Aleteia logoAleteia logoAleteia
środa 10/08/2022 |
Św. Wawrzyńca
Aleteia logo
Styl życia
separateurCreated with Sketch.

W hołdzie dla zmarłej żony przejechał prawie 6 tys. km na rowerze! „Kochałem ją jak wariat”

Mieczysław Parczyński

fot. Grzegorz Mehring/mehring.pl

Anna Gębalska-Berekets - 27.06.22

Pan Mieczysław Parczyński w 94 dni przejechał rowerem 5370 km. Na mapie Polski zapisał imię ukochanej Jadzi.

W podstawówce pasjonował się geografią, a mapy były jego pasją. W trzeciej klasie został nawet kierownikiem pomieszczenia z mapami. Dostał klucz i mógł je wydawać. Już wtedy marzył o tym, aby zwiedzać Polskę, chociaż nie myślał o podróżach na jednośladzie.

„Składaczek” na rozruszanie

Pan Mieczysław Parczyński odbył wiele podróży, chociaż zawodowo zajmował się retuszowaniem fotografii. Siedzący tryb życia coraz wyraźniej dawał się odczuwać w kościach i mięśniach. Zaczęło się od rutynowej kontroli u lekarza. To wtedy usłyszał: „Niech pan sobie kupi rowerek i troszeczkę rozrusza nogi” – mówił pan Mieczysław w rozmowie z Radiem Gdańsk.

Na 50-te urodziny ukochana żona kupiła mu „składaczka”. Na nim potrafił przejechać trasę z Gdańska do Żarnowca i z powrotem.

W jednym z wywiadów mężczyzna przyznał, że żona nie była zwolenniczką jego rowerowych eskapad. Obawiała się o jego bezpieczeństwo na drodze. Z uwagą jednak obserwowała, że wojaże po całym kraju sprawiały mężowi coraz większą frajdę. Kupiła mu więc kolejny rower, tym razem z większymi kołami. Jednoślad pozwalał na pokonywanie tysięcy kilometrów. Trzeci rower, „Gazelę” pan Mieczysław kupił sobie sam.

„Ona szła do pracy, a ja wyjeżdżałem. Ona wracała i mówi: – Ty cyganie stary! Taki czerwoniutki jesteś! Wiem gdzie byłeś. A ja: To po co pytasz, jak wiesz” – opowiadał Parczyński w materiale tvn24.pl. Dziennie potrafił przejechać 150, a nawet ponad 200 kilometrów.

Prawie 6 tys. km dla ukochanej żony

W 1984 roku Parczyński przeszedł na emeryturę, dwa lata później zmarła jego kochana żona – Jadzia.

„Los mnie dotknął tym wdowieństwem, dzieci mieszkały osobno, ja osobno – zadręczyłbym się, siedziałbym w domu, i co? Brzuszek tylko rósłby mi przed telewizorem, chodziłbym od tapczanu do fotela. Rok po odejściu żony pojechałem dookoła Polski, wyprawa trwała prawie trzy miesiące. Gdy żona umarła miałem „na liczniku” pierwszy obwód Ziemi, dziś mam ponad pięć” – mówił pan Mieczysław w rozmowie z serwisem „Rowertour” w 2009 roku.

Powiedział, że to właśnie na pogrzebie żony przyszedł mu do głowy pomysł, aby uczcić jej pamięć w szczególny sposób. Obiecał, że Jadzia będzie miała specjalny pomnik – rajd rowerowy w hołdzie dla niej.

Mężczyzna na mapie Polski napisał imię „Jadzia”, rozplanował trasę, wsiadł na jednoślad i ruszył zgodnie z przygotowanym planem. Miał wówczas 65 lat.

W ciągu 94 dni przejechał 5370 km. Ułożone odcinki podróży układały się w imię ukochanej żony. „Trzy miesiące pracowałem nad planem rajdu, każda litera miała odpowiedni kształt. Zdarzało się, że jechałem wśród lasów, moczarów i bagien, bo nie było dróg” – opowiadał pan Parczyński w rozmowie z tvn24.pl.

Trasa rajdu rozpoczynała się w Koszalinie, a kończyła w Przemyślu. Podróż była podzielona na 62 etapy. Sama litera „d” miała ponad tysiąc kilometrów. 

„Nie wiem, czy ona to widziała, ale była ciągle w moich myślach” – tłumaczył.

Pan Mieczysław dodał, że rower uratował go od przygnębienia. „Dopiero rozpędziłem się po śmierci żony. Bardzo ją kochałem” – wspominał.

Wesołe życie staruszka

W rowerowe eskapady pan Mieczysław zabierał ze sobą najpotrzebniejsze rzeczy: komplety bielizny, zapasowe ubranie, buty, garnuszek, grzałkę, apteczkę, komplet map, notes i aparat fotograficzny.

Miał swój ulubiony przewodnik, gdzie czerwonymi kropkami oznaczał miejsca, w których był, czarnymi, których jeszcze nie odwiedził. W jego prywatnych zbiorach znajdował się także przewodnik po sanktuariach maryjnych „Z dawna Polski tyś Królową”, z dedykacją autorek.

„Mieczysław Pierwszy Rowerowy”

Mężczyzna jeździł głównie po Polsce. Swoje podróże szczegółowo dokumentował. „Przez pół roku podróżuję, przez następne pół spisuję relację” – mówił. Wrażenia z wojaży opisał w czternastu tomach rękopisów, które w sumie ważą ponad 70 kilogramów.

Pan Mieczysław Parczyński został  laureatem prestiżowej nagrody „Kolosy”, czyli ogólnopolskich spotkań podróżników, żeglarzy i alpinistów (edycja 2004).

Marek Mazur, fotograf i  przyjaciel pana Mieczysława, wspominał go jako człowieka niespotykanych zasad. „On studiuje na swoistym uniwersytecie, który sam założył. Nie żyje życiem telewizyjno-kanapowym. Nie narzeka, nie zrzędzi. Zawsze pełen werwy. Ma swój stały rygor. Codziennie wstaje o piątej. Gimnastykuje się, a potem jedzie na poranną mszę. Ja mu ciągle powtarzam: Ty jesteś jak święty. Ciebie powinno się oprawić w ramki” – opowiadał portalowi warszawa.naszemiasto.pl.

Pan Mieczysław Parczyński nazywany był Mieczysławem Pierwszym Rowerowym. Zmarł w 2019 roku. Miał 95 lat.

Źródła: rowertour.pl; tvn24.pl; natemat.pl; trojmiasto.pl; warszawa.naszemiasto.pl

Tags:
miłośćseniorzysport
Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia ukazuje się w siedmiu językach: angielskim, francuskim, włoskim, hiszpańskim, portugalskim, polskim i słoweńskim.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Modlitwa dnia
Dziś świętujemy...





Tu możesz poprosić zakonników o modlitwę. Wyślij swoją intencję!


Top 10
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail