Aleteia logoAleteia logoAleteia
środa 30/11/2022 |
Św. Andrzeja
Aleteia logo
Dobre historie
separateurCreated with Sketch.

Stracił dwie nogi, a teraz wspiął się na najwyższy szczyt Walii

PAUL ELLIS

@paultheamputee | Instagram

Anna Gębalska-Berekets - 07.10.21

Paul Ellis stracił dwie nogi po nieszczęśliwym wypadku, który uszkodził mu kręgosłup. On jednak nie poddał się bólowi. Postanowił wspiąć się na najwyższy szczyt Walii i w ten sposób zebrać pieniądze dla dzieci po amputacjach. „Jeśli stracisz kończynę, to nie oznacza to końca twojego życia" – mówi 56-latek.

Rugby, koszykówka i wspinaczka

W 1992 roku Paul Ellis doznał bardzo poważnego urazu obu nóg. Spadł z dużej wysokości i uszkodził kręgosłup. Przez wiele lat cierpiał na okropne bóle. W 2008 roku zdecydował się na amputację dwóch kończyn poniżej kolana, aby w ten sposób uzyskać większą mobilność.

„Nie mogłem prawidłowo chodzić. Nie mogłem właściwie stać. Dla mnie to nie były tak naprawdę nogi. To była tylko przeszkoda” – opowiada portalowi liverpoolecho.co.uk. Z pomocą zaawansowanej technologii i otrzymanych protez Paul jest od kilku lat bardziej mobilny niż kiedykolwiek. Po operacji zajął się grą w rugby na wózku inwalidzkim, a także zaczął grać w koszykówkę. „Lekarze ofiarowali mi lepszą jakość życia” – mówi.

13 godzin na rękach

Aktywność sportowa nie była dla niego wystarczająca. 56-latek zobowiązał się do pokonania najwyższej góry w Walii, aby w ten sposób zebrać pieniądze dla dzieci po amputacjach kończyn i zwiększyć świadomość społeczną na ten temat.

Prawie 15-kilometrowa trasa wcale nie była łatwa. Ellis pokazał natomiast, że ograniczenia tkwią tak naprawdę jedynie w naszych głowach. Wejście na sam szczyt zajęło mu 13 godzin, ale w końcu udało mu się osiągnąć zamierzony cel. Mężczyzna był wciąż dopingowany przez innych wspinaczy, gdy zmierzał do upragnionego szczytu.

View this post on Instagram

A post shared by Paul Ellis (@paultheamputee)

Jak przyznaje w jednym z wywiadów, pierwsze trzy mile pokonał w ciągu trzech godzin, ostatnie dwie zajęły mu nieco więcej czasu.

„Mam kilka pęcherzy, na kikutach i na rękach – cały ciężar ciała kładłem na nadgarstki, więc są one dość obolałe. Ale przy całym wsparciu ludzi, którzy mówili: „Chodź, możesz to zrobić”, byłem w stanie to zrobić. To było coś, co mnie pobudzało” – mówił tuż po wejściu na szczyt.

Pomoc dla dzieci po amputacjach

56-latek wyjaśnia, że było to trudne wyzwanie, ale warte realizacji. „To właśnie było wyzwanie i dlatego chciałem to zrobić” – dodaje. Zebrane w ten sposób pieniądze pozwoliły na opłacenie pobytu sześciorga dzieci na Teneryfie.

Ellis mówi, że miał na trasie wiele szczęścia do ludzi. Przynosili mu jedzenie i wodę, okazywali wsparcie i dzięki temu był to dla niego udany i szczęśliwy dzień. Po wykonaniu tego godnego podziwu zadania, rozbił namiot na szczycie i spędził tam noc.

Dwóch członków organizacji charytatywnej „Amp Camp” przyniosło mu protezę, dzięki której mógł wrócić na dół.  „Mam nadzieję, że wstanę dosyć wcześnie i zejdę w ciągu dwóch dni. A teraz zamierzam spać na górze. Potem będę musiał po prostu czołgać się, czołgać i czołgać” – opowiadał z uśmiechem na twarzy.

Warto wspomnieć, że Ellis był już wcześniej na Mount Snowdon. Dziesięć lat temu wchodził na najwyższą górę w Walii przy użyciu protez. Chodził także po Yorkshire Three Peaks. W sierpniu tego roku, Paul i grupa dziesięciu innych osób po amputacji, wspięli się na Ben Nevis, najwyższą szkocką górę. „Ben Nevis był trudny. To jedna z najtrudniejszych rzeczy, jakie kiedykolwiek musiałem zrobić” – wspomina. 

Najgorsza jest samotność

Wspólna wspinaczka jest dla niego większą motywacją. „Czasami walczysz, ale jak patrzysz na innych, a oni radzą sobie niesamowicie, to od razu myślisz: „Cóż, muszę i ja iść dalej” – mówi Paul.

Ellis zaznacza, że spotkanie z innymi ludźmi po amputacji kończyn pozwala mu nie czuć się samotnym. Inspirujące jest dla niego również to, że osoby bez kończyn nie rezygnują ze spełniania marzeń. „Chodzi o to, co dzieje się w głowie. To nie jest fizyczne odczucie, to mentalna walka. Więc jeśli twoje ciało chce się zatrzymać, ale twój umysł wciąż będzie walczył, to wszystko będzie dobrze” – tłumaczy mężczyzna.

Źródła: bbc.co.uk; tech-gate.org; walesonline.co.uk; mirror.co.uk; liverpoolecho.co.uk

Wiesz już, na co przeznaczysz adwentową jałmużnę?

Pomóż nam, tak jak inni Czytelnicy, szerzyć dobro i wiarę w Internecie. Wystarczy, że każdy wpłaci tylko 12 złotych, byśmy mogli dalej tworzyć darmowe treści, które podnoszą Cię na duchu.

Złóż adwentową jałmużnę
Tags:
dobra historiagóryniepełnosprawność
Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia ukazuje się w siedmiu językach: angielskim, francuskim, włoskim, hiszpańskim, portugalskim, polskim i słoweńskim.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Modlitwa dnia
Dziś świętujemy...





Tu możesz poprosić zakonników o modlitwę. Wyślij swoją intencję!


Top 10
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail