Aleteia logoAleteia logoAleteia
poniedziałek 24/01/2022 |
Św. Franciszka Salezego
Aleteia logo
Styl życia
separateurCreated with Sketch.

Mam nadzieję, że na sądzie dla kościelnych będzie jakaś „ulga pracownicza” [wywiad]

KOŚCIELNY FILIP

fot. archiwum prywatne

Anna Gębalska-Berekets - 14.12.21

– Parafianie są dla mnie bardzo życzliwi. Na imieniny lub święta czasem i czekolada mi wpadnie – śmieje się Filip Łuczak, czyli „Kościelny” z Instagrama.

Praca w zakrystii kojarzy się albo ze starszym panem, albo z siostrą zakonną. Otwierają i zamykają drzwi od kościoła, chodzą z tacą i odpowiadają za przygotowanie mszy świętej. Filip Łuczak przełamuje ten stereotyp.

Ma 24 lata i w mediach społecznościowych znany jest jako „Filip Kościelny”. Na Instagramie i Facebooku dzieli się doświadczeniem i ciekawostkami związanymi z pracą. Pokazuje kościół od kuchni. Między jedną mszą świętą a drugą jest też przewodnikiem po rodzinnym Poznaniu.

Anna Gębalska-Berekets: Można wejść do nieba przez zakrystię?

Filip Łuczak: Mam nadzieję. Myślę sobie, że na sądzie będzie jakaś „ulga pracownicza” (śmiech). Wiele firm ma jakieś karty rabatowe, więc może i Pan Jezus spojrzy na mnie łaskawiej i da mi 10 procent czyśćca mniej.

Służba kościelnego kojarzy się ze starszym panem, który systematycznie otwiera, zamyka kościół, chodzi z tacą…

Wbrew pozorom spotkałem się już z kościelnymi w podobnym wieku, a nawet młodszymi. Często schemat jest podobny: starszy pan (typowy znany nam kościelny) przechodzi na emeryturę i potrzebuje zastępstwa. Przeważnie zastępcą zostaje zaangażowany w sprawy parafii lektor lub ceremoniarz. Tak było w moim przypadku. Byłem w gimnazjum, gdy poproszono mnie o krótkie zastępstwo. W maju tego roku minęło osiem lat, jak posługuję w parafii.

„Filip Kościelny” w social mediach

Kościelny” na Facebooku łamie te stereotypy!

Przeważnie mówi się o organistach. W internecie można zobaczyć kilkadziesiąt stron z memami, które ich dotyczą. Kościelni zaś są pomijani. Któregoś razu zostałem omyłkowo nazwany blogerem przez znajomego księdza, który nominował mnie do jednego challenge’u. Z czasem pojawił się pomysł założenia strony w mediach społecznościowych i tak powstał „Kościelny”.

Bycie kościelnym to nie tylko otwieranie i zamykanie kościoła, szykowanie hostii czy wymiana bielizny kielichowej?

Jeszcze jest picie kawy (śmiech). Do tego dochodzi stemplowanie kopert na daninę diecezjalną, pakowanie opłatków, dbanie o to, aby ornaty były czyste i wiele innych czynności. Niektórzy kościelni układają też kwiaty. Zamykanie kościoła to też nie taka prosta czynność, bo wiąże się z odpowiedzialnością za Dom Boży.

KOŚCIELNY FILIP

„Filip Kościelny” i ewangelizacja w sieci

Kościół z natury jest misyjny. Bycie kościelnym to też misja dla pana?

Tak. Kościelny jest też twarzą parafii, kimś, z kim parafianie spotykają się jeszcze przed księdzem. Czasami ktoś przyjdzie do zakrystii, aby zgłosić pogrzeb czy kupić opłatek lub zapisać mamę na odwiedziny chorych. Raz miałem taką sytuację, że do zakrystii przyszedł mężczyzna, na płaszczu miał antyreligijne przypinki. Potraktowałem go z życzliwością, bo może był to jedyny kontakt z kościołem. Jak idę z tacą i widzę znajome osoby, a one nie mają co wrzucić, to czasem mówię do nich: „abonament” albo PEKA (w Poznaniu karta miejska na autobusy i tramwaje). Taki mały gest powoduje uśmiech i wtedy każdemu robi się cieplej na sercu.

Misyjnie działa pan także na uczelni?

Jestem studentem pierwszego roku II stopnia na kierunku dialogu i doradztwa społecznego i należę do Akademickiego Koła Misjologicznego im sł. Bożej dr Wandy Błeńskiej. Przygotowujemy akcję „Gwiazda Betlejemska” – pakujemy paczki z kredą i kadzidłem, które będą rozprowadzane 6 stycznia. Dochód ze sprzedaży zostanie przekazany na utrzymanie sierocińca na Górze Oliwnej. Jest też inna akcja!

Filip Łuczak: Świadectwo świeckich też jest ważne

Powie pan coś więcej?

W czasie okołoświątecznym przebieramy się z kolegami za św. Mikołaja. Odwiedzamy szkoły, przedszkola, domy prywatne i opowiadamy historię św. Mikołaja, biskupa. Farbuję brodę na biało, zdarza się, że dzieci sprawdzają, czy aby jestem tym, za kogo się podaję. Jako członkowie koła jeździmy też do szkół i głosimy rekolekcje, przybliżamy biografię naszej patronki – doktor Błeńskiej i misyjności Kościoła. Uważam, że każdy z wierzących powinien we własnym środowisku być ewangelizatorem i dawać świadectwo. To oczywiście nie jest takie proste, ale warto próbować.

Można być świętym z pastorałem w ręku, ale tak samo można nim zostać, mając w ręku miotłę” – mawiał papież Jan XIII. Jak pana traktują parafianie?

Parafianie są dla mnie bardzo życzliwi. Na imieniny lub święta czasem i czekolada mi wpadnie (śmiech). Takie drobiazgi są zawsze bardzo miłe. Przed obroną licencjatu prosiłem kilkoro parafian o modlitwę to i na nowennę do Matki Bożej w tej intencji pisali. Wiem, że możemy na siebie liczyć także duchowo.

O co pytają najczęściej? Przychodzą, radzą się, pytają o ciekawostki liturgiczne?

Kościelny jest często łącznikiem pomiędzy parafianami a proboszczem. Są tacy, którzy wstydzą się o coś bezpośrednio zapytać proboszcza. Do kościoła przychodzą też osoby bezdomne, proszą o herbatę lub coś do zjedzenia. Księża są w tym czasie w konfesjonale i posługują w sakramencie pokuty i pojednania, dlatego na szybko przygotuję jakieś kanapki, by nikt od nas nie odszedł głodny. Były przypadki, że ktoś chciał złożyć ofiarę na rzecz parafii i zapragnął, aby był to ornat. Składałem więc w zakrystii zamówienie przez internet. Pytają także o harmonogram nabożeństw lub mszy świętych.

KOŚCIELNY FILIP

Patron kościelnych

Św. Cecylia jest patronką organistów. A kto szefuje kościelnym?

Mam wrażenie, że kościelni są nieco zapomniani. We wspomnienie św. Cecylii w internecie widziałem mnóstwo grafik, w mediach społecznościowych pojawiały się życzenia i zabawne memy. Niestety, 4 czerwca, we wspomnienie bł. Michała Giedroycia, nie widziałem ani jednej grafiki. Może to wynika z faktu, że to „nowy” błogosławiony – papież Franciszek w 2018 roku dokonał tzw. beatyfikacji równoważnej, czyli potwierdzenia kultu, który trwał w kościele w zasadzie od niepamiętnych czasów.

Prosi pan o wsparcie z góry?

Zawsze jak jestem w Krakowie, staram się nawiedzić jego grób w kościele św. Marka. Patronem kościelnych jest jeszcze bł. Gwidon z Anderlechtu. Śmieję się, że mamy z nim podobne CV, bo on został kościelnym w wieku 14 lat, a ja w wieku 15 lat. Był bankrutem! Ale wynagrodzenie kościelnego zbliża się niebezpiecznie do tej granicy (śmiech). Są jeszcze inne rzeczy wspólne między nami…

Jakie?

Gwidon wiele razy pielgrzymował do Ziemi Świętej, ja również, bowiem pracuję w biurze pielgrzymkowym i jako pilot byłem tam kilka razy. Pomagał osobom bezdomnym, podobnie jak ja. Co tydzień szykuję kanapki dla potrzebujących w jadłodajni prowadzonej przez siostry elżbietanki.

Profile w mediach społecznościowych, które pan prowadzi, to forma ewangelizacji?

Przyciągam ludzi ciekawostkami, w które wplatam pobożne treści. Nie lubię też określenia „nowa ewangelizacja”, bo ono oznacza, że kiedyś była jakaś stara i było z nią pewnie coś nie tak. Media społecznościowe stwarzają wiele perspektyw, więc dlaczego nie można ich wykorzystać w Boży sposób. Często publikuję memy, są zabawne, ale i skłaniają do refleksji.

Kościół na TikToku

Przekonuje pan w social mediach, że autentyczność to prawda, a ona powinna dotyczyć też wiary. Jak to się ma do internetu, gdzie bardzo często Kościół i wiara są hejtowane?

Chcę pokazać, jaki kościół jest naprawdę, bo jeżeli czerpiemy informację tylko z jednego źródła, to trochę tak, jakbyśmy płynęli kajakiem i wiosłowali tylko z jednej strony (śmiech). Jeśli ktoś mnie hejtuje i nie da się z nim dyskutować, to odmawiam za niego „Zdrowaśkę”. Ponadto uważam, że zgrywanie bohatera i pozostawanie w sieci anonimowym nie daje radości na dłuższą metę, ale jest puste. A to, co niesie pustkę, prędzej czy później pustoszy nas wewnętrznie.

Internauci piszą do pana z pytaniami? Rozpoczynają dyskusje na temat wiary i Kościoła?

Czasami. Zdarzyło się nawet, że ktoś podziękował mi za wytłumaczenie paru kwestii. Przyznał, że przedtem myślał nieco inaczej i się mylił. Piszą do mnie osoby z zapytaniem, dlaczego zostałem kościelnym, raz na ulicy zostałem poproszony o zdjęcie. Jestem rozpoznawalny, co szczerze mówiąc raduje, ale i przeraża, ponieważ z tym się wiąże odpowiedzialność. Większą satysfakcję przyniesie, jeśli poprzez moje wpisy chociaż jedna osoba wróci do Pana Boga.

Na TikToku też pan się odnalazł. „Głosić wszędzie, wszystkim i na wszystkie sposoby” to dla pana priorytet?

Szedłem kiedyś przez stary rynek w Poznaniu i podeszła do mnie jakaś pani. Na głos powiedziała do mnie: „Jezus Cię Kocha!”. Nie ukrywam, przeraziło mnie to jej zachowanie, poczułem się taki osaczony. Dlatego wolę od czasu do czasu wstawić coś na swoim TikToku. Dzięki tej aplikacji dowiedziałem się, że w moim dekanacie fajną ewangelizację prowadzi jeden z organistów – zaprosili mnie nawet do udziału w transmisji live. Dlatego jestem za tym, aby wykorzystywać nowe technologie i głosić Słowo Boże tam, gdzie się da.

Przewodnik z wiedzą o liturgii

Jest pan nie tylko kościelnym, ale i przewodnikiem po Poznaniu. W tej pracy przydaje się wiedza liturgiczna?

Owszem! Moi przodkowie pochodzą z Poznania. Posługuję się biegle gwarą poznańską, posiadam też stereotypowe cechy poznaniaka, te dobre, ale i te złe (śmiech). Pierwsze swoje studia odbyłem na kierunku kulturoznawstwo. Zakończyłem je obroną pracy licencjackiej, która poświęcona była analizie współczesnych form folkloru poznańskiego. Mój region jest mi zatem bardzo bliski. I oczywiście jestem przywiązany do liturgii przedsoborowej, która uczy mnie odkrywania tej posoborowej. Wiedza liturgiczna pomaga mi lepiej przekazać wiedzę turystom i wprowadzić ich w klimat dziejów najstarszej polskiej katedry.

Tags:
kościółpracasłużba
Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia ukazuje się w siedmiu językach: angielskim, francuskim, włoskim, hiszpańskim, portugalskim, polskim i słoweńskim.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Modlitwa dnia
Dziś świętujemy...




Top 10
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail