Przejdz do tresci glownej

Były bezdomny namalował Świętą Rodzinę. Jego obraz zagościł na watykańskim znaczku

2 min czytania
ZNACZEK BOŻONARODZENIOWY

Autor: fot. Biuro Jałmużnika Papieskiego

Jeszcze rok temu 42-letni Adam Piekarski sypiał na rzymskich ulicach, żywiąc się tym, co otrzymał dzięki jałmużnie. Wtedy redemptorysta, o. Leszek Pyś odkrył jego talent malarski.

TODO MESSAGE :

"Przeszło rok temu o. Pyś zauważył mnie rysującego i zapytał, czy byłbym w stanie namalować portret do jego kaplicy. Tak wszystko się zaczęło" – wspomina Adam Piekarski w materiale Pauliny Guzik dla portalu Crux.

Informacja o utalentowanym bezdomnym szybko dotarła do papieskiego jałmużnika, kard. Konrada Krajewskiego. Ten zaproponował Piekarskiemu stworzenie pracowni w Palazzo Migliori – watykańskim pałacu przekształconym w schronisko dla bezdomnych.

"Poczułem się, jakbym dostał prezent. To było dzień po moich urodzinach" – mówi artysta. "Ludzie przychodzą do mnie, proszą o namalowanie swoich rodzin, dzieci, a nawet psów!" – dodaje Piekarski.

Jak były bezdomny namalował oficjalny watykański znaczek?

Późną wiosną Adam Piekarski otrzymał zlecenie namalowania wizerunków Świętej Rodziny i Trzech Mędrców, które znajdą się na tegorocznej edycji słynnych watykańskich, bożonarodzeniowych znaczków pocztowych.

"Ciągle jest to dla mnie nierealne, wciąż nie mogę uwierzyć, że spotkał mnie ten zaszczyt" – mówi artysta. "Jestem zwykłym rzemieślnikiem i ten wybór zupełnie mnie zaskoczył" – dodaje.

Warto dodać, że twarzy namalowanym przez Piekarskiego mędrcom użyczyli inni bezdomni, znajomi mężczyzny z watykańskiego schroniska.

Adam Piekarski: Kaplica Sykstyńska to nie dla mnie

"Byłem na dnie egzystencji. Myślałem, że moje nieszczęśliwe życie wkrótce się zakończy" – wspomina swoją niedawną sytuację malarz. "Bóg jednak miał dla mnie inne plany i zesłał mi brata Leszka, który wyciągnął do mnie pomocną dłoń" – wspomina mężczyzna.

Były bezdomny, który namalował obrazy na potrzeby tegorocznych watykańskich znaczków, egzystował na ulicy przez niemal 20 lat, w tym przez 5 lat w Rzymie. Cały czas zmaga się również z uzależnieniem od alkoholu. Jak sam przyznaje, malarstwo pomaga mu w walce z nim.

"Nie oczekuję, że ktoś zleci mi renowację Kaplicy Sykstyńskiej. Chcę po prostu żyć i wykonywać swoją pracę" – kończy swoja opowieść Piekarski.

Źródło: Crux