Aleteia logoAleteia logoAleteia
sobota 04/02/2023 |
Św. Katarzyna Ricci
Aleteia logo
Duchowość
separateurCreated with Sketch.

Bł. matka Morano: Wszystko dla Ciebie, mój dobry Jezu! Wystarczy mi tylko Twoja miłość!

Błogosławiona Magdalena Katarzyna Morano

fot. Wikimedia Commons: domena publiczna (1); Eleassar - praca własna, CC BY-SA 4.0 - mod. Aleteia

Agnieszka Bugała - 16.12.22

Dziewczęta, które uczyła, mówiły: „Chcemy być jak ona!”. Jedna ze współsióstr opowiada: „Poczułam się przyciągana jak magnes, kiedy widziałam, jak wraca z Komunią. Nie przypominała już istoty ludzkiej, lecz anioła”.

„Niektóre imiona nabierają specjalnych znaczeń, a dla tych, którzy znali Matkę Maddalenę Morano, imię to ma trzy znaczenia – niezwyciężona forteca, autentyczna i pełna świętości, hojność wobec Boga i wyjątkowa dobroć wobec wszystkich. Pokazała siłę w cierpieniu, prawie przez całe życie odczuwała dyskomfort i bardzo poważne dolegliwości, ale utrzymywała je w tajemnicy. Prawdziwa córko księdza Bosko, czekałaś na odpoczynek w raju” – mówił po jej śmierci inspektor domów salezjańskich na Sycylii.

Maddalena Morano od księdza Bosko

Maddalena Caterina Morano nie miała łatwego życia. Urodziła się 15 listopada 1847 r. w Chieri, niedaleko Turynu, w tej samej miejscowości, w której w 1882 r. powstała jedna z najsłynniejszych dziś we Włoszech palarni produkujących kawę – Vergnano.

Była szóstym z ośmiorga dzieci, pięcioro jej rodzeństwa zmarło. Miała osiem lat, gdy zmarł jej ojciec, Franciszek. Od razu musiała zacząć pomagać owdowiałej mamie w pracy przy krosnach, żeby ta mogła związać koniec z końcem.

Bardzo chciała zostać nauczycielką i dzięki wujowi, który był księdzem, mogła rozpocząć naukę. W wieku zaledwie siedemnastu lat zdobyła certyfikat nauczycielski. Mniej więcej w tym samym czasie poznała księdza Bosko.

Nauczycielka i zakonnica

Po jakimś czasie odkryła, że chciałaby wstąpić do zakonu, ale jako jedyna żywicielka rodziny nie zdecydowała się na taki krok. Zwierzyła się mamie z tego pragnienia, ale obiecała, że jej nie zostawi.

Uczyła jeszcze przez dwanaście lat. Była sumienna i bardzo kompetentna, dorośli ją szanowali, a dzieci bardzo lubiły. Jednak pragnienie wstąpienia do klasztoru nie dawało jej spokoju. Wreszcie posłuchała rady kierownika duchowego i za wszystkie oszczędności kupiła dom dla mamy, zabezpieczyła jej byt i zdecydowała, że już czas, by zostać zakonnicą.

Niestety – miała 31 lat i została odrzucona zarówno przez siostry miłosierdzia, jak i przez dominikanki. Ale Maddalena nie poddała się. Poszła na rozmowę do księdza Bosko, a ten skierował ją do klasztoru Mornese, pod skrzydła matki Mazzarelli.

4 września 1879 r. złożyła profesję zakonną w Zgromadzeniu Córek Maryi Wspomożycielki (salezjanek). „Wstępuje się na wysoką górę doskonałości dzięki stałemu umartwieniu. Także duże domy są wykonane z małych kamieni ułożonych na sobie” – mawiała.

Sycylia

Po wstąpieniu do zgromadzenia od razu zaczęła uczyć w szkole. W 1880 r. złożyła śluby wieczyste i prosiła Pana o łaskę „pozostania przy życiu tak długo, aż zostanie świętą”. Podjęła świadome postanowienie, że zostanie świętą na wzór księdza Bosko i Marii Mazzarelli. Za wszelką cenę, starając się przewodzić siostrom, dziewczętom, świeckim, a nawet proboszczom, z którymi współpracowała w ramach katechezy.

Rok później, na prośbę arcybiskupa Katanii, s. Maddalena została poproszona o kierowanie nowym dziełem salezjańskim w Trecastagni, gdzie pracowało już trzech nauczycieli. Na Sycylii pracowała aż do śmierci.

Robiła właściwie wszystko: zarządzała placówką, uczyła, myła, gotowała, była katechetką, ale przede wszystkim świadczyła o miłości w służbie. Mówiono na nią „matka Morano”. „Proś o łaskę, by każdego dnia nieść w pokoju twój krzyż” – pouczała. Dziewczęta, które uczyła, mówiły: „Chcemy być jak ona!”.

„Chciałam Ją naśladować”

Jej gorliwość była zdumiewająca, przyciągała coraz więcej kandydatek do zgromadzenia. Te, które się wahały, po kilku dniach bycia w kręgu jej oddziaływania, podejmowały odważną decyzję, by przyjąć habit. Jedna z jej współsióstr, s. Elisabetta Dispenza wyznała:

Poczułam się przyciągana jak magnes, kiedy widziałam, jak wraca z Komunią. Nie przypominała już istoty ludzkiej, lecz anioła. W tych chwilach chciałam Ją naśladować… Często mówiła o Madonnie, a czasem też śpiewała jej pochwały w dialekcie sycylijskim z modlącymi się ludźmi – „Niech żyje Maryja, niech Maryja zawsze żyje. Niech żyje Maryja i Ten, który ją stworzył, bo bez Maryi nie możecie być zbawieni”.

Zapamiętano, że często powtarzała siostrom: „Pamiętajmy, że nosimy imię Córek Maryi Wspomożycielki, dlatego takimi mamy być: słowem i czynem naśladując Jej cnoty”.

Jej biograf Don Garneri, napisał:

Mogę powiedzieć, że jej intymne studium polegało na naśladowaniu Jezusa we wszystkim. I czyniła to również przez powtarzanie okrzyków dla Jezusa: „Wszystko dla Ciebie, mój dobry Jezu, moje ogromne dobro! Wystarczy mi tylko Twoja miłość i chwała, mój Jezu”.

Żyła tak, by nigdy nie blokować działania łaski przez poddanie się osobistemu egoizmowi.

Módlcie się za mnie po śmierci

Najbardziej bała się tego, że ludzie, widząc jej dobroczynność i zaangażowanie zaczną ją za życia uważać za świętą.

Kiedy umrę, nie mówcie: „Matka Morano była świętą i będzie w niebie” i przez to pozwolicie mi płonąć w czyśćcu aż do śmierci. To byłby koniec, tylko dzięki miłosierdziu Bożemu będziemy zbawieni. Módlcie się, módlcie się za mnie – prosiła.

Powtarzała też, że „świętość polega na spełnianiu woli Bożej, ponieważ jest to jedyny sposób na okazanie Mu naszej miłości”. Gdy w marcu 1908 r. matka Daghero z Turynu zapytała ją, czy byłaby gotowa opuścić Sycylię i podjąć obowiązki nowej inspektorki, matka Morano odpowiedziała z humorem: „A matka nie ma litości dla moich 61 lat? Zdaję się na wolę Bożą, ale proszę, by Bóg dał mi łaskę dobrego przygotowania się na śmierć”.

Zmarła jeszcze w tym samym miesiącu, 26 marca 1908 r. na nowotwór. Doczekała chwili, gdy na Sycylii działało już osiemnaście domów salezjańskich, a wspólnota liczyła 142 siostry, 20 nowicjuszek i 9 postulantek.

Jej szczątki są czczone w Alì Terme, w kościele salezjańskim w Mesynie.

Źródła: tłumaczenia własne z jęz. włoskiego.

Tags:
błogosławieniJezus Chrystuszakonnica
Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia ukazuje się w siedmiu językach: angielskim, francuskim, włoskim, hiszpańskim, portugalskim, polskim i słoweńskim.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Modlitwa dnia
Dziś świętujemy...





Tu możesz poprosić zakonników o modlitwę. Wyślij swoją intencję!


Top 10
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail