separateurCreated with Sketch.

Sylvester Stallone: Oddałem wszystko Bogu i zaufałem

ZNANE GWIAZDY KIEDYŚ I DZIŚ
whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Iwona Flisikowska - publikacja 05.04.25
whatsappfacebooktwitter-xemailnative
„Pójdę po mojego przyjaciela, aby go ratować, ryzykując nawet swoje życie, ponieważ on zrobiłby to samo dla mnie” – mówi Rambo, kultowy bohater kina akcji, wykreowany z pasją przez Sylvestra Stallone’a. Postać ta, symbolizująca bezkompromisową walkę dobra ze złem, przez dekady inspirowała miliony widzów na całym świecie. Ale to nie Rambo, lecz inna postać – Rocky Balboa – stała się dla samego Stallone’a lustrem jego osobistych zmagań i duchowej drogi.

Rocky podążający za Jezusem

Sylvester Stallone, aktor, reżyser i scenarzysta o światowej sławie, w wielu wywiadach przyznawał, że to właśnie Rocky Balboa – bokser z przedmieść, który nie tylko walczy na ringu, ale i z własnymi słabościami – najbardziej odzwierciedla jego wewnętrzne przeżycia i wartości.

„Rocky to człowiek, który chce naśladować Jezusa. To ktoś, kto potrafi wybaczać, kto nie żywi urazy” – mówił Stallone w rozmowie z CBN w 2006 roku, tuż przed premierą finałowej odsłony serii. Aktor przypomina, że sam napisał scenariusz do „Rocky’ego” w zaledwie kilka dni, a film ten, uznany za dzieło przełomowe, zdobył Oscara.

Dla Stallone’a to nigdy nie był tylko film o boksie. „To opowieść o życiu. Rocky w ostatniej walce unosi palec ku niebu – wie, skąd pochodzi jego siła” – podkreślał. Dla niego samego, Rocky to człowiek, którego życie staje się służbą Bogu.

Walka, która przemienia

Seria o Rockym to również opowieść o duchowej przemianie. O odkrywaniu na nowo chrześcijańskich wartości – miłości, przyjaźni, poświęcenia, a także odpowiedzialności za innych. „Boks jest symbolem nieustannej walki” – mówił Stallone. Gdy zapytano go, czy sport tak brutalny jak boks może iść w parze z wiarą chrześcijańską, odpowiedział bez wahania: „Czasem potrzebni są ludzie, którzy w konkretny sposób bronią Bożego słowa”.

Rocky, według Stallone’a, to człowiek pokory. „Wierzy, że warto oddać życie dla innych. Chodzi o głęboko zakorzenione wartości” – dodaje artysta.

Powrót do Boga

Sylvester Stallone urodził się w 1946 roku w Nowym Jorku. Jego korzenie sięgają włoskiego miasteczka Gioia del Colle, nieopodal Bari. Wychowany w katolickiej rodzinie, jako młody człowiek oddalił się jednak od wiary. Hollywood – świat pełen blasków i pokus – przez lata odciągał go od Kościoła i życia duchowego.

W szczerych wypowiedziach Stallone przyznaje, że konsekwencją tego oddalenia były trudne relacje rodzinne i rozbite małżeństwa. Punktem zwrotnym stała się miłość do Jennifer Flavin – kobiety, którą poślubił prawie trzy dekady temu, i z którą ma trzy córki. Narodziny pierwszej córki Sophie, jej ciężka choroba oraz późniejsza, bolesna strata syna Sage’a, który odszedł w wieku 38 lat – wszystko to otworzyło go na pytania o sens życia, cierpienia i obecność Boga.

„Oddałem wszystko Bogu i zaufałem” – powiedział w jednym z wywiadów, wspominając te trudne chwile. Od tamtej pory, jak sam mówi, „im częściej jestem w Kościele, tym mniejsza jest presja tego świata”.

Spotkanie z Papieżem Franciszkiem

8 września 2023 roku Sylvester Stallone wraz z rodziną spotkał się na prywatnej audiencji z papieżem Franciszkiem w Watykanie. Obecna była żona Jennifer, córki: Sophia, Sistine i Scarlet, a także brat Frank – muzyk i kompozytor.

Franciszek, witając gościa, spontanicznie powiedział: „Jestem wielkim fanem!”. Dodał też, że całe jego pokolenie dorastało razem z filmami Stallone’a. Spotkanie to stało się nie tylko wydarzeniem medialnym, ale też symbolicznym świadectwem – przypieczętowaniem duchowej przemiany znanego aktora.

„Chcę iść tą drogą do końca”

Dziś Sylvester Stallone nie wstydzi się mówić o swojej wierze. W dniu swoich 78. urodzin podkreślił: „Ważne są nasze chrześcijańskie korzenie. To droga, którą chcę podążać do końca. Mam nadzieję, że moja rodzina i moi przyjaciele także wytrwają na tej – czasem wyboistej – drodze”.

Jego historia przypomina, że nawet ci, którzy przez lata oddalali się od Boga, mogą odnaleźć drogę powrotną. Bo Bóg, jak pokazuje życie Stallone’a, nigdy nie przestaje czekać.

Newsletter

Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail.