separateurCreated with Sketch.

Brigitte Bardot dla Aletei: „Noszę w sobie wiarę i jestem z tego dumna” 

BARDOT
whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Clémence Nava - publikacja 28.09.24 - aktualizacja 02.01.26
whatsappfacebooktwitter-xemailnative
28 grudnia 2025 roku zmarła słynna aktorka Równo rok i 3 miesiące wcześniej udzieliła Aletei jednego z ostatnich wywiadów w swoim życiu.

Z okazji swoich 90. urodzin, 28 sierpnia 2024 roku Brigitte Bardot udzieliła Aletei wywiadu na wyłączność. Opowiada nam m.in. o swojej bliskiej więzi z Maryją.

Aleteia: Jakie miejsce w twoim życiu zajmuje wiara? 
Brigitte Bardot: Wiara jest we mnie. Ani więcej, ani mniej niż wcześniej. Mam wiarę.

Miałaś dość rygorystyczne katolickie wychowanie. Jaki masz dziś stosunek do religii? 
Religia jest częścią mnie, ale nie jestem praktykującą katoliczką. Mam miłość do tej, którą nazywam „moją małą Dziewicą”. Nie podoba mi się pomysł rozmawiania z nią przez pośrednika, więc rozmawiam z nią bezpośrednio. 

Na twojej posiadłości w Saint-Tropez zbudowałeś małą kaplicę zwaną Notre-Dame de la Garrigue. Jak ona wygląda? 
To bardzo małe oratorium. 

Co czujesz, będąc w swojej kaplicy?
Cudowny spokój. Z okien roztacza się widok na morze i znajduje się pośrodku kępy dzikich drzew, na końcu szlaku dla kóz. Aby się tam dostać, trzeba przejść małą drogę krzyżową. 

Czy często tam bywasz?
Wcześniej, cały czas. Niestety od jakiegoś czasu cierpię na podwójną chorobę zwyrodnieniową stawów biodrowych i chodzę o dwóch kulach, więc nie chodzę już tak często. Ścieżka prowadząca do mojej kaplicy jest bardzo stroma i trudna, pełna kamieni, dziur... Można tam dojechać samochodem, ale to odbiera mi urok i samotność, których potrzebuję. 

Jest tak wielu ludzi dobrej woli i głębokiej wiary, którzy już nie praktykują. Tak wiele kościołów jest zamkniętych... Nie można nawet wejść, by się pomodlić. To tragiczne.

Dlaczego szacunek i ochrona zwierząt powinny być częścią życia chrześcijanina?
Dobry Bóg umieścił zwierzęta na Ziemi, aby je szanować, a nie zjadać, polować na nie lub na nich eksperymentować. Zwierzęta zostały stworzone, by towarzyszyć człowiekowi, a nie być jego niewolnikiem czy ofiarą. Kiedy idę do mojej kaplicy, moje zwierzęta czasami podążają za mną. Ponieważ jest ona bardzo mała, tylko psy mogą do niej wejść. Gdyby była większa, nie byłabym zszokowana, wpuszczając na przykład osła. Uważam, że błogosławieństwa zwierząt są bardzo piękne.

Przytaczasz św. Franciszka z Asyżu jako jeden ze swoich duchowych wzorców. Z jakich powodów?
Jest wzorem do naśladowania. Mam trochę mniej przyjazne stosunki ze św. Franciszkiem niż z „moją małą Dziewicą” (śmiech). Ale darzę go wielkim szacunkiem i w mojej kaplicy znajduje się jego figura. Lubię też Ojca Pio. Są to osoby, które uważam za szczególnie cudowne, wrażliwe, hojne, dobre.

Czy jako osoba publiczna, czujesz, że powinnaś świadczyć o swojej wierze?
Noszę w sobie wiarę i jestem z tego dumna. Co więcej, jestem przerażona widokiem tych wszystkich zniewag, jakie wyrządzane są kościołom. To świętokradztwo!

Jaka jest twoja wizja religii katolickiej? 
Myślę, że Msza Święta straciła część swojej tajemniczości, pewnego ciepła duszy. Kiedy byłam dzieckiem, co niedzielę chodziłam z rodzicami do kościoła. Pamiętam tajemnicę, która wydobywała się z tego wspaniałego miejsca. Ksiądz odprawiał mszę tyłem do nas, po łacinie. Szkoda, że zostało to zmodernizowane. Celebrowanie na oczach wiernych sprawia na mnie wrażenie teatralnego przedstawienia.

Nazwałbym siebie tradycjonalistką. Chciałbym zobaczyć powrót do religii katolickiej z większym szacunkiem i znaczeniem. Jest tak wielu ludzi dobrej woli i głębokiej wiary, którzy już nie praktykują. Tak wiele kościołów jest zamkniętych… Nie można nawet wejść, by się pomodlić. To tragiczne. To tak, jakbyśmy żyli w szatańskich, negatywnych i destrukcyjnych czasach.

Co sądzisz o słowach papieża Franciszka: „Psy i koty zajmują miejsce dzieci. To wywołuje uśmiech, ale to rzeczywistość”? 
Nie ma co robić takich porównań. Dwukrotnie pisałam do Papieża, ciesząc się, że przyjmuje imię Franciszek i przekonana, że zrobi coś dla zwierząt. Nigdy nie dostałam odpowiedzi. 

Co chciałabyś, żeby jeszcze zrobiono dla zwierząt? 
Tak wiele rzeczy! Bardzo je skrzywdziliśmy. Czasami płaczę podczas modlitwy, ponieważ jestem przerażona tym, jak brutalny i okrutny może być człowiek. To raczej słowa bólu niż prawdziwe modlitwy. 

Rozmawiała Clémence Nava

Newsletter

Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail.