił. Od tamtego momentu zmieniło się dla mnie wszystko” – przyznał Debney.

Kompozytor stwierdził też, że w czasie, gdy zajęty był komponowaniem, często czuł się fizycznie wycieńczony, ale dziwnym trafem nigdy nie zmęczony, nawet pracując do późna w nocy w swoim studiu.

„Wszystko zawierzyłem Bogu”

Najtrudniejsze były sceny męki. „Musiałem czasem odcinać się od obrazu. Ale bywało, że przy dwudziestym pierwszym powtórzeniu tej samej sceny łzy same płynęły mi po policzkach. Jak pisać muzykę do sceny, w której Jezus jest przybijany do krzyża? Trzeba było zaufać, że On sam mnie poprowadzi”.

Celem, do którego dążyłem, było skomponowanie najlepszej muzyki, jaką byłem w stanie napisać. Ogólnie rzecz ujmując, wszystko zawierzyłem Bogu – podkreślił.

Opracowane na podstawie: "A Passion for Music, A Battle with Satan, Dan Wooding", The Christian Podcasting Network oraz "Musical composer for ‘The Passion’ faced personal ‘battle with Satan" Catholic News Agency.

Newsletter

Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail.

Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia ukazuje się w siedmiu językach: angielskim, francuskim, włoskim, hiszpańskim, portugalskim, polskim i słoweńskim.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!