Aleteia logoAleteia logoAleteia
sobota 03/12/2022 |
Św. Franciszka Ksawerego
Aleteia logo
Duchowość
separateurCreated with Sketch.

Św. Józef wyprosił nam mieszkanie. Ale najpierw musieliśmy coś dla niego zrobić… [świadectwo]

Artykuł dostępny tylko dla członków Wspólnoty Aletei
ŚW. JÓZEF; OBRAZEK

Archiwum prywatne

Praca na przedszkolny konkurs o św. Józefie

Jarosław Kumor - 01.05.22

W przedszkolu naszych dzieci ogłoszono konkurs. O kim? Oczywiście o Józefie. Oględnie mówiąc, inicjatywa nie wzbudziła naszego entuzjazmu. Już wolelibyśmy w roli głównej Judę Tadeusza – tego od spraw beznadziejnych...

Józefie, gdzie jesteś?

Było lato zeszłego roku. Nie byliśmy w najlepszych relacjach ze św. Józefem. Można powiedzieć, że był to moment kryzysu wiary w orędownictwo męża Maryi. Szukaliśmy nowego mieszkania, staraliśmy się o finansowanie. Dużo kłód pod nogi, propozycje nas nie przekonywały, rynek już szalał, ceny uciekały z naszego zasięgu, a my przypominaliśmy dziecko uwieszone przy spodniach ojca, który akurat ma ważniejsze sprawy na głowie – zrezygnowani i wkurzeni.

W przedszkolu naszych dzieci jeszcze przed wakacjami ogłoszono konkurs. O kim? Oczywiście o Józefie. Oględnie mówiąc, inicjatywa nie wzbudziła naszego entuzjazmu. Już wolelibyśmy w roli głównej Judę Tadeusza – tego od spraw beznadziejnych – no ale trwał akurat rok św. Józefa. Trudno było oczekiwać innego tematu.

Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że Józef to wymagający facet. Warunki wzięcia udziału w konkursie na pierwszy rzut oka nas powaliły. Wycieczka do dowolnego sanktuarium św. Józefa, wysłanie z niej kartki do przedszkola oraz praca plastyczna o Józefie ze zdjęciem z wycieczki, informacjami o sanktuarium, własną modlitwą za wstawiennictwem św. Józefa i radosną twórczością dowolną.

Wniosek mieliśmy prosty: organizatorzy oszale… No dobra – wysoko postawili poprzeczkę. I wiecie jak to jest… Na co dzień nie kryjesz się ze swoją wiarą, a katolickie przedszkole dobrze wie, że kto jak kto, ale ty w takim konkursie musisz wziąć udział. Choćby po to, żeby dać przykład innym. A zatem z jednej strony siostry prowadzące przedszkole nie dawały za wygraną, a z drugiej… sam Józef subtelnie o sobie przypomniał

Decyzja i pierwszy krok

Będąc w moich rodzinnych stronach, pojechaliśmy do pewnej wiejskiej parafii na ślub przyjaciół. Okazało się, że był to czas peregrynacji obrazu św. Józefa Opiekuna Rodziny z paroletniego raptem sanktuarium tegoż w Kielcach. Akurat tego dnia, w tym kościele, na tym ślubie stał dumnie i patrzył na nas wymownie. Był to moment, w którym wciąż dość niechętnie, z charakterystycznym „no dobra”, podjęliśmy decyzję: weźmiemy udział w konkursie. Może nie pojedziemy do Kalisza, jak sugerowały siostry, ale za to zareklamujemy inne miejsce na „K” – nowe sanktuarium św. Józefa Opiekuna Rodziny w Kielcach.

ŚW. JÓZEF; SANKTUARIUM; KIELCE
Nasza pielgrzymka do Sanktuarium św. Józefa Opiekuna Rodziny w Kielcach

Decyzja to klucz. Nasze nastawienie do Józefa zaczęło się nieco zmieniać (można w końcu powiedzieć, że o nas zawalczył). Kielecki kościół pod jego wezwaniem, który właśnie stał się sanktuarium, znaliśmy dobrze, ale pierwszy raz spokojnie, w ciągu dnia, bez tłumów, uklękliśmy tam całą rodziną, zawierzając na nowo jego wstawiennictwu nas, nasze relacje i ten temat, który mieliśmy na tapecie od miesięcy i który spędzał nam sen z powiek – dom. Na nowo pojawiły się myśli: cieśla to cieśla, temat na pewno jest mu bliski, tyle jest świadectw, pewnie potrzebujemy jeszcze cierpliwości w robieniu wszystkiego, co do nas należy i uda się. W serca wkroczyła nowa nadzieja.

Po powrocie do domu było już z górki. Nasze dziewczynki wymalowały obrazki Józefa z Maryją i małym Jezusem, ja ułożyłem modlitwę i kalendarium związane z miejscem, które odwiedziliśmy, a moja kochana żona zebrała wszystko w całość. Da się? Da się. Najważniejsza była decyzja i pierwszy krok.

ŚW. JÓZEF; DZIECI
Praca konkursowa

Zaczęło się dziać!

Zgłoszenie pracy konkursowej zbiegło się w czasie z oglądaniem pewnego mieszkania. Spore, odpowiadające naszym potrzebom i od początku czuliśmy się w nim po prostu dobrze. Cena balansowała na granicy naszych możliwości, więc z finansowaniem nie było lekko, ale jesienią… było już nasze!

To jednak nie koniec. Dziś patrzymy na to wszystko z perspektywy kilku dobrych miesięcy i wszystko układa się w całość. Nie tylko dlatego, że daliśmy się Józefowi zaprosić do konkursu, a zaraz potem podsunął nam wreszcie to miejsce, o które nam chodziło. Jest jeszcze jeden subtelny szczegół. Takie oczko puszczone do nas przez patrona.

Na scenę wkracza Ona – Maryja

Na wzięciu udziału w konkursie się nie skończyło, bo zajęliśmy w nim drugie albo trzecie miejsce. Wygraną był voucher do jednego z internetowych sklepów z artykułami religijnymi. Klasztorne piwo nęciło, ale zgodziłem się z moją żoną, że lepiej będzie wybrać figurę Matki Bożej, która stanie… tak jest! W nowym mieszkaniu.

Wybór był nieoczywisty i muszę przyznać, że nigdy wcześniej takiej Maryi nie widziałem. Stoi więc Matka Boża Wniebowzięta w centralnym punkcie domu, który jest dla nas pierwszym w życiu miejscem, o którym możemy tak powiedzieć w pełnym znaczeniu tego słowa – dom, azyl, własny kąt.

Józef Rzemieślnik – cierpliwy wychowawca

Święty Józef wiedział, co robi i nie chciał dla nas jedynie nowego domu. Chciał też, byśmy w nim mieli najlepszą możliwą gospodynię i opiekunkę. Nim pojechaliśmy oglądać nasz dom, wydarzył się w naszym sercu pewien mały przełom. Zrobiliśmy coś niby niewinnego na cześć św. Józefa i na końcu tego procesu czekała ona – Maryja, która nam dziś towarzyszy na co dzień.

MODLITWA; DZIECI

Musieliśmy schować do kieszeni nasze poczucie bezsensu, uniżyć się, żeby zrobić coś tak bardzo dziecięcego – pracę plastyczną podpartą pięknym doświadczeniem i – jak się okazało – owocującą w sposób niesamowity. Strategia godna świętego.

Ta historia pokazała nam, że św. Józef Rzemieślnik, jak na cieślę przystało, jest cierpliwy i wie, że na dobre efekty działań trzeba nieraz poczekać. Józef jest też dla nas wychowawcą, przypominającym, że mamy ufać Bogu jak dzieci i po prostu robić swoje. Opiekun Rodziny – naszej rodziny, który – jak to on – zadziałał po cichu, a na koniec postawił nam przed oczy swoją ukochaną, a naszą Mamę.

Artykuł dostępny tylko dla członków Wspólnoty Aletei

Należysz już do naszej Wspólnoty?

Uczestnictwo we Wspólnocie Aletei jest darmowe!
Możesz w każdej chwili z niego zrezygnować,
ale mamy nadzieję, że z nami zostaniesz

Zobacz, co zyskasz:

Aucun engagement : vous pouvez résilier à tout moment

1.

Możliwość wysłania intencji do 550 klasztorów, które otoczą Cię modlitwą!

2.

Dostęp do specjalnych treści i spotkań online tylko dla członków Wspólnoty

3.

Przegląd międzynarodowej prasy przygotowany przez watykańskich dziennikarzy

4.

Specjalny newsletter „List z Watykanu”

5.

Możliwość komentowania – Twoje zdanie jest dla nas ważne!

6.

Reklamy ograniczone tylko do partnerów Aletei

Twórz z nami międzynarodową Wspólnotę Aletei, by czynić siebie i świat lepszym!
Twórz z nami międzynarodową Wspólnotę Aletei, by czynić siebie i świat lepszym!

Wiesz już, na co przeznaczysz adwentową jałmużnę?

Pomóż nam, tak jak inni Czytelnicy, szerzyć dobro i wiarę w Internecie. Wystarczy, że każdy wpłaci tylko 12 złotych, byśmy mogli dalej tworzyć darmowe treści, które podnoszą Cię na duchu.

Złóż adwentową jałmużnę
Tags:
św. Józefświadectwo
Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia ukazuje się w siedmiu językach: angielskim, francuskim, włoskim, hiszpańskim, portugalskim, polskim i słoweńskim.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Modlitwa dnia
Dziś świętujemy...





Tu możesz poprosić zakonników o modlitwę. Wyślij swoją intencję!


Top 10
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail