Przejdz do tresci glownej

Pierwszą seksuolog była zakonnica i święta

8 min czytania
święta Hildegarda o seksie

Autor: Wikimedia Commons

Święta Hildegarda z Bingen, XII-wieczna zakonnica, mistyczka i uczona, pisała bez pruderii o współżyciu seksualnym. Było to możliwe, bo średniowiecze było o wiele bardziej otwarte na wszystko, co dotyczy człowieka, niż nam się wydaje.

TODO MESSAGE :

Święta Hildegarda o rozkoszy zmysłowej

Kiedy kobieta obcuje fizycznie z mężczyzną, uczucie ciepła w mózgu przynosi jej rozkosz zmysłową, którą podczas stosunku przekazuje mężczyźnie, nakazując mu wydzielenie nasienia. Kiedy dreszcz rozkoszy wychodzi z lędźwi kobiety, trafia do jej łona, które znajduje się blisko pępka, i pobudza jej krew do przyjemności; a ponieważ rozchodzi się w okolicy łona, jest łagodniejszy, a dzięki wilgoci w miejscu płonącym rozkoszy lub z poczucia wstydu kobieta potrafi powstrzymać się od nadmiernej przyjemności, większej od tej, jaką odczuwa mężczyzna

To fragment jednej z ksiąg napisanych przez św. Hildegardę z Bingen, żyjącą w XII w Niemczech zakonnicę, jedną z najsłynniejszych kobiet średniowiecza. Ta niezwykła kobieta, jedna z najbardziej znanych autorów średniowiecznych w dziedzinie medycy i biologii, była także mistyczką, opisującą poprzez skomplikowane obrazy tajemnicę Trójcy Świętej lub stworzenia wszechświata. Jej rady szukali teologowie, papieże i królowie. Zajmowała się też muzyką, stworzyła własny alfabet i tajny język. Było jedną z prekursorek naukowego zainteresowania ziołolecznictwem. A w 2012 roku papież Benedykt XVI ogłosił ją doktorem Kościoła.

święta Hildegarda o seksie
Hildegarda z Bingen (na dole po lewej) spogląda na swoją wizję człowieka i mikrokosmosu, obejmowanego przez Boga i makrokosmos. Ilustracja do dzieła Hildegardy

Współczesnym językiem można by też ją nazwać feministką, ponieważ niezadowolona faktu, że jej konwent był podległy benedyktynom, założyła od zera własny autonomiczny klasztor. A w tym klasztorze – rzecz na tamte czasy niesłychana – zalecała współsiostrom nosić bielizną, co było wówczas potępiane jako znak rozkoszy. Na marginesie – w średniowieczu istniało wiele klasztorów męskich, którymi rządziły przeorysze z pobliskich żeńskich klasztorów. Takim zgromadzeniem były np. brygidki.

święta Hildegarda o seksie
Święta Hildegarda z Bingen na XIX-wiecznym portrecie

„Przeszliśmy wszystkie stopnie kochania”

Hildegarda z Bingen jako zakonnica mogła się zajmować seksuologią, ponieważ epoka, w której żyła, była o wiele bardziej otwarta na wszystko, co dotyczy człowieka, niż nam się powszechnie wydaje.

święta Hildegarda o seksie
Abelard i Heloiza

Weźmy pierwszy z brzegu przykład. Słynna Heloiza, żyjąca w tym samym czasie co Hildegarda, jako 16-latka uwiedziona  przez profesora Abelarda (co zdarza się i dzisiaj – czyli średniowiecze nie było tak pruderyjne i tak odmienne różne od naszych czasów), została potem, wbrew swojej woli i na polecenie swojego męża Abelarda, mniszką i wybitną opatką kongregacji kilku klasztorów. Utrzymywała dalej kontakty z Abelardem, choć nie było one bynajmniej proste. Dziwne to były listy jak na zacofane średniowiecze: Abelard pisał jej, żeby siostry spały w oddzielnych łóżkach, i zwierzał się, że „Ciała czarnych kobiet z jednej strony wyglądają mało atrakcyjnie, ale z drugiej są miłe w dotyku. Dlatego rozkoszami, jakie dostarczają, lepiej i bardziej stosownie cieszyć się w zaciszu prywatnym niż publicznie”. Jak by to można było czynić publicznie, to nawet w XXI wieku trudno sobie wyobrazić.

Heloiza bynajmniej nie była zachwycona takimi zwierzeniami i nie mogła mu wybaczyć tego, jak ją potraktował, a zarazem skarżyła się: „podczas uroczystych nabożeństw, kiedy modlitwy powinny być czyste, nieprzyzwoite wyobrażenia tych rozkoszy ogarniają mą duszę tak, iż więcej uwagi poświęcam tym bezeceństwom niż modlitwie”. A było co wspominać, ponieważ sam Abelard pisał, że „w miłosnym rozpamiętaniu przeszliśmy wszystkie stopnie kochania, spełniając każde szaleństwo rozigranej fantazji”.

Pasy cnoty dla pań i panów

Takie to były czasy, gdzie grzech i świętość spotykały się codziennie. Na przykład pierwsza kobieta w Polsce zachorowała na „francuską chorobę”, czyli syfilis, w XV wieku po powrocie z… pielgrzymki do Rzymu.

Nie powinno więc już nas dziwić, kiedy w swojej słynnej Jesieni średniowiecza, wydanej ponad sto lat temu, Johan Huizinga pisze, że na wielkich uroczystościach czy festynach organizowano przedstawienia teatralne, czy raczej żywe obrazy, w których brało udział po kilkudziesięciu… nagich aktorów i aktorek. Nagość nie była więc żadną nowością odrodzenia, kiedy powstawały takie rzeźby jak Dawid Michała Anioła, który jeszcze dzisiaj gorszy amerykańskich baptystów. Wygląda też na to, że wspólne kąpiele mężczyzn i kobiet były w średniowieczu dosyć popularne – choć potępiane przez Kościół.

święta Hildegarda o seksie

Na temat opinii św. Hildegardy w dziedzinie seksuologii można mieć różne uwagi, ale przecież musiała ona zaczynać prawie od zera. Trzeba zauważyć, że była pierwszą – jeśli nie jedyną – kanonizowaną seksuolog.

To zupełne nieporozumienie patrzeć na średniowiecze jak na ponury świat mężczyzn zakuwających kobiety w żelazne pasy cnoty – te ostatnie to zresztą wymysł nie średniowiecza, lecz czasów późniejszych, renesansu i oświecenia; i dotyczyły one raczej prostytutek niż zamężnych kobiet. O dziwo, pasy cnoty stosowano również w stosunku do mężczyzn.

święta Hildegarda o seksie

Hiperpruderia i podejrzliwość

To wraz z nastaniem protestantyzmu zaczął się stopniowo zmieniać stosunek do kobiet i wszystkiego, co jest związane z miłością. To prawda, że Młot na czarownice napisali dwaj dominikanie, ale to Marcin Luter miał prawdziwą obsesję na tym punkcie. W purytańskim Salem w Ameryce w 1692 roku dwie dziewczynki oskarżyły kilka kobiet o czary, co doprowadziło w krótkim czasie do spalenia na stosie rekordowej liczby ponad 20 niewinnych kobiet – w znacznej części czarnoskórych niewolnic. W 1811 roku w Reszlu w protestanckich Prusach zapłonął ostatni stos w Europie, na którym spłonęła kobieta skazana za czary, uduszona najpierw przez kata.

Hiperpruderia i podejrzliwość w stosunku do wszystkiego, co dotyczy korzystania z radości życia, przedstawione jest w sposób bardzo sympatyczny w duńskim filmie Uczta Babette, gdzie w życie małej, odizolowanej wspólnoty protestanckiej wkracza niespodziewanie najpierw francuski śpiewak, a potem znamienita kucharka z Paryża – oboje oczywiście katolicy. Dużo bardziej okrutny w wiwisekcji protestanckiego purytanizmu jest szwedzki reżyser Ingmar Bergman, szczególnie w filmie Fanny i Aleksander, w którym występuje postać wręcz sadystycznego luterańskiego biskupa. Najwyraźniej natura lubi przeciwności: bo w protestanckiej Skandynawii, Anglii i Niemczech, gdzie wcześniej bezwzględnie królował reżim purytańskiej moralności, teraz panuje reżim totalnej dowolności.

Średniowiecze było bogate w wybitne kobiety, które często rządziły na równi z mężczyznami. Żyjąca w X wieku w Saksonii zakonnica Rozwita z Ganderheim, pierwszy od czasów starożytności europejski dramaturg, napisała między innymi na zamówienie rymowaną historię cesarza Ottona I.

Księżna Emma z Normandii była w XI wieku ważną i aktywną figurą europejskiej, szczególnie angielskiej, polityki.

Matylda Toskańska odegrała decydującą rolę w konflikcie między papiestwem i cesarstwem, którego szczytem było upokorzenie Henryka IV przed papieżem Grzegorzem VII w Canossie.

Żyjąca w XII Eleonora Akwitańska, kobieta polityk, żona króla Francji (o jej charakterze świadczy to, że powiedziała „myślałam, iż wychodzę za króla, a okazało się, że wyszłam za mnicha”), a potem króla Anglii, matka króla Ryszarda Lwie Serce, pojechała na wyprawę krzyżową z Ludwikiem VII, gdzie osobiście uczestniczyła w podejmowaniu wojskowych decyzji, sprzeciwiała się własnemu mężowi, a później zachowywała się tak, że zaczęły chodzić słuchy o jej kolejnych kochankach. To ona właśnie wspierała trubadurów, kulturę rycersko-dworską i uczestniczyła w tzw. sądach miłości. Tę listę można by jeszcze długo wydłużać.

Długi powrót do średniowiecza

Wraz z nastaniem nowożytności i powolną sekularyzacją społeczeństwa pozycja kobiet zmieniała się stopniowo na niekorzyść. Pozbawiono je praw cywilnych, coraz mniej znaczyły w polityce, oddzielano od pozostałego świata, spychano na pobocze społeczeństwa. Taka sytuacja trwała do końca XIX wieku.

Kodeks Napoleona (niby rewolucja i postęp!), najostrzejsza dla kobiet kodyfikacji spośród wszystkich praw z czasów zaborów, stanowił m.in., że kobieta zamężna nie mogła posiadać osobnego dokumentu tożsamości, nie wolno jej było opuszczać miejsca zamieszkania wyznaczonego przez męża, a ponadto jeśli wypracowała jakiś dochód, nie miała do niego prawa. Rozwód ze strony kobiety był możliwy tylko wtedy, gdy mężczyzna żył z kochanką. Komuna Paryska nie dała kobietom praw wyborczych, które uzyskały one dopiero we Francji w 1944 roku, w Szwajcarii od 1971 roku, a w jednym z jej kantonów od 1990 roku! Polska w 1918 roku – to niezły wynik. Tyle trzeba było czasu, aby wrócić do tej pozycji, jaką kobieta miała w średniowieczu.

Teraz pozostaje nam czekać na kolejną kanonizowaną seksuolog.