Królowa świata, Królowa Polski
Śluby Lwowskie nie były jedynym na świecie aktem oddania jakiegoś narodu pod opiekę Matki Bożej. Przekonanie o tym, że Maryja króluje nad światem, czyli jest szczególną opiekunką ludzi, była żywa w chrześcijaństwie od dawna. Niektóre kraje dodatkowo ogłaszały Ją uroczyście swoją Patronką i Królową, np. Bawaria (w 1620 roku) i Francja (w 1638 roku).
Tytuł Matki Bożej jako Królowej Polski wiąże się z prywatnymi objawianiami włoskiego jezuity o. Juliusza Mancinellego. 14 sierpnia 1608 r. w Neapolu ukazała mu się Matka Boża i zażyczyła sobie, aby nazywać ją Królową Polski. Tę wieść przekazał o. Mancinelli o. Piotrowi Skardze, którego znał osobiście, oraz innym polskim jezuitom. W 1610 r. przybył do Krakowa, gdzie został entuzjastycznie przywitany przez króla, szlachtę i mieszczan. W katedrze wawelskiej ponownie ukazała mu się Maryja w wielkim majestacie i powiedziała: „Ja jestem Królową Polski. Jestem Matką Tego Narodu, który jest mi bardzo drogi”.
W następnych latach na terenach Rzeczpospolitej zapanował entuzjazm dla idei przyjęcia Maryi za Królową. Jak mówią świadectwa z epoki, głoszono ten pomysł z ambon całego kraju. Wielkie zasługi dla propagowania tego tytułu Bogarodzicy położył wielki kanclerz litewski książę Albrecht Stanisław Radziwiłł. W 1635 r. opublikował on dzieło Dyskurs nabożny z kilku słów wzięty o wysławieniu Najświętszej Panny Bogarodzicy Maryjej, w którym pisał, że Polska ma zlecony szczególny kult Matki Bożej.
Położenie tragiczne
Jednak ostatecznie do ogłoszenia Matki Bożej Królową Polski doprowadziło dopiero tragiczne położenie, w jakim znalazła się Polska w wyniku szwedzkiego najazdu w 1655 r. W ciągu trzech miesięcy 40-tysięczna armia szwedzka zajęła tę część Polski, która nie była jeszcze opanowana przez innych wrogów – na Ukrainie bowiem trwało wtedy powstanie Chmielnickiego, a Wilno i znaczna część Litwy zostały zajęte przez wojska moskiewsko-kozackie. Ostał się tylko Lwów, broniący się przed nieprzyjaciółmi. Król Jan Kazimierz uciekł na Śląsk, do należącego wówczas do Wazów Księstwa Raciborskiego. Punktem zwrotnym stała się dopiero skuteczna (jak uważano – cudowna) obrona Jasnej Góry. Póki co jednak, położenie Polski wydawało się tragiczne.
Pomysłodawcą oddania Polski i Litwy jakimś szczególnym aktem pod opiekę Maryi był prymas Polski Andrzej Leszczyński. On też napisał wstępną wersję tekstu ślubowania, którą później zmodyfikowali król, nuncjusz Piotr Vidoni i Rada Królewska na czele z podkanclerzym Andrzejem Trzebickim, arcybiskupem lwowskim Janem Tarnowskim i Stefanem Czarnieckim. Całą sprawę szczegółowo opisał na początku lat 80. XX wieku historyk Kościoła bp Marian Rechowicz w dwóch artykułach: w „Tygodniku Powszechnym” i w periodyku diecezji zamojsko-lubaczowskiej „Studia Lubaczoviensia”. Ostateczny kształt ceremonii i treść wypowiedzianych ślubów były znacznie bogatsze niż projekt prymasa. Dodano m.in. fragment o naprawieniu krzywd i polepszeniu doli ludu, a zrezygnowano z postulatu ukarania bluźnierców i protestantów.
Dlaczego Śluby były Lwowskie, czyli dlaczego odbyły się we Lwowie? Odpowiedź jest bardzo prosta – bo tam właśnie akurat przebywał król i najważniejsi urzędnicy.
„Ja, Jan Kazimierz, król…”
W sobotę, 1 kwietnia 1656 r., w oktawie uroczystości Zwiastowania Najświętszej Maryi Pannie, król przybył do katedry otoczony dworem, senatorami duchownymi i świeckimi oraz tłumem ludu. Obraz Matki Boskiej Łaskawej przeniesiono w procesji z kaplicy przed główny ołtarz, który został odświętnie przyozdobiony na tę uroczystość. Mszę odprawiał nuncjusz Piotr Vidoni.

Przed podniesieniem król zeszedł z tronu, ukląkł na pierwszym stopniu ołtarza, złożył koronę i berło i wypowiedział słowa ślubowania po łacinie.
Oto tłumaczenie tekstu:
„Wielka Boga Człowieka Matko, Najświętsza Dziewico. Ja, Jan Kazimierz, za zmiłowaniem Syna Twojego, Króla królów, a Pana mojego i Twoim miłosierdziem król, do Najświętszych stóp Twoich przypadłszy, Ciebie dziś za Patronkę moją i za Królową państw moich obieram. Tak samego siebie, jak i moje Królestwo polskie, księstwo litewskie, ruskie, pruskie, mazowieckie, żmudzkie, inflanckie, smoleńskie, czernichowskie oraz wojsko obu narodów i wszystkie moje ludy Twojej osobliwej opiece i obronie polecam, Twej pomocy i zlitowania w tym klęsk pełnym i opłakanym Królestwa mojego stanie przeciw nieprzyjaciołom Rzymskiego Kościoła pokornie przyzywam.
A ponieważ nadzwyczajnymi dobrodziejstwami Twymi zniewolony pałam wraz z narodem moim nowym a żarliwym pragnieniem poświęcenia się Twej służbie, przyrzekam przeto, tak moim, jak senatorów i ludów moich imieniem, Tobie i Twojemu Synowi, Panu naszemu Jezusowi Chrystusowi, że po wszystkich ziemiach Królestwa mojego cześć i nabożeństwo ku Tobie rozszerzać będę.
Obiecuję wreszcie i ślubuję, że kiedy za przepotężnym pośrednictwem Twoim i Syna Twego wielkim zmiłowaniem, nad wrogami, a szczególnie nad Szwedem odniosę zwycięstwo, będę się starał u Stolicy Apostolskiej, aby na podziękowanie Tobie i Twemu Synowi dzień ten corocznie uroczyście, i to po wieczne czasy, był święcony oraz dołożę trudu wraz z biskupami Królestwa, aby to, co przyrzekam, przez ludy moje wypełnione zostało.
Skoro zaś z wielką serca mego żałością wyraźnie widzę, że za jęki i ucisk kmieci spadły w tym siedmioleciu na Królestwo moje z rąk Syna Twojego, sprawiedliwego Sędziego, plagi: powietrza, wojny i innych nieszczęść, przyrzekam ponadto i ślubuję, że po nastaniu pokoju wraz ze wszystkimi stanami wszelkich będę używał środków, aby lud Królestwa mego od niesprawiedliwych ciężarów i ucisków wyzwolić.
Ty zaś, o najlitościwsza Królowo i Pani, jakoś mnie, senatorów i stany Królestwa mego myślą tych ślubów natchnęła, tak i spraw, abym u Syna Twego łaskę wypełnienia ich uzyskał”.
(źródło: Liturgia Godzin, t. II, Pallottinum 1984 r.)
Śluby Lwowskie i św. Andrzej Bobola?
W XXI wieku w popularnych publikacjach pojawiły się informacje, że autorem tekstu Ślubów Lwowskich był św. Andrzej Bobola. Trudno znaleźć uzasadnienie historyczne dla tej teorii. Trudno też mówić o istnieniu tradycji przypisującej Boboli autorstwo Ślubów Lwowskich, bo ta wersja ma nie więcej niż 25 lat.
O udziale Boboli w Ślubach Lwowskich nie wspomina ani bp Marian Rechowicz, który bodaj najdokładniej zbadał okoliczności lwowskiego ślubowania, ani autor fundamentalnej biografii Andrzeja Boboli wydanej w 1938 r. jezuita o. Jan Poplatek, ani wcześniejsi biografowie męczennika. Bp Rechowicz i o. Poplatek pracowicie rozprawiają się z różnymi teoriami i mitami dotyczącymi opisywanych przez siebie – także najbardziej fantastycznymi, ale nawet nie wspominają o tym, jakoby św. Andrzej Bobola miałby napisać tekst królewskiego ślubowania.
Bobola należał do innej prowincji Towarzystwa Jezusowego niż ta, na której terenie leżał Lwów, i był „szeregowym” zakonnikiem. Nic nie wskazuje na to, żeby był znany królowi albo dostojnikom państwowym i kościelnym, którzy przygotowali Śluby Lwowskie. W momencie ich ogłaszania przebywał w Pińsku (na terenie dzisiejszej Białorusi) i był już niemłody jak na ówczesne warunki (65 lat) i schorowany, a żeby dotrzeć do oddalonego o 350 km Lwowa, musiałby przejść przez tereny ogarnięte walkami.
Co z wypełnieniem przyrzeczeń?
Oddając się w niebezpieczeństwach zagrażających istnieniu Rzeczypospolitej pod opiekę Najświeższej Panny król uznał ,,wielkie Jej dobrodziejstwa”. Żeby się za nie odwdzięczyć, złożył najpierw przyrzeczenie szerzenia w swym królestwie czci i nabożeństwa Matki Bożej. Jan Kazimierz niewątpliwie starał się tej obietnicy dotrzymać. Nawet w podróżach woził z sobą obraz Matki Boskiej Częstochowskiej, przed którym odprawiane były msze św.
Również w całym narodzie cześć Bogarodzicy, od dawna żywa, wzrosła znacznie – napisał bp Rechowicz. Jasna Góra jeszcze wyraźniej staje się głównym sanktuarium narodowym.
„Conditionis plebeae”
Szczególny nacisk położył król na trzeci punkt swoich zobowiązań, w którym wyraził przekonanie, że nieszczęścia, które spadły na kraj w czasie jego panowania, są sprawiedliwą karą za ucisk ludu. Także wielu współczesnych mu Polaków uważało położenie ludu za bardzo ciężkie, a nawet wprost nieznośne. Wielu biskupów, którzy mieli wpływ na króla, było znanych z wrażliwości na ten problem oraz ze sprawiedliwości i miłosierdzia dla poddanych.

Król ślubował w miarę możności zmienić sytuację ludu, kiedy pojawią się odpowiednie warunki. Wbrew legendzie ślub ten nie był „czczą i obłudną przysięgą”, jak głosił np. Joachim Lelewel. Król ponawiał swoje zobowiązanie i wszystko wskazuje na to, że myślał o jego wypełnieniu. Niestety, zło było zbyt głęboko zakorzenione, a sytuacja Rzeczypospolitej bardzo ciężka. Potop szwedzki i ruski oraz wieloletnie wojny kozackie doprowadziły kraj na skraj gospodarczej katastrofy. Jan Kazimierz w pojedynczych wypadkach przeprowadzał zwolnienie z pańszczyzny chłopów szczególnie zasłużonych w stawianiu oporu najeźdźcom, ale były to sytuacje jednostkowe.
Wygląda na to, że choć Janowi Kazimierzowi nie można odmówić szczerości przy ślubowaniu, to jednak zabrakło mu programu i energii. Ślub trzeci zatem nie został wypełniony.
Nie skończyło się na jednym wydarzeniu
Śluby Lwowskie, choć nie przyniosły natychmiastowego politycznego i militarnego przełomu, stały się punktem zwrotnym wojny ze Szwedami. Skonsolidowały polskie społeczeństwo przeciwko wspólnemu wrogowi.
Były przede wszystkim aktem religijnym. Ich trwałym skutkiem było entuzjastyczne (to sformułowanie powtarza się w opracowaniach historycznych) przyjęcie przez naród polski Matki Boskiej jako Królowej Korony Polskiej.
Śluby Lwowskie były również swoistym manifestem społeczno-politycznym króla i elit politycznych w ówczesnej sytuacji kraju. W XVII w. w nie można było aktów religijnych poczynionych na tak wysokim szczeblu oddzielać od życia politycznego. W treści ślubów obie te sfery - religijna i społeczno-polityczna - są obecne i się splatają. Zresztą w wojnie pomiędzy państwem protestanckim a katolickim akt religijny angażujący króla i wszystkie stany musiał mieć implikacje polityczne. Poza tym historycy dopatrują się pewnego związku między duchem, w którym złożono te uroczyste zobowiązania, a próbami reformy państwa w latach 1656-1660.
Pamięć o królowaniu Maryi w Polsce trwała i rozwijała się. W ślad za ślubowaniem Jana Kazimierza późniejsi królowie Polski ponawiali ten akt. Do Ślubów Lwowskich nawiązał także trzy wieki później prymas Polski kard. Stefan Wyszyński, organizując odnowione ślubowanie – Śluby Jasnogórskie.
Królowa Obwodu Kaliningradzkiego i Smoleńska
Jan Kazimierz obierając w 1656 r. Matkę Najświętszą za Królową swych państw oddał Jej pod opiekę wszystkie ziemie, którymi nominalnie władał. W ślubach wyliczył je precyzyjnie: królestwo polskie i księstwa: litewskie, ruskie, pruskie, mazowieckie, żmudzkie, inflanckie, smoleńskie i czernichowskie. Chociaż faktycznie jego władza ograniczała się wtedy do południowego skrawka Rzeczpospolitej, nominalnie był zwierzchnikiem kraju o powierzchni blisko miliona kilometrów kwadratowych.
Przekładając to na dzisiejszą mapę Europy, Jan Kazimierz ogłosił Matkę Bożą Królową: dzisiejszej Polski (dla precyzji należałoby dodać: bez Śląska, Pomorza Zachodniego i Ziemi Lubuskiej), a także: Obwodu Kaliningradzkiego, Białorusi, Litwy, Łotwy, południowej części Estonii, znacznej części Ukrainy oraz Smoleńska.













