Kiedyś byli sobie bliscy, potem pozwolili, by niewypowiedziane pretensje skłóciły ich na lata. Pomogły żony i... św. Józef.
Wojciech i Zbigniew, dwaj bracia, którzy na sześć lat zapomnieli o swoim istnieniu. A przynajmniej tak z pozoru mogłoby się wydawać. Ich ostatnie spotkanie nie przebiegło w pokojowej atmosferze. Choć można powiedzieć, że właśnie wtedy wybuchło coś, co zbierało się przez lata. Sprawy, o których nie mieli odwagi rozmawiać wtedy, kiedy było trzeba, pogrzebały ich relacje na długo.












