separateurCreated with Sketch.

Będąc już wdową urodziła syna, który zmarł po 8 latach. Pociechę znalazła w ubogich

Bł. Maria Dominika Barbantini
whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Anna Gębalska-Berekets - publikacja 29.06.25
whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Mając 22 lata wyszła za mąż. Po pięciu miesiącach pozostała sama, będąc w ciąży. Całą swoją miłość przelała na syna. Kolejny cios spotkał ją, gdy jej ukochane dziecko zmarło w wieku 8 lat. Ukojenie znalazła w Chrystusie Ukrzyżowanym. Założyła zgromadzenie Kamilianek i zaangażowała się w pracę na rzecz chorych.

„O mój Boże… Boże mojego serca...uderzyłeś mnie do krwi… Tylko Ty, moja Ukrzyżowana Miłości, będziesz odtąd najsłodszym mężem mojej duszy… moją jedyną miłością” – powiedziała Maria Dominika Barbantini po nagłej śmierci męża. W obliczu tragedii zaufała Bogu, także wtedy, gdy przyszła kolejna próba – 8-letni syn Lorenzino ciężko zachorował i zmarł. To ona wzbudziła pragnienie świętości w jednej z największych mistyczek XX wieku – św. Gemmie Galgani, której życie było żywym uczestnictwem w Męce Jezusa. 

Bł. Maria Dominika Barbantini – żona i matka 

Błogosławiona Maria Dominika Brun Barbantini urodziła się 17 stycznia 1789 roku w Lukce. Miała szczęśliwe dzieciństwo. Jej okres dojrzewania naznaczony był natomiast czterema tragicznymi wydarzeniami – śmiercią ojca i odejściem trójki młodszego rodzeństwa. Dzięki opiece matki, jej cierpliwym wskazówkom, Maria nie porzuciła marzeń, kontynuowała naukę i rozwijała własne zainteresowania. 

22 kwietnia 1811 roku w katedrze św. Marcina w Lukce poślubiła Salvatore Barbantiniego. Było to małżeństwo pełne wzajemnej miłości, zrozumienia i planów na przyszłość. Zaledwie pięć miesięcy po ślubie ukochany mąż Marii zmarł. Kobieta została sama, będąc w ciąży. W noc tej ogromnej tragedii uklękła przed krzyżem i wypowiedziała następujące słowa: 

„O mój Boże… Boże mojego serca… uderzyłeś mnie do krwi… Tylko Ty, moja Ukrzyżowana Miłości, będziesz odtąd najsłodszym mężem mojej duszy...moją jedyną miłością”. W tamtym momencie zrodziło się w niej pragnienie służenia ubogim, chorym i samotnym mieszkańcom Lukki. 

Maria poświęcała kilka godzin na opiekę nad potrzebującymi w ich prywatnych domach. Nie wiedziała jeszcze, że wkrótce czeka ją kolejna życiowa próba. Syn Lorenzino, który był dla niej całą pociechą, zmarł nagle w wieku zaledwie ośmiu lat. 

Biedna matka nie potrafiła ukryć rozpaczy. „Nie wiem, jak to się stało, że nie postradałam zmysłów” – napisała w pamiętniku. 

Służba chorym i cierpiącym 

Po utracie dziecka, jeszcze bardziej zaangażowała się w służbę najbardziej potrzebującym. Dzień i noc przemierzała z zapaloną latarnią wąskie i ciemne uliczki rodzinnego miasta, aby dotrzeć do samotnych i tych, którzy zmagali się z najcięższymi chorobami.

Czasami, w środku nocy, gonili ją nieznani ludzie o złych intencjach. Silna i odważna kobieta, nie dała się nikomu zastraszyć. Jak mówiła, miała w sercu płomień, którego nie mogła zgasić, a była to służba i troska o samego Jezusa, ukrytego w twarzach chorych i cierpiących.

Latem 1854 roku Marii w codziennej posłudze na rzecz potrzebujących pomagała św. Elena Guerra, nauczycielka i wychowawczyni św. Gemmy Galgani. 

Elena jako młoda dziewczyna zaangażowała się w pomoc ofiarom epidemii cholery. W Marii dostrzegła wielką miłość i czułość do ludzi. Nazywała ją nawet „Świętą Damą”. Kobiety zaprzyjaźniły się. Barbantini wzbudziła w Guerrze pragnienie świętości, ofiary i przeżywania codzienności w łączności z Jezusem Ukrzyżowanym.

 Z czasem do Marii zaczęły dołączać inne kobiety, które zainspirowane jej przykładem chciały poświęcić się służbie potrzebującym. W 1819 roku wraz z grupą kobiet, również zaangażowanych w pracę na rzecz chorych, Barbantini założyła Pobożną Unię Sióstr Miłosierdzia, pod duchową opieką miejscowego biskupa. To doświadczenie apostolskie nie trwało jednak zbyt długo. 

23 stycznia 1829 r. Maria Dominika zorganizowała pierwszą wspólnotę Sióstr Pielęgniarek Oblatów. Uboga i słabego zdrowia, ale bogata w gorliwość i miłość do Chrystusa, Maria i jej siostry, dokonywały w Lukce cudów miłosierdzia, trwając przy łóżkach chorych i umierających, samotnych i opuszczonych przez bliskich. 

Siostry barbantynki (jak potocznie się na nie mówiło, od nazwiska założycielki) opiekowały się również św. Gemmą Galgani, gdy ta była już ciężko chora. Były obecne również przy jej śmierci 11 kwietnia 1903 roku. 

Ich gorliwość, na chwałę Bożą, pozwalała im stawić czoła wszelkim trudnościom. Po około sześciu latach intensywnej pracy i udręk udało się im stworzyć klasztor, który istnieje do dziś w Lukce.

Błogosławiona Kościoła katolickiego 

Barbantini zmarła 22 maja 1868 roku. 17 maja 1995 roku papież Jan Paweł II uroczyście ogłosił ją błogosławioną i wyniósł do chwały ołtarzy. Ojciec Święty wskazał wówczas na jej autentyczne świadectwo wiary, przykład „konkretnej ewangelicznej miłości do najmniejszych, zepchniętych na margines, zranionych”. 

Źródła: zakony-na-swiecie.blogspot.com; Via Sanctorum/Facebook; santiebeati.it. 

Newsletter

Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail.