Aleteia logoAleteia logoAleteia
czwartek 11/08/2022 |
Św. Klary
Aleteia logo
Duchowość
separateurCreated with Sketch.

Miała widzenia księży burzących Bazylikę św. Piotra oraz dobrych duchownych, którzy są prześladowani

KRYZYS KOŚCIOŁA

antoniomas | Shutterstock

Agnieszka Bugała - 09.02.22

„Wy, kapłani, wy się nie ruszacie! Śpicie, a owczarnia płonie ze wszystkich stron! Nic nie robicie! Widzę tak wielu zdrajców. Widziałam też wielu dobrych i pobożnych biskupów, lecz wątłych i słabych. Źli często brali górę” – opisuje swe widzenia bł. Anna Katarzyna Emmerich.

„Wówczas otrzymałam ogólne widzenie, w którym zrozumiałam jeszcze poważniejsze aspekty mego poświęcenia, związane ze strasznymi zbrodniami ludzkości: ujrzałam dręczenie i prześladowania niezliczonych dobrych ludzi, także dobrych księży, prawdziwych dzieci Bożych. Było tak, jakby te dręczenia dotyczyły samego Jezusa Chrystusa. Nasze czasy są naprawdę straszne, nikt nie może od nich uciec, gęsta mgła win wisi nad całym światem” – pisała bł. Anna Katarzyna Emmerich.

Widzenia bł. Anny Katarzyny Emmerich

Miała cztery lata, gdy zaczęła widzieć obrazy Męki Jezusa i sceny z życia Maryi i świętych. Opowiadała je rodzicom i była pewna, że każdy człowiek doświadcza takich wizji, były jej codziennością.

To na podstawie jej wizji archeolodzy odnaleźli prawdopodobny dom Matki Bożej w Efezie, w którym mieszkała po zmartwychwstaniu Jezusa, a Mel Gibson nakręcił Pasję. Nie studiowała, nie podróżowała, a jednak jej znajomość realiów epoki Chrystusa, topografii, historii i geografii, które ujawniły się w wizjach, były imponujące i po badaniach okazały się zgodne z ustaleniami naukowców.

Do 9 lutego 1824 r., gdy po długiej chorobie zmarła, otrzymała wiele wizji zapowiadających dramatyczne losy Chrystusowego Kościoła. Bł. Anna Katarzyna Emmerich „oddała się zupełnie niebieskiemu Oblubieńcowi, a On czynił ze nią według swojej woli”.

„Widziałam ciało Ukrzyżowanego”

Urodziła się jako piąte dziecko ubogich rolników Bernarda i Anny Emmerichów w wiosce Flamske, w Westfalii, 8 września 1774 r. Rodzice doczekali się dziewięciorga dzieci, ale bieda była tak wielka, że żadne z nich nie chodziło do szkoły.

Anna Katarzyna zaczęła pracować jako służąca już w wieku dwunastu lat. Była potrzebna do pomocy przy młodszym rodzeństwie i w wykonywaniu wielu domowych prac. Jej pragnienie, ujawnione dość wcześnie, by wstąpić do klasztoru, spotkało się z wielkim niezrozumieniem rodziców. Do klasztoru augustianek w Dülmen wstąpiła dopiero w wieku dwudziestu ośmiu lat. Dziesięć lat później otrzymała stygmaty.

„Było to trzy dni przed Nowym Rokiem, mniej więcej o godzinie trzeciej po południu. Rozważałam właśnie Mękę Pańską, prosząc Pana Jezusa, by mi pozwolił uczestniczyć w tych strasznych cierpieniach, a potem zmówiłam pięć Ojcze nasz na cześć pięciu świętych ran. Nagle ogarnęła mnie światłość.

Widziałam ciało Ukrzyżowanego, żywe, świetliste, z rozkrzyżowanymi ramionami, lecz bez krzyża. Rany jaśniały jeszcze silniejszym blaskiem niż reszta ciała. W sercu czułam coraz większe pragnienie ran Jezusowych. Wtedy najpierw z Jego rąk, a potem z boku i nóg wyszły czerwone promienie, które niczym strzały przeszyły moje ręce, bok i nogi” – pisała, wspominając dzień 29 grudnia 1812 r.

Jednak jeszcze zanim przekroczyła próg klasztoru, na jej głowie pojawiło się znamię korony cierniowej. Biała chustka, w której często przedstawiają ją portreciści, zakrywa to krwawe znamię. 

Spisywanie tego, co widziała

Nie było jej łatwo. Powracające przez lata widzenia i obrazy wymagały nie tylko zapamiętania, ale też spisania. Na początku próbowała pisać sama – powstał z jej notatek obszerny pamiętnik. Jednak gdy zachorowała i przestała wstawać z łóżka, a wieści o jej nadprzyrodzonych darach rozchodziły się, coraz trudniej było jej pisać.

Do tego stygmaty i nieprzyjmowanie pokarmów. Na polecenie władz Królestwa Pruskiego poddawano ją wielokrotnym i bolesnym badaniom, wizje odrzucano, a Annę podejrzewano o oszustwo.

Przy jej łóżku nawrócił się niemiecki pisarz Clemens Brentano i to on stał się sekretarzem wizjonerki. Najpierw przepisał pamiętniki Emmerich, potem zaczął notować jej wizje na bieżąco. „Wiem, że gdyby nie ten pielgrzym, już dawno bym umarła. Jednak najpierw on musi wszystko spisać, bo moje wizje są darem Boga dla ludzi” – mówiła błogosławiona.

Wizje nieba, piekła i czyśćca

Wizje bł. Katarzyny opublikowano już w 1833 r., a więc dziewięć lat po jej śmierci. Zarówno Bolesna męka Jezusa Chrystusa jak i Życie Najświętszej Maryi Panny zostały przetłumaczone na język polski i były bardzo popularne w dziewiętnastowiecznej Polsce.

Jednak oprócz obrazów opisujących historię życia Jezusa i realia życia Maryi, Katarzyna Anna otrzymywała również wizje nieba, piekła i czyśćca. Widziała intrygi szatana, a także dramatyczne sekwencje wydarzeń w czasach ostatecznych i walkę Kościoła ze złem. Sama doświadczała ataków złego.

„Miałam okropną noc. Trzy razy napadł na mnie szatan i dokuczał mi na wszelkie sposoby. Przychodził z lewej strony łóżka. Widziałam jego mroczną, gniewną postać. Rzucał pod moim adresem straszliwe groźby. Odsuwałam go od siebie i modliłam się, on jednak bił mnie i rzucał mną na wszystkie strony. Jego ciosy były gorące i ogniste. Wreszcie oddalił się. Modliłam się i prosiłam Boga o pomoc…” – czytamy w jej notatkach.

Wizje Kościoła w kryzysie

Obrazy dotyczące przyszłych losów Kościoła i ostatecznego wypełnienia obietnicy, „że bramy piekielne go nie przemogą” powtarzały się w wizjach błogosławionej. „Otrzymałam ogólne widzenie, w którym zrozumiałam jeszcze poważniejsze aspekty mego poświęcenia, związane ze strasznymi zbrodniami ludzkości: ujrzałam dręczenie i prześladowania niezliczonych dobrych ludzi, także dobrych księży, prawdziwych dzieci Bożych. Było tak, jakby te dręczenia dotyczyły samego Jezusa Chrystusa. Nasze czasy są naprawdę straszne, nikt nie może od nich uciec, gęsta mgła win wisi nad całym światem” – pisała.

Wśród wizji jest i taka: „Widziałam Kościół ziemski, to znaczy społeczność wierzących na ziemi, owczarnię Chrystusa w jej stanie przejściowym na ziemi, pogrążoną w całkowitych ciemnościach i opuszczoną.

Wy, kapłani, wy się nie ruszacie! Śpicie, a owczarnia płonie ze wszystkich stron! Nic nie robicie! Och! Jakże płakać będziecie nad tym dniem! Gdybyście choć wypowiedzieli jedno Ojcze nasz. Widzę tak wielu zdrajców! Nie odczuwają cierpienia, kiedy się mówi: «Źle się dzieje». W ich oczach wszystko idzie dobrze, byle tylko doznawali chwały tego świata.

Widziałam też wielu dobrych i pobożnych biskupów, lecz wątłych i słabych. Źli często brali górę. Widziałam ułomności i upadek kapłaństwa, ale też przyczyny tego i przygotowane kary.

Słudzy Kościoła są tak gnuśni! Nie czynią już użytku z mocy, jaką posiadają dzięki kapłaństwu. Widziałam modlącego się papieża. Był on otoczony fałszywymi przyjaciółmi, którzy często czynili coś przeciwnego aniżeli on zarządził” – przekazywała widząca.

Nadzieja na ratunek dla Kościoła

W zapiskach bł. Anna Katarzyna wyznaje, że obrazy te przeszywają jej serce bólem. „Od początku sierpnia aż do końca października 1820 r. trwałam w nieustających prośbach i modłach za Ojca Świętego” – pisze. Nadzieję na ratunek dla Kościoła wizje zapowiadają – podobnie jak u innych widzących i świadków objawień maryjnych – w Niepokalanej.

„Św. Michał zstąpił opasany i uzbrojony do Kościoła i bronił swym mieczem wstępu wielu złym pasterzom, którzy chcieli się do niego wedrzeć. Cała przednia część kościoła była już rozebrana, a pozostało tylko tabernakulum z Przenajświętszym Sakramentem.

Wtedy spostrzegłam majestatyczną Panią. Wznosiła się Ona ponad wielkim placem przed Kościołem. Jej szeroki płaszcz spoczywał spięty na ramionach i unosiła się cicho w górę. I wreszcie stanęła na kopule i rozciągała szeroko swój płaszcz nad całą przestrzenią kościoła, który to płaszcz promieniował, świecił jak złoto. Ci co burzyli kościół właśnie cośkolwiek spoczęli, a gdy chcieli się znowu zabrać do pracy, nie mogli, nie mogli w żaden sposób zbliżyć się tam, gdzie Ona osłaniała kościół swym płaszczem!” – notuje.

Jezus zapowiada odrodzenie

W październiku 1823 r. to Jezus jest dla Katarzyny Anny przewodnikiem po proroczych wizjach przyszłości Kościoła. Obrazy są przerażające, ale Jezus zapowiada odrodzenie i daje nadzieję.

„Kiedy widziałam kościół św. Piotra w jego zburzonym stanie i tak wielu duchownych pracujących przy dziele zburzenia, chociaż czynił to jeden przed drugim skrycie, odczułam z tego powodu taki smutek, że gwałtownie zawołałam do Jezusa, aby się ulitował!

I zobaczyłam mego Niebieskiego Oblubieńca jako młodzieńca i długo On ze mną rozmawiał. Powiedział mi, co oznacza to przemienienie Kościoła – on pozornie całkiem upadnie, ale jednak zostanie znowu, w spokoju, podniesiony i odrodzony.

Jeżeli pozostanie choćby jeden prawdziwy katolik, może Kościół znowu zwyciężyć, ponieważ został on założony nie z rozumu i z mądrości ludzkiej” – wyjaśniał Jezus w widzeniu.

Korzystałam z książek:
Vincenzo Noja, Niebieski kwiat wiary. Wizje i proroctwa bł. Anny Katarzyny Emmerich.
Bł. Anna Katarzyna Emmerich, Objawienia.
Bł. Anna Katarzyna Emmerich, Tajemnice czasów ostatecznych. Wizje nieba, piekła, czyśćca, aniołów, szatana i ostatniej walki Kościoła
.

Tags:
błogosławienikościółobjawieniastygmatywizje
Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia ukazuje się w siedmiu językach: angielskim, francuskim, włoskim, hiszpańskim, portugalskim, polskim i słoweńskim.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Modlitwa dnia
Dziś świętujemy...





Tu możesz poprosić zakonników o modlitwę. Wyślij swoją intencję!


Top 10
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail