Aleteia logoAleteia logoAleteia
poniedziałek 15/04/2024 |
Świętych Anastazji i Bazylissy
Aleteia logo
Dobre historie
separateurCreated with Sketch.

Pilot bez ręki? „Nigdy nie pozwól nikomu powiedzieć, że nie dasz sobie rady”

Eric Gaffney, jednoręki pilot

@sureflywriting | Instagram

Anna Gębalska-Berekets - 13.03.23

Życie Erica Gaffneya to historia pełna inspiracji i wytrwałości w dążeniu do realizacji marzeń. 34-letniemu pilotowi United Airlines brakuje ręki, ale trudno odmówić mu determinacji i zaradności.

Defekty ciała nie muszą być barierą

Historia Erica Gaffneya to podnosząca na duchu opowieść o sile, wytrwałości i ciężkiej pracy w dążeniu do upragnionego celu. 34-letni pilot nie ma prawej ręki, ale trudno mu odmówić determinacji i zaradności.

Pochodzi z Tulsy, miasta w centralnej części Stanów Zjednoczonych w stanie Oklahoma. Obecnie mieszka w The Woodlands w Teksasie. Jest szczęśliwym mężem Natalie i ojcem dwójki dzieci: 6-letniej córki i 4-letniego syna. Podczas pandemii napisał również książkę, zatytułowaną Airick Flies High (Airick leci wysoko).

Gaffney przekonuje, że kiedy ludzie przychodzą na ten świat, są gotowi, aby stawić czoła wyzwaniom życiowym. Twierdzi, że wszyscy mamy coś, co nas wyróżnia i czyni wyjątkowymi.

„Wszyscy mamy cele do pokonania, niezależnie od tego, czy mamy kończyny, czy też nie. Mam nadzieję, że przesłanie zawarte w Airick Flies High zachęci innych do realizacji marzeń i aby nigdy się nie poddawać. Niebo jest granicą!” – mówi 34-latek.

Eric tłumaczy, że różnice i defekty ciała nie muszą być barierą. Brak ręki był dla niego wyzwaniem, zwłaszcza w dzieciństwie. Kiedy się urodził, jego rodzice martwili się o to, jak poradzi sobie w życiu. „Od najmłodszych lat zapewniałem ich, że, bez względu na wszystko, znajdę sposób, aby zrobić wszystko, co chcę” – podkreśla Gaffney.

View this post on Instagram

A post shared by Eric Gaffney (@sureflywriting)

Już jako dziecko był bardzo zaradny i zdeterminowany. Wspomina, że miał problemy z zasznurowaniem butów. Przełożenie sznurówek przez kolejne dziurki stanowiło dla niego spore wyzwanie. Rodzice Erica przynieśli mu nawet specjalne sznurówki, które miały zaciskać się przy pociągnięciu. On jednak nie dawał za wygraną, postanowił sam się tej czynności nauczyć. „Pracowałem nad tym z mamą w domu. Potem rodzice wysyłali mnie do szkoły z zawiązanymi sznurówkami. Na przerwie rozwiązywałem buty i ćwiczyłem ich wiązanie, i tak w kółko, dopóki tego nie zrozumiałem” – opowiada.

Dziś jest podobnie. Jeśli Gaffney ma jakieś zadanie do wykonania, to ciężko nad nim pracuje, aż do skutku.

„Wiem, do czego jestem zdolny”

Ojciec Erica jest mechanikiem samolotowym w American Airlines. To po nim 34-latek odziedziczył pasję do lotnictwa. Miłość do samolotów zaczęła się u niego dość wcześnie. Myśląc o college’u, wyobrażał sobie, że będzie kiedyś pilotem. Jednak pomysł pilotowania tak dużej maszyny i to jedną ręką wydawał mu się niemożliwy. Poszedł więc na studia medyczne. Postanowił, że zostanie lekarzem.

Po ukończeniu pierwszego roku już wiedział, że obrany przez niego kierunek studiów nie jest właściwy. Eric nawiązał kontakt z głównym instruktorem lotniczym na uniwersytecie w Oklahomie. „Dave posadził mnie w samolocie, a następnie oprowadził po lotnisku. Powiedział mi, że osiągnięcie moich marzeń nie będzie łatwe, ale i nie niemożliwe” – wspomina Gaffney.

Eric szybko udowodnił, że bycie pilotem to jego misja. „Wiedziałem do czego jestem zdolny” – mówi.

„Airick leci wysoko”

W książce dla dzieci Airick Flies High Gaffney przekonuje najmłodszych, że warto być bardziej empatycznym i wyrozumiałym w stosunku do rówieśników, którzy nie są „tacy jak wszyscy inni”.

Tłumaczy, że stworzenie postaci, z którą można się utożsamić, było znakomitym pomysłem, a reakcja dzieci na publikację była wspaniała. „Te uśmiechy na ich twarzach, gdy widzą, że mają przed sobą postać «taką jak oni», to jest coś niesamowitego, tak bardzo podnoszące go na duchu” – podkreśla.

Eric jest przekonany, że wszelkie przeciwności i trudności nie są barierą, ale darem i źródłem siły. Mężczyzna mówi, że jego ulubionym słowem jest „wdzięczność”. Docenia swoją rodzinę i przyjaciół i dziękuje im za bezwarunkowe wsparcie.

„Rodzice nigdy nie traktowali mnie inaczej. Dorastając, grałem w baseball, a mój tata grał razem ze mną. Początkowo wyzwaniem było złapanie piłki, a następnie wykonanie rzutu. Mój tata rzucał mi piłkę, ale i nauczył mnie ją sprawnie łapać. Udało się. Sugeruję więc innym, aby nigdy nie poddawali się, bo ciężka praca i poświęcenie mogą zaprowadzić nas daleko, do upragnionego celu” – tłumaczy Gaffney.

„Zadeklaruj sam przed sobą, że możesz coś zrobić, a znajdziesz odpowiedni sposób. Dostosuj go do okoliczności i nigdy nie pozwól nikomu powiedzieć, że nie dasz sobie rady” – dodaje Eric. 

Korzystałam z: theepochtimes.com; oklahoman.com; emerge.pub; faithpanda.com; lovewhatmatters.com; Eric Gaffney/Instagram; Eric Gaffney/Facebook.

Tags:
marzenianiepełnosprawnośćpraca
Modlitwa dnia
Dziś świętujemy...





Top 10
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail