Aleteia logoAleteia logoAleteia
poniedziałek 29/11/2021 |
Bł. Marii Klementyny Anuarity Nengapeta
Aleteia logo
Kultura
separateurCreated with Sketch.

Zmieniła tożsamość, by przeżyć Ravensbrück. Opowieść Selmy

SELMA VAN DE PERRE

Staff Sgt. Sara Keller | 86th Airlift Wing | Domena publiczna

Anna Gębalska-Berekets - 22.10.21

Przefarbowała włosy na blond i zmieniła tożsamość, aby przeżyć. Selma van de Perre, żydowska bojowniczka ruchu oporu ocalała z Ravensbrück, opowiada swoją historię w pamiętniku "Mam na imię Selma".

Selma van de Perre miała siedemnaście lat, gdy wybuchła II wojna światowa. W tym czasie była członkiem holenderskiego ruchu oporu. Ukrywała swoje żydowskie pochodzenie, ale w końcu została aresztowana przez nazistów. Jako więźniarka polityczna trafiła do obozu koncentracyjnego dla kobiet w Ravensbrück. W wieku 98 lat opublikowała pierwszą książkę, która jest poruszającym świadectwem jej dramatycznej walki o przeżycie.

Mam na imię Selma

Żydowskie pochodzenie Selmy wcześniej nie miało większego znaczenia. Po inwazji nazistów w 1940 r. rozpoczęły się antyżydowskie restrykcje. Częściej dochodziło do aktów przemocy i deportacji ludności. Dla rodziny Vellemanów rozpoczęła się wędrowna egzystencja, która dla ojca Selmy, jej mamy i siostry zakończyła się tragicznie.

W czasie wojny Selma wielokrotnie unikała aresztowania. Jeden z jej braci służył w jednostce medycznej holenderskiego wojska, drugi pracował jako inżynier okrętowy. Ojciec, Barend Levi Velleman, został wywieziony do obozu pracy i tam zmarł. Jej mama i siostra również nie przeżyły.

Nie dać się opanować strachowi

Dziewczyna wstąpiła do podziemia i podejmowała coraz bardziej niebezpieczne misje na rzecz ruchu oporu. Podróżowała po krajach Europy z nielegalnymi dokumentami ukrytymi w gazetach, rozwoziła biuletyny i fałszywe dowody tożsamości. Aby pozyskać ważne dokumenty, była zmuszona poddać się pieszczotom jednego z oficerów niemieckich.

Pokonywała swój lęk i strach. Wielokrotnie też udało jej się uniknąć aresztowania. „Nie dałam się opanować strachowi – chęć pokonania nazistów i pomocy ludziom w niebezpieczeństwie była silniejsza” – pisze. Działalność konspiracyjną przepłaciła zdrowiem: silne bóle brzucha i osłabienie towarzyszyły jej na co dzień.

Obóz w Ravensbrück i numer 66947

Złapana przez Niemców trafiła do więzienia. Udało jej się przeżyć. Wywieziono ją do Camp Vught, nazistowskiego obozu przejściowego w Holandii (tu pomagała sabotować maski przeciwgazowe). W jednym z wagonów bydlęcych dostała się do Ravensbrück. W czasie podróży napisała list do przyjaciółki Gretchen, który wyrzuciła przez szczelinę w podłodze wagonu.

Na rękawie Selma nosiła czerwony trójkąt, na lewym ramieniu numer 66947 (tu nie tatuowano numerów na skórze, jak w pozostałych obozach).

Kobieta opisała warunki w blokach mieszkalnych. Jako Marga milczała na temat swojej prawdziwej historii. Była bita, ciężko chorowała, ale za wszelką cenę starała się przeżyć. Za odłożone pieniądze ze sprzedaży chleba kupiła kalesony. Udało jej się także załatwić pracę w fabryce Siemensa. Zatrudnienie w tym miejscu oferowało względny spokój. Przynajmniej do czasu.

Nazywam się Selma, a nie Marga

Po wyzwoleniu wyjechała do Szwecji, tam ujawniła swoją tożsamość. Odważyła się powiedzieć, że nie nazywa się Marga van der Kuit, ale Selma Velleman. Dowiedziała się, że jej bracia żyją i mieszkają w Anglii. Po zakończeniu  wojny dostała pracę w holenderskiej sekcji BBC (tu poznała przyszłego męża Hugo). Młodzi pobrali się i doczekali narodzin syna. Po śmierci męża Selma dalej pracowała jako dziennikarka.

W 1983 roku van de Perre otrzymała Krzyż Pamiątkowy Holenderskiego Ruchu Oporu. Do czasuprzejścia na emeryturę pracowała jako dziennikarka BBC oraz korespondentka Avro Televizier i De Standaard. Stała się obywatelką brytyjską.

„Nadzieja zwiększa szansę na przeżycie”

W książce-pamiętniku opowiada, że nigdy nie była w Auschwitz, w Westerborku oraz w Sobiborze. „Przebywanie w miejscu, gdzie tata, mams i Clara spędzili swoje ostatnie godziny i gdzie odebrano im życie, byłoby jak cios nożem w serce” – tłumaczy.

W wieku 98 lat Selma zdecydowała się spisać wojenne wspomnienia. To świadectwo walki z tym, co nieludzkie. Van de Perre tłumaczy, że okrucieństwem jest odbieranie komuś prawa do naturalnej śmierci, a odejście bliskich to najbardziej wstrząsające wydarzenie w jej życiu, którego nie da się z niczym porównać.

Książka jej autorstwa stała się bestsellerem na świecie. Kilka dni temu publikacja miała premierę w Polsce.

*Na podstawie książki: Selma van de Perre, „Mam na imię Selma. Wspomnienia ocalonej z  Ravensbrück„, Warszawa 2021

Tags:
kobietaobóz koncentracyjnywojnażydzi
Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia ukazuje się w siedmiu językach: angielskim, francuskim, włoskim, hiszpańskim, portugalskim, polskim i słoweńskim.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Modlitwa dnia
Dziś świętujemy...




Top 10
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail