separateurCreated with Sketch.

Pomogła 110 rodzinom wydostać się z Afganistanu. „Z wiary czerpię siłę do działania”

Anusha, Ati, Aqila, María José i Uranus
whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Benito Rodríguez - publikacja 20.09.22 - aktualizacja 23.09.25
whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Choć mieszka w Madrycie, przez cały czas na odległość pomagała kobietom i ich rodzinom w ucieczce z Afganistanu.

Jak się to wszystko zaczęło? Gdy kilka lat temu talibowie zajęli Kabul po masowym wycofaniu się międzynarodowych oddziałów wojskowych. María José, prawniczka i matka, śledziła wiadomości z Madrytu. Otrzymała wiadomość na WhatsAppie. Okazało się się, że w jednej z grup ktoś prosi o pomoc dla dwóch sióstr z Afganistanu, które znajdują się w niebezpieczeństwie.

Nie wahała się ani chwili. Od razu wiedziała, że musi pomóc: „Jeden znajomy pomógł mi skontaktować się ze Sztabem Obrony Narodowej. Sprawdzili, że chodzi o dwie młode, niezamężne kobiety i wciągnęli je na listę osób do ewakuacji. Procedury ewakuacji są bardzo złożone, ponieważ pierwszeństwo mają przedstawiciele dyplomacji oraz współpracownicy z rodzinami. Udało się jednak wykorzystać tę ścieżkę i je ewakuować”.

Można założyć, że María José ocaliła życie tym dwóm młodym kobietom swoimi staraniami podjętymi w Madrycie, choć "nigdy wcześniej nie miała żadnych powiązań z Afganistanem, ale była zaszokowana tym, co tam się działo".

Setki próśb

Wieść szybko się rozeszła. Kilka organizacji pozarządowych, widząc skuteczność jej działań, zaczęło kierować do niej prośby o pomoc. W ciągu zaledwie roku María José bezpośrednio zdołała pomóc w ucieczce z Afganistanu 40 kobietom i ich rodzinom. Natomiast w ramach Stowarzyszenia Netwomening, które założyła z koleżankami i współpracownicami, objęła pomocą aż 80 rodzin już w pierwszym roku działania. Po kilku latach fala migracji osłabła, jednak wciąż docierają nowe Afganki.

„Cały czas pomagam, jak tylko mogę. Czasami pomoc polega na tym, że z Afganistanu docierają do hiszpańskich ambasad w innych krajach, np. w Islamabadzie, Teheranie, Abu Zabi, Stambule czy Nowym Delhi”. Kobieta ze wszystkimi, którym pomaga, pozostaje w stałym kontakcie, „zarówno z tymi, które proszą o pomoc z Afganistanu, jak i tymi, którym udało się uciec do innych ambasad. Na bieżąco informują nas o swojej sytuacji za pomocą WhatsAppa. Przebywanie tam na co dzień to wyzwanie”.

Kobiety prześladowane

María José koncentruje się głównie na kobietach, bo dziś one w Afganistanie nie mają żadnych praw. Te, które zajmowały jakieś państwowe stanowiska, są prześladowane. W związku z tym, że María José współpracuje ze stowarzyszeniem "Más Democracia", które, między innymi broni praw kobiet, otrzymuje wiele próśb od „nauczycielek, działaczek, prawniczek, sędzin, prokuratorek… Talibowie nadzwyczaj zaciekle prześladują konkretną grupę: prawniczki, które zajmują się obroną innych kobiet, na przykład małych dziewczynek zmuszanych do małżeństwa, czy też kwestiami typu prawna opieka rodzicielska, przemoc wobec kobiet, rozwody…”.

Od momentu kiedy talibowie przejęli władzę, zaczęli otwarcie prześladować zarówno kobiety, jak i tych wszystkich, którzy walczyli z terroryzmem. "Kobiety padają tam ofiarą indywidualnego prześladowania, morderstw, tortur czy zemsty".

pomogła rodzinom wydostać się z Afganistanu
DO NOT REUSE

Wdzięczność ze strony ewakuowanych kobiet

Procedury ewakuacji są bardzo skomplikowane. Bardzo rzadko zdarza się bezpośredni lot do Madrytu czy jakiegoś innego miejsca w Hiszpanii. María José cały czas dokłada starań, aby formalnie znaleźć dla nich najlepsze rozwiązanie. Wiele Afganek nie kryje zdziwienia, o czym mówi María José: "Często słyszę: «Nie rozumiem, jak możesz tak pomagać, skoro nas nie znasz»".

Motywacja chrześcijańska

Wiara katolicka Maríi jest w jej pracy bardzo istotna. „Jako chrześcijanka czerpię z wiary siłę do działania, nie oczekując niczego w zamian. Jeśli mam taką możliwość, pomagam każdemu, chociaż go nie znam. Drugim motorem jest moje wzburzenie z powodu dramatu tych osób, które zmagają się z nieludzkimi okolicznościami. To ludobójstwo w XXI wieku”.

María José nie uważa się za kogoś wyjątkowego. Sądzi, że praktycznie każdy może pomóc, załatwiając formalności z zagranicy. Można bardzo wiele zdziałać, przy czym wcale nie trzeba się na tym szczególnie znać. Wystarczy wytrwałość. „Oby mój przykład zainspirował innych do pomocy”. I tak się stało – powstało bowiem już sześć organizacji, które poszły w jej ślady.

Stowarzyszenie „dobrych duchów”

Co się dzieje z Afgankami i ich rodzinami po przyjeździe do Hiszpanii? María José nie pozostawia ich samym sobie. Od roku 2021 gdy samodzielnie zainicjowała przyjmowanie Afganek, wraz z grupą innych zaangażowanych wolontariuszy stworzyła sieć, pomagającą 110 rodzinom.

Newsletter

Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail.