Aleteia logoAleteia logoAleteia
środa 19/06/2024 |
Św. Romualda z Camaldoli
Aleteia logo
Pod lupą
separateurCreated with Sketch.

„Przepis” na aborcję: samotność plus źli doradcy

Aborcja i pomoc matkom w trudnych ciążach s. Ewy Jędrzejak

fot. Motortion Films / Shutterstock

Katolicka Agencja Informacyjna - 28.05.24

Aborcja to najczęściej wynik tego, że kobieta zostaje sama, bez wsparcia, za to ze złymi doradcami – mówi s. Ewa Jędrzejak, prezeska Fundacji Evangelium Vitae. Zapewnia też, że każda mama w trudnej sytuacji, która się do niej zgłosi, otrzyma pomoc.

Anna Rasińska (KAI): Czy mogłaby siostra wyjaśnić, w jaki sposób Fundacja Evangelium Vitae odpowiada na potrzeby kobiet w trudnych sytuacjach i skomplikowanych ciążach?

S. Ewa Jędrzejak, prezeska Fundacji Evangelium Vitae: Oferowana przez nas pomoc jest naprawdę różnorodna. Współpracuje z nami wielu specjalistów, którzy są zatrudnieni w Fundacji, jest ich w sumie około trzydziestu, nie licząc naszych wolontariuszy. Mogę z czystym sercem zapewnić, że każda kobieta, która się do nas zgłosi, otrzyma potrzebną pomoc. Naszym najbardziej rozpoznawalnym szyldem jest Bank Niemowlaka, gdzie przyjmujemy dary rzeczowe dla dzieci i niemowląt. Z pomocy tej skorzystało już kilkaset rodzin znajdujących się w potrzebie. Ludzie bardzo chętnie dzielą się chociażby ubrankami dla dzieci. Niektóre z nich ubrań gdzieś zalegają w szafach, my wykorzystujemy je przy tworzeniu wyprawki dla noworodków. Gdy dziecko rośnie, też staramy się wedle potrzeb obdarowywać te kobiety potrzebnymi dla niej i dziecka rzeczami, pampersami, kosmetykami czy łóżeczkami… W naszych zasobach mamy pełną rozmiarówkę dziecięcą. Czasem pomagamy przy remontach, przy znalezieniu mieszkania…

Aktualnie realizujemy projekt dotyczący profilaktyki i promocji zdrowia psychicznego, w ramach którego działa grupa wsparcia dla kobiet w ciąży. Muszę podkreślić, że pomoc udzielana jest przez profesjonalistów. Fachowcy, psychoterapeuci starają się w indywidualnych spotkaniach pomagać kobietom również w stanach depresyjnych po porodzie.

Przy Fundacji działa także poradnictwo rodzinne. Co oferuje osobom, które się tam zgłoszą?

Tak, przy naszej Fundacji działa poradnictwo rodzinne, gdzie specjaliści różnych dziedzin wspierają za darmo kobiety i całe rodziny. Mamy także działającą od kilku lat Akademię Rodziny, która podejmuje mnóstwo działań na rzecz wspierania zdrowych relacji w rodzinach. Działa także telefon, gdzie potrzebujące osoby mogą otrzymać pierwszą doraźną pomoc albo być pokierowane w odpowiednie miejsca.

Innym istotnym aspektem działalności Fundacji jest wsparcie dla rodzin, które straciły dziecko. Wspólnie z władzami miasta wypracowaliśmy procedury pochówku ciał poczętych dzieci. Warto zdecydować się na taki krok, naprawdę zupełnie inaczej żałobę przeżywają rodzice po stracie dziecka, gdy jest pochówek. Jeśli żałoba jest odpowiednio przeżywana, jest krótsza. Wraz z innymi organizacjami nasza Fundacja współpracowała przy tworzeniu hospicjum perinatalnego.

Telefon często dzwoni

Czy fundacyjny telefon często dzwoni?

Tak, nasze fundacyjne telefony, bo mamy ich kilka, dzwonią często, w przeróżnych sprawach. Dziś chociażby odebrałam telefon od kobiety, która poroniła i nie wie co dalej zrobić… Jak widać, nasze prowadzenie odbywa się na bardzo wielu poziomach. Dzwonią do nas także ludzie dobrej woli, którzy oferują swoją pomoc, na przykład chcą przekazać jakieś dary.

Wszystkich zainteresowanych zachęcam do odwiedzenia naszej strony internetowej, gdzie znaleźć można cały szereg numerów telefonów do specjalistów w konkretnych dziedzinach.

Kobieta jest silna

Czy jakaś rozmowa telefoniczna szczególnie zapadła siostrze w pamięć?

Pamiętam jeden z telefonów, w którym kobieta pytała mnie, w jaki sposób dobrze oddać dziecko do Okna Życia. Spytałam ją, czy zdecydowałaby się na spotkanie ze mną i prywatną rozmowę. Zgodziła się i tak też się stało. Okazało się, że jest w naprawdę trudnej sytuacji życiowej, nie miała nawet porządnej kurtki, a ja akurat miałam taką w jej rozmiarze, więc podarowałam jej. Zaoferowałam też konkretną pomoc, której potrzebowała, m.in. prawną i medyczną. Zobaczyła, że może na mnie liczyć w trudnej sytuacji, to dało jej siłę. W końcu uwierzyła, że da radę zaopiekować się dzieckiem, wiedząc, że w każdej chwili może zgłosić po pomoc. Powoli jej życie weszło na właściwe tory. Dziecko urodziło się w marcu, a ona z okazji Dnia Matki przyszła do mnie z kwiatami, dziękując za całe dobro, jakie ją spotkało, a przede wszystkim za to, że udało nam się odwieść ją od decyzji o oddaniu dziecka. Czuła się spełniona i zaopiekowania. Dziś dobrze sobie radzi. Najważniejsze to być przy kobiecie w tej konkretnej sytuacji, a później wszystko z Bożą pomocą jakoś samo się układa.

Myśli siostra, że rzeczywiście głównym powodem, dla którego kobiety decydują się na aborcję, jest fakt, że czują się pozostawione zupełnie same i bez wsparcia?

Jestem pewna, że tak. Kobieta jest z natury niesamowicie silnym stworzeniem i naprawdę wiele rzeczy może znieść. Natomiast w przypadku, kiedy dowiaduje się o ciąży, która z pozoru burzy cały jej świat, do tego opuszcza ją przez to partner, nie ma wsparcia w rodzinie, może jej się wydawać, że faktycznie zostaje z tym wszystkim sama. W takiej sytuacji nie potrafi nawet racjonalnie myśleć. Jeśli ktoś w tym momencie jej słabości zaproponuje aborcję jako jedyne logiczne rozwiązanie, najpewniej w to wejdzie.

Natomiast są to tylko trudne momenty. Dlatego my staramy się pokazać kobiecie jej siłę. Mówię jej: „Jestem z tobą, zawsze przy tobie będę, dasz radę!”. Oczywiście nie mogę być przy niej 24 godziny na dobę, ale w tym momencie, kiedy najbardziej mnie potrzebuje, ja przy niej będę. Nie wiem, co będzie dalej, ale wiem, że Pan Bóg zatroszczy się o nią. Znam wiele takich przypadków: najpierw ja opiekuje się kobietą, potem ona staje się silniejsza i spotyka na swojej drodze ludzi, którzy są dla niej wsparciem na co dzień. Najważniejsze to przetrwać ten kryzysowy moment. Zdecydowanie większość aborcji to wynik tego, że kobieta pozostaje sama, bez wsparcia, bez relacji, za to ze złymi doradcami.

Aborcja to najgorsze rozwiązanie

Wspomniała siostra o Oknach Życia. Adopcja zamiast aborcji to dobre rozwiązanie?

Zdecydowanie tak. To oczywiście ostateczna forma pomocy, ale o niebo lepsza od aborcji.

Okno Życia we Wrocławiu funkcjonuje już od 15 lat. Sama mogę powiedzieć, że spośród 22 dzieci, które trafiły do nas za pośrednictwem Okna Życia, przynajmniej o szóstce z nich wiem, że trafiły do rewelacyjnych rodzin, które bardzo dobrze się nimi zaopiekowały, dając im to co najważniejsze – miłość i troskę. Nie mam wiedzy, co stało się z pozostałymi dziećmi, ale warto podkreślić, że zdecydowana większość dzieci trafia do adopcji i wiedzie szczęśliwe życie.

Czy dotyczy to także dzieci z niepełnosprawnościami czy wadami letalnymi?

Na adopcję mają również szansę także dzieci z niepełnosprawnościami, takie historie naprawdę się zdarzają!

Pamiętam jedno dzieciątko, które trafiło do nas z poważnymi wadami letalnymi i po miesiącu uporczywej walki lekarzy niestety zmarło w szpitalu. Zmarło jednak w ramionach mamy adopcyjnej. Co prawda adopcja nie dopełniła się do końca, ale umierało jako dziecko kochane w ramionach kobiety, która je chciała. Myślę, że to najważniejsze dla każdego dziecka – bycie kochanym. Nawet jeśli umiera przedwcześnie, nawet jeśli umiera zaraz po urodzeniu, to jest to przecież człowiek i wie, czuje matczyną miłość lub odrzucenie. Nikt mi nie wmówi, że aborcja jest mniejszym złem, że dziecko wtedy nie cierpi. Cierpi fizycznie, ale i psychicznie, cierpi z powodu odrzucenia. Nie trzeba mieć całkiem rozwiniętego mózgu i intelektu, żeby odczuwać odrzucenie. To jest chyba najgorsze, co może spotkać dziecko – odrzucenie zamiast miłości.

Co powiedziałaby siostra kobiecie, która stoi przed decyzją o aborcji?

Byłam już w takiej sytuacji. Z całych sił starałam się ją przekonać, by tego nie robiła. Obiecałam jej pomoc, a nawet mieszkanie, którego dać jej akurat wtedy nie mogłam, ale wiedziałam, że zrobię wszystko, aby je zdobyć. Przyrzekłam tej kobiecie, że jeżeli nie dokona aborcji, będzie mieszkała w nowym, godnym mieszkaniu i chociaż ja nie miałam tego mieszkania, mój Oblubieniec miał! Miesiąc po porodzie zamieszkała ze swoim ślicznym dzieckiem w słonecznym dwupokojowym mieszkaniu i historia skończyła się szczęśliwie. Jak widać, te najtrudniejsze sytuacje są czasami naszymi życiowymi sprzymierzeńcami.

Zachęcam wszystkie kobiety, które mierzą się z taką decyzją, by zgłosiły się do nas. Razem znajdziemy dobre rozwiązanie!

Tags:
aborcjaciążadziecimacierzyństwopomoczakonnica
Modlitwa dnia
Dziś świętujemy...





Top 10
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail