Aleteia logoAleteia logoAleteia
poniedziałek 04/07/2022 |
Bł. Pier Giorgio Frassatiego
Aleteia logo
Duchowość
separateurCreated with Sketch.

Niewierzący, który został zakonnikiem? O. Józef Bocheński OP w anegdotach

Józef Maria Bocheński OP

Pbochenski - Praca własna / koloryzowane / CC BY-SA 3.0 | Wikipedia

Elżbieta Wiater - 19.05.22

Kiedy z Rzymu wrócił do Polski, wspaniale wykształcony i obyty, awansował na… kierownika budowy. Mając niecałe 70 lat, zrobił we Fryburgu licencję pilota…

Jeśli ktoś szuka banalnej zakonnej biografii, niech lepiej nie przygląda się bliżej historii życia o. Józefa Bocheńskiego OP (imię zakonne Innocenty). Nic dziwnego – trudno, żeby człowiek o tak niesamowitej fantazji i energii życiowej ograniczył się do postępowania jedynie według przyjętych schematów.

Józef Bocheński: nawrócony feudał

Młody Józef deklarował się jako osoba niewierząca, wręcz mająca uraz do terminologii i symboliki religijnej (ubóstwo kojarzyło mu się z zapachem nieupranych skarpetek…).

Kiedy jednak skończył studia na uniwersytecie, uczciwie spojrzał na swoje dotychczasowe życie i stwierdził, że zmarnował studenckie lata, bo nie umie dobrze ani pracować, ani walczyć (oba te działania uznawał za wyznaczniki męskości). A ponieważ już wtedy charakteryzowała go dominikańska pokora, czyli świetnie zdawał sobie sprawę także z własnych atutów, stwierdził, że szkoda je zmarnować.

Uznał, że potrzebuje zewnętrznej ramy, która zmusi go do pracy nad sobą, przede wszystkim nad swoim charakterem. Definiował siebie, zresztą do końca życia, jako feudała, więc skierował swoje kroki w kierunku Kościoła katolickiego, jedynej instytucji wciąż kultywującej feudalne zwyczaje.

Precyzyjniej mówiąc – wstąpił do seminarium duchownego. Najwyraźniej ani on sam, ani przełożeni nie widzieli nic zdrożnego w tym, że ateista będzie się przygotowywał do święceń…

Klasztor dominikanów na Służewie

Ostatecznie młody alumn, świeżutko nawrócony, postanowił wybrać życie zakonne. Przełożeni czym prędzej, już po pierwszych ślubach, wysłali go do Fryburga na studia filozoficzne, które zakonnik kontynuował na Angelicum w Rzymie.

A kiedy w drugiej połowie lat trzydziestych wrócił do Polski, wspaniale wykształcony i obyty, awansował na… kierownika budowy. Uznano bowiem, że powinien się udać na (wtedy jeszcze) podwarszawski Służew, by administrować budową tamtejszego klasztoru.

Sytuację zastał trudną, przynajmniej pod względem spożywczym. W dawnych budynkach pofolwarcznych zamieszkał z dominikańskim konwersem, br. Longinem Słowikiem. Ten bardzo pobożny i pracowity zakonnik miał być tamtejszym kucharzem. Jednak, jak z przerażeniem odkrył o. Bocheński, umiał gotować jedynie jajka na twardo, a to było zdecydowanie za mało, jeśli chodzi o podniebienie o. Józefa.

Nic dziwnego, że ten ostatni jeszcze w dniu przyjazdu rozpuścił wieści, że szukają kucharki. Już następnego dnia takową zatrudnił „i odtąd żyliśmy w domku we troje: ona, brat i ja, a przede wszystkim jedliśmy przyzwoiciej”.

Rzecz istotna, szczególnie dla tomisty, a więc kogoś doskonale rozumiejącego, że łaska buduje na naturze i bez dobrej kuchni przyzwoitego życia duchowego ani intelektualnego prowadzić się nie da. Przynajmniej dominikańskiego.

Zresztą o tym, jak świetne wyczucie potrzeb w tym zakresie miał o. Bocheński, może świadczyć jadłospis z uroczystości poświęcenia kamienia węgielnego na Służewie. Jak sam zanotował w kronice w 1936 r., znamienici goście zostali poczęstowani winem i ciastkami, zaś robotnicy budowlani – kiełbasą, chlebem i piwem. Myślę, że obie grupy były równie usatysfakcjonowane.

Ojciec Bocheński: kierowca i pilot

Pierwszy raz za kierownicą Józef Bocheński usiadł już jako nastolatek. Jednak pasji poruszania się na czterech kółkach mógł oddać się w pełni dopiero podczas pobytu w USA. I samochody dawały większe możliwości, i sieć dróg była zdecydowanie lepsza. Najciekawsze jest jednak to, jak ojciec sam widział siebie jako kierowcę: „Między przyjaciółmi uchodziłem za szybkiego i poniekąd niebezpiecznego kierowcę. Myślę, że jest to nieprawda. W życiu nie przekroczyłem 250 km na godzinę”.

Tej prędkości ojciec smakował inaczej. Otóż mając niecałe 70 lat, zrobił we Fryburgu licencję pilota. Według podanej przez niego oficjalnej wersji motywacji, uważał po prostu sportowy samolot za „wygodny, tani i bezpieczny środek lokomocji”. Podejrzewam jednak, że to przekroczenie możliwości ludzkiej natury go bardziej cieszyło.

Szkolenie wówczas było kosztowne, o. Bocheński zyskał jednak możnego sponsora. Był nim mąż jego studentki, sam będący pilotem, a nawet posiadający własny samolot. „Twierdził, że ma wobec mnie dług wdzięczności, bo jego żona, zajęta filozofią, stała się mniej nieznośna. Z czego zdaje się wynikać, że filozofia, wbrew temu, co się o niej mówi, może się na coś przydać”. Na przykład do opłacenia dominikaninowi zyskania uprawnień do bujania w obłokach…

Cytaty za: J. Bocheński, „Wspomnienia”, Kraków 1994.

Tags:
Dominikanienawróceniepowołaniezakonnik
Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia ukazuje się w siedmiu językach: angielskim, francuskim, włoskim, hiszpańskim, portugalskim, polskim i słoweńskim.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Modlitwa dnia
Dziś świętujemy...





Tu możesz poprosić zakonników o modlitwę. Wyślij swoją intencję!


Top 10
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail