Aleteia logoAleteia logoAleteia
piątek 03/12/2021 |
Św. Franciszka Ksawerego
Aleteia logo
Styl życia
separateurCreated with Sketch.

Nalewka mniszkowa, maść propolisowa… Bonifratrzy – bracia od ziół [wywiad]

PROPOLIS

David Wayne Buck | Shutterstock

Jolanta Tokarczyk - 21.11.21

– Zioła pochodzą od zaufanych polskich dostawców, którzy muszą się wykazać stosownymi certyfikatami lub atestami. Z nich pod nadzorem farmaceutów wytwarzane są bonifraterskie mieszanki według zakonnych receptur – opowiada dr n. med. Dariusz Szabela.

– Mieszanki bonifraterskie są wytwarzane z około stu dwudziestu ziół, na bazie zestawu historycznych receptur. Lekarz może dodatkowo te receptury modyfikować, a niekiedy ze względu na stan zdrowia i przyjmowane przez pacjenta leki jest nawet do tego zobligowany – mówi Dariusz Szabela, dyrektor medyczny w Centrum Medycznym Bonifratrów.

Jolanta Tokarczyk:W świadomości społeczeństwa polskiego zakon bonifratrów kojarzy się w dużej mierze z ziołolecznictwem. Jaka była historia tej działalności braci?

Dariusz Szabela: Bonifratrzy, Ordo Hospitalarius Sancto Joannis de Deo, to zakon szczególnego typu. Podstawową sferą jego działalności było i jest nadal szpitalnictwo i opieka charytatywna. Zakon bonifratrów swoją misję posługi chorym i ubogim realizował w prowadzonych przez siebie szpitalach i przytułkach, a ziołolecznictwo (fitoterapia) było w tych miejscach, patrząc historycznie, ważną metodą leczniczą. Jego rola, wraz z rozwojem  leków syntetycznych, malała. Nie znaczy to jednak, że zupełnie straciła na użyteczności i popularności. Na przykład po pierwszej wojnie światowej i odzyskaniu niepodległości przez Polskę oraz reaktywacji zakonu bonifratrów na jej ziemiach silny ośrodek ambulatoryjnej pomocy medycznej, opartej w dużej mierze na ziołolecznictwie, rozwinął się w konwencie wileńskim. Najpierw pod kierunkiem brata Melaniusza Skweręsa, felczera, a później pod kierunkiem doktor Zofii Swidowej, lekarki.

DARIUSZ SZABELA

Bonifratrzy i tradycja ziołolecznictwa

Czy konwent zakonu bonifratrów w Wilnie miał długą tradycję?

Pierwsza placówka zakonu na ziemiach litewskich pojawiła się w 1635 roku w Wilnie, z fundacji biskupa Abrahama Wojny. Klasztor Bonifratrów w Wilnie był położony przy pięknym barokowym kościele pw. Świętego Krzyża, gdzie w głównym ołtarzu był umieszczony cudowny obraz Matki Bożej Uzdrowienia Chorych. W pobliżu chóru znajdowała się studzienka nad cudownie wytrysłym źródełkiem, którego woda miała, jak wierzono, wspomagać leczenie oczu. Do roku 1843, kiedy to nastąpiła kasata klasztoru przez rosyjskiego zaborcę, w klasztorze obok kościoła utrzymywany był przez bonifratrów zakład dla psychicznie chorych. Po ponad 80 latach udało się bonifratrom odzyskać tę placówkę. Przetrwała niestety zaledwie 20 lat. Do roku 1946 bonifratrzy prowadzili tu przytułek, kuchnię dla biednych, aptekę, gabinety: stomatologiczny i porad medycznych, zielarnię. Prowadzone też było niewielkie ogrodnictwo.

A co się stało z tą tradycją po drugiej wojnie światowej, kiedy Polska straciła swoje Kresy, w tym Wilno?

Po przymusowej repatriacji po zakończeniu drugiej wojny światowej z konwentu w Wilnie do konwentu w Łodzi przeniósł się brat Aureliusz Pudło (zacierając ślady w obawie przed represjami komunistycznymi, zmienił nazwisko na Milski). Tam, jeszcze przed drugą wojną światową, trafił z Wilna wspomniany wcześniej brat Melaniusz Skweręs. Ci dwaj bonifratrzy po drugiej wojnie światowej współtworzyli Poradnię i Aptekę Ziołoleczniczą w konwencie łódzkim. Później takie poradnie i apteki powstały w Krakowie, Wrocławiu, Cieszynie i Warszawie. Można wiec powiedzieć, że podtrzymanie tradycji ziołolecznictwa w prowincji polskiej zakonu bonifratrów zawdzięczamy wileńskim bonifratrom.

Medycyna ludowa w tradycji bonifratrów

A czym tłumaczyć bardzo dużą popularność bonifraterskiego ziołolecznictwa?

Popularność bonifraterskich usług ziołoleczniczych miała różne przyczyny w różnych okresach. Warto przypomnieć, że liczba lekarzy w 1921 roku wynosiła około 5,5 tys. i chociaż wzrosła w 1939 roku do blisko 13 tys., to w żaden sposób nie odpowiadała bieżącym potrzebom. Jednocześnie lekarze najczęściej pracowali w miastach, a na prowincji było ich dramatycznie mało. Stąd bonifraterska posługa medyczna odpowiadała na silne zapotrzebowanie społeczne. Dla bardzo dużej części społeczeństwa pomoc medyczna przychodziła przede wszystkim, jeśli nie jedynie, ze strony medycyny ludowej. A bonifratrzy potrafili – przede wszystkim za pomocą współpracujących z nimi felczerów, lekarzy oraz braci wykształconych w tych zawodach, a także przy pomocy pielęgniarek – włączać skutecznie w swoich dziełach, takich jak szpitale, poradnie i przytułki, metody lecznicze wywodzące się z medycyny ludowej, jak np. fitoterapia.

A po drugiej wojnie światowej?

W czasie drugiej wojny światowej zginęło przeszło sześć tysięcy lekarzy, przede wszystkim z rąk okupanta niemieckiego i sowieckiego, ale również w wyniku mordów ukraińskich nacjonalistów. Dlatego bonifraterskie porady ziołolecznicze po drugiej wojnie światowej znowu trafiły na olbrzymie zapotrzebowanie społeczne. Zaangażowanie się bonifratrów i jakość tych usług wytworzyła w tym zakresie duże zaufanie pacjentów do bonifratrów. Bracia poświęcali się ziołolecznictwu, ponieważ inne formy pomocy chorym i potrzebującym były dla nich, z powodów politycznych, zabronione aż do lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku. Szpitale bonifraterskie zostały bowiem po drugiej wojnie światowej upaństwowione, a bonifratrzy z nich usunięci. Z drugiej strony w okresie powojennym ziołolecznictwu pomagała jednak wspomagająca fitoterapię polityka państwa, która przejawiała się w powstaniu państwowej firmy Herbapol, zajmującej się przetwórstwem ziół na potrzeby lecznicze, ale prowadzącej również badania naukowe w tym zakresie. Szpitale bonifraterskie zaczęły wracać do bonifratrów dopiero po przemianach politycznych w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku. Stąd dla wielu ludzi nadal dominującym skojarzeniem z bonifratrami jest ziołolecznictwo.

Czy Polacy korzystają z ziół?

A jak jest z zainteresowaniem ziołolecznictwem obecnie?

Nadal jest ono bardzo duże, ale wynika to także już z innych przyczyn. Żyjemy w społeczeństwie, które posiada podstawową i specjalistyczną opiekę lekarską, w tym szpitalną, zarówno w powszechnym ubezpieczeniu, jak i prywatnych jej wariantach. W Polsce jest zarejestrowanych przeszło 140 tysięcy czynnych zawodowo lekarzy. Abstrahując od niedomagań systemu opieki zdrowotnej, warto jednak zauważyć, że współczesna medycyna mając ogromne, niezaprzeczalne osiągnięcia czy to w zakresie ratownictwa medycznego, intensywnej opieki medycznej, kardiologii interwencyjnej, chirurgii, hematologii, neurologii, psychiatrii, endokrynologii, onkologii czy innych dyscyplin, pozostaje jednak niejednokrotnie bezsilna lub mało skuteczna. Bardzo często taka sytuacja ma miejsce w przypadku schorzeń przewlekłych czy czynnościowych. Do tego dochodzą sytuacje, w których pacjent nie może przyjmować leku z powodu jego działań ubocznych. Niemało pacjentów postrzega samodzielnie, że wspomaganie organizmu do samouzdrawiania przez metody naturalne, w tym zioła, jest dla nich bardzo korzystne np. w leczeniu przeziębienia, zatrucia pokarmowego czy dysfunkcji żołądka lub wątroby.

A czy lekarze reagują odpowiednio na zainteresowanie pacjentów ziołolecznictwem?

Na pewno można takich lekarzy spotkać, zwłaszcza w Poradni Ziołolecznictwa Bonifratrów. Ale generalnie lekarze nie mają w trakcie studiów, jak i podczas edukacji podyplomowej,  możliwości kształcenia się w naturolecznictwie uwzględniającym ziołolecznictwo. Polski system lekarskiej edukacji podyplomowej wyróżnia się w tym zakresie negatywnie w porównaniu np. z systemem niemieckim, gdzie lekarz może posiąść umiejętność z naturolecznictwa, a w niemieckich uczelniach medycznych funkcjonują katedry naturolecznictwa. W Polsce, wzorem innych krajów, również Unii Europejskiej, powinna więc powstać specjalizacja szczegółowa czy też umiejętność lekarska obejmująca zagadnienia naturolecznictwa, w tym ziołolecznictwa. Lekarz ma bowiem potencjalnie najlepsze możliwości wyboru metody leczniczej, która jest najkorzystniejsza dla danego pacjenta. Innymi słowy, lekarz może krytycznie ocenić, co kryje się pod nazwą metoda naturolecznictwa i starać się bez uprzedzeń określić jej efektywność w stosunku do kosztów i potencjalnych powikłań. Ponieważ życie nie znosi próżni, to jeśli taka umiejętność lekarska nie powstanie, pacjenci poszukujący w tym zakresie pomocy będą korzystali z innego niż lekarskie wsparcia.

Zioła – kiedy pomogą?

Z jakimi dolegliwościami pacjenci najczęściej trafiają do Poradni Ziołolecznictwa Bonifratrów?

Najczęściej zgłaszają się pacjenci z zaburzeniami układu pokarmowego: jelitem drażliwym, chorobą refluksową, schorzeniami wątroby i trzustki, kamicą dróg żółciowych. Nierzadko pojawiają się pacjenci z kamicą i infekcjami dróg moczowych, a także przerostem gruczołu krokowego. Często pojawiają się pacjenci, którzy pomimo zakończenia leczenia infekcji układu oddechowego nadal cierpią z powodu zatykającej nos wydzieliny czy przewlekłego kaszlu. Niemałą grupę stanowią też pacjenci uskarżający się na nadmierne napięcie układu nerwowego, okresowy niepokój i lęk oraz zaburzenia snu. Liczni są również pacjenci ze schorzeniami skóry, u których specjaliści dermatolodzy często mają trudności zarówno w  ustaleniu jednoznacznego rozpoznania, jak i skutecznego leczenia. Pewna część pacjentów, którzy przychodzą do poradni, jest zrozpaczona nieskutecznością dotychczasowego leczenia ambulatoryjnego lub szpitalnego. Wymagają oni szczególnie wnikliwej analizy lekarskiej odnośnie do tego, czy można im zaoferować, a jeśli tak – to jakie postępowanie fitoterapeutyczne (ziołolecznicze).

Czy w gabinetach ziołolecznictwa przyjmują też bracia zakonni?

Zakon bonifratrów przyjął jako zasadę, że porad ziołoleczniczych udzielają lekarze. Jeśli wiec zakonnik, który posiada wiedzę na temat zastosowania ziół, nie jest lekarzem, to udziela porady razem z lekarzem, który ostatecznie ordynuje wspólnie ustalone zalecenia.

Co znajdziemy w aptekach bonifratrów?

Czy po wizycie w gabinecie poradni ziołoleczniczej pacjenci otrzymują jedynie mieszankę ziołową do samodzielnego przyrządzania?

Lekarz z pacjentem ustalają, czy fitoterapia będzie jedynym sposobem postępowania, czy też będzie wspomagać leczenie farmakologiczne, które jest prowadzone w innym miejscu. W każdym z tych przypadków pacjent otrzymuje receptę z wyszczególnionymi składnikami, czyli poszczególnymi ziołami. Mieszanki bonifraterskie są wytwarzane z około stu dwudziestu ziół, na bazie zestawu historycznych receptur. Lekarz może dodatkowo te receptury modyfikować, a niekiedy ze względu na stan zdrowia i przyjmowane przez pacjenta leki jest nawet do tego zobligowany. Warto podkreślić, że w wielu stanach chorobowych nie można się ograniczyć jedynie do zaleceń fitoterapeutycznych czy farmakologicznych. I tak na przykład u osób, u których stwierdza się podwyższone wartości ciśnienia tętniczego, wskazana jest przed lub równolegle z rozpoczęciem leczenia modyfikacja stylu życia. Takie osoby powinny w pierwszej kolejności zastosować postępowanie dietetyczne, wykazywać codzienną aktywność fizyczną oraz stosować techniki redukcji stresu. Przekonanie, że sprawę rozwijającego się nadciśnienia tętniczego uleczą same zioła, jest nieprawdziwe. Podczas wizyty oprócz mieszanki ziołowej pacjenci mają niejednokrotnie, w zależności od wskazań, ordynowane również nalewki oraz maści, jak i inne preparaty pochodzenia roślinnego, a także witaminy.

Skąd pochodzą zioła wykorzystywane do wytwarzania mieszanek bonifraterskich i w jaki sposób powstają mieszanki, nalewki i maści?

Zioła pochodzą od zaufanych polskich dostawców, którzy muszą się wykazać stosownymi certyfikatami lub atestami. Z nich pod nadzorem farmaceutów wytwarzane są bonifraterskie mieszanki według zakonnych receptur. Podobne wymagania dotyczą wyciągów, które są składnikami produkowanych w aptekach bonifraterskich pod nadzorem farmaceutów nalewek czy maści. Obecnie w aptece bonifraterskiej w Warszawie produkuje się nalewki mniszkową i moczopędną oraz takie krople jak: wątrobowe, żołądkowe, nasercowe, do stosowania przy podwyższonym ciśnieniu tętniczym, propolisowe, balsam jerozolimski, Venol, a także syropy: Crategi i Nervina, jak również maści: ichtiolową, peruwiańską, salicylową oraz propolisową. Apteka bonifraterska w Łodzi, która posiada koncesję galenową (notabene jako jedyna apteka w Polsce), nie sprowadza składników do wytwarzania nalewek i maści, ale sama wytwarza z dostarczonych im ziół wyciągi do ich produkcji. Pozostałe apteki bonifraterskie dbają o jakość kupowanych na zewnątrz wyciągów ziół, tak aby były na najwyższym z możliwych poziomie, najczęściej zaopatrując się od takich producentów wyciągów z ziół, którzy sami te zioła produkują.

Tags:
medycynazakonzdrowie
Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia ukazuje się w siedmiu językach: angielskim, francuskim, włoskim, hiszpańskim, portugalskim, polskim i słoweńskim.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Modlitwa dnia
Dziś świętujemy...




Top 10
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail