Aleteia logoAleteia logoAleteia
środa 08/12/2021 |
Niepokalane Poczęcie Najświętszej Maryi Panny
Aleteia logo
Styl życia
separateurCreated with Sketch.

Uwolnij łzy. Jak opłakiwanie strat chroni przed depresją

DEPRESJA

VK Studio | Shutterstock

Małgorzata Rybak - 03.11.21

Depresja przychodzi często jako następstwo nieujawnionych nigdy potrzeb i strat, których nie uznaliśmy.

Gdy nasze fundamentalne potrzeby nie zostają zaspokojone, w naturalny sposób powinniśmy poczuć złość i żal. Podobnie jak wtedy, gdy tracimy coś lub kogoś cennego. Zdrowie, bliską osobę, rodzica, który opuszcza rodzinę, przyjaciela albo swoje marzenia. Gdy tych nieprzeżytych strat nagromadzi się dużo, przychodzi depresja. Dlatego opłakiwanie tego, co odeszło z naszego życia lub nigdy się w nim nie pojawiło, jest tak ważne.

Dlaczego nie umiemy przeżywać strat?

To, że nie umiemy przeżywać strat, może wynikać z różnych powodów. Wszelkie mechanizmy obronne, które nie pozwalają nam zauważyć bólu po stracie, chcą nas ustrzec przed nadmiarem cierpienia. Dlatego dzieci tak często zapominają dramatyczne momenty z życia rodziny. Nie pamiętają o przemocy. A nawet jeśli zachowały wspomnienia różnych zdarzeń, nie potrafią sobie przypomnieć, jak się wtedy czuły. Jako dorośli ludzie potrafią relacjonować przejmujące historie z własnym udziałem tak sucho, jakby to była opowieść o kimś obcym i jakby takie rzeczy po prostu działy się w domach na porządku dziennym.

Jako dorośli ludzie także rozwijamy wiele strategii na to, by nie być w kontakcie z własnym bólem. Naszymi sprzymierzeńcami w tym odcięciu stają się poczucie obowiązku, zapracowanie, a nawet pełne poświęcenia zajmowanie się sprawami innych – po to tylko, by nie skierować uwagi ku sobie. Cywilizacja pomaga nam za to coraz łatwiej kierować myśli w stronę zastępczych nagród: na kolejny odcinek serialu nie trzeba już czekać tydzień, batony na pociechę zalegają sklepowe półki, a zakupy celem „poprawienia nastroju” można zrobić przy pomocy jednego kliknięcia. Tyle wokół nas mówi: „nie czuj”. „Myśl pozytywnie”, „idź do przodu”. „Nie rozczulaj się nad sobą”.

Zabieramy sobie możliwości czucia radości

Ma to niestety swoją cenę. Kiedy obojętnie mijamy siebie samych w trudnych momentach, pewnego dnia możemy się obudzić bez sił. Być może jakaś część nas jeszcze będzie chciała nas poganiać. Jeszcze będzie kazała nam gdzieś biec i coś robić. Jednocześnie wielka nieruchoma plama zacznie rozlewać się po naszym organizmie, wyrażając w odpowiedzi stanowcze i zdecydowane „nie”. I choć martwiliśmy się, jak zebrać siły na nowy i skomplikowany projekt w pracy, problemem może się stać wzięcie prysznica albo umycie zębów. Coś mądrego w nas przejmie stery. Coś, co z wielką siłą każe nam zająć się w końcu sobą i niedostrzeżonym nigdy bólem strat.

Kiedy wiele razy odcinamy się od czucia złości i smutku, jednocześnie zabieramy sobie możliwości czucia innych stanów. Radości, nadziei, przyjemności, szczęścia i bliskości. Impuls ignorowania naszych trudnych uczuć, byśmy nie zostali nimi zalani, niestety także w końcu odcina nas od życia. Jedynie powrót w tamte bolesne miejsca, wtedy już z pomocą specjalisty, może nam przywracać czucie i życie.

Co zrobić ze stratą?

Tym, co możemy dla siebie robić na bieżąco, to opłakiwać straty. Zauważać je. Nie fundować sobie taniej pociechy ani nie być dzielnymi. Te wielkie straty, jak żałoba po bliskiej osobie, utraconym związku albo zdrowiu bywają tak obezwładniające, że opłakać się je da tylko po kawałku i z kimś. Jednak warto z czułą troską obchodzić się także z tymi codziennymi.

Gdy bardzo czegoś chcieliśmy, a to się nie stało. Zgubiliśmy cenną pamiątkę. Gdy kończy się ważna relacja. Ktoś bliski nie dotrzymuje słowa. Zanim zaleje nas gorycz albo zobojętnienie – możemy zdążyć poczuć smutek. Powiedzieć do siebie samych: „To jest trudne, co się stało”. „Musi ci być bardzo smutno”. Uwolnić łzy, zanim zamarzną i zamrożą nam serce. Pozwolić, by żal nas dotknął i przejął – byśmy stali się potrzebujący, jak żywi ludzie.

Dzieci nauczą się, jak być z własnymi stratami, gdy nie przebiegniemy nad ich smutkiem. Nie zaofiarujemy nowej zabawki w chwili, gdy połamie się ta ulubiona. Gdy nie kupimy nowego chomika w dniu, w którym zdechnie stary. Gdy z szacunkiem usłyszymy, jakie to smutne, gdy rozsypie się zamek z piasku albo pęknie balonik. Kiedy siądziemy obok i pobędziemy – bliscy, dostępni. Kiedy nie będziemy się bać smutku i bezradności.

Tags:
śmierćstratażałoba
Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia ukazuje się w siedmiu językach: angielskim, francuskim, włoskim, hiszpańskim, portugalskim, polskim i słoweńskim.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Modlitwa dnia
Dziś świętujemy...




Top 10
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail