separateurCreated with Sketch.

„W Syrii potrzeba lat, by uleczyć dusze”

Bp Jacques Mourad, syrokatolicki arcybiskup Homs, 5 lipca 2025 r. w biurach I.MEDIA.

whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Cyprien Viet - Redakcja - publikacja 08.07.25
whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Poruszająca rozmowa z abp. Jacquesem Mouradem, syryjskokatolickim arcybiskupem Homs

Podziemny kapelan, dawny więzień Państwa Islamskiego, dziś pasterz jednej z najważniejszych diecezji Bliskiego Wschodu. Abp Jacques Mourad mówi wprost: zmiana reżimu nie przyniósła Syrii upragnionego pokoju. Mimo to nie traci wiary w siłę nadziei i odwagi, do której wzywa chrześcijan z całego świata.

Czas przełomu i niepokoju

– Przeżywamy czas wielkiej zmiany – mówi arcybiskup Jacques Mourad. – Wyzwolenie spod reżimu Assada było dla nas momentem przełomowym. Wiem, że wielu biskupów się ze mną nie zgodzi, ale dla mnie zakończenie tej epoki upokorzenia było czymś fundamentalnym. Assad przyniosł ogrom cierpienia, nie tylko Syrii, ale całemu regionowi.

Wraz z upadkiem reżimu pojawiła się nadzieja, ale rzeczywistość szybko ją zweryfikowała. – Owszem, czujemy większą wolność, ale sytuacja jest wciąż bardzo niestabilna. Przemoc, strach i brak zaufania nie zniknęły. W wielu miejscach terror trwa nadal – tłumaczy duchowny.

Rozczarowanie nową władzą

Zaraz po przejęciu władzy nowe władze zorganizowały spotkanie z przedstawicielami Kościołów. – Usłyszeliśmy wtedy, że chrześcijanie nie są mniejszością, ale integralną częścią narodu syryjskiego. To dało nam nadzieję – wspomina abp Mourad. – Niestety, szybko nastąpiła zmiana tonu.

Rozpoczęły się aresztowania, porwania, zastraszanie, zwłaszcza w dzielnicach zamieszkanych przez alawitów. Krótka manifestacja mieszkańców Homs została brutalnie spacyfikowana.

Arcybiskup apelował do dyplomatów o przysłanie misji pokojowej ONZ. Bez skutku. – Nawet gdy władze przyznały, że nie są w stanie kontrolować sytuacji, odrzuciły możliwość wsparcia międzynarodowego. Uważają je za formę okupacji – dodaje.

Kościół jako ostatnia nadzieja

Nowa konstytucja, oparta na szariacie jako źródle prawa, budzi niepokój chrześcijan. – Otwarcie wyrażamy nasz sprzeciw, ale władze idą dalej wytyczoną drogą – mówi arcybiskup.

Zamach w Damaszku 22 czerwca, w którym zginęło 25 osób, był kolejnym ciosem. Atmosfera strachu dominuje, ale chrześcijanie nie ustępują. – Trwamy na modlitwie i realizujemy nasze projekty. To nasza odpowiedź. Nasze świadectwo.

Kościół jest dla wielu jedynym oparciem. – Ludzie żyją z Opatrzności. A rany duchowe są głębokie. Odbudowa godności po tylu latach reżimu potrwa całe pokolenie – przyznaje.

Życie na pustyni i powrót nadziei

Diecezja abp. Mourada obejmuje 12 parafii i 10 wiosek na ogromnym obszarze. – Dzięki Bogu, wszystkie są aktywne. Emigracja jest ograniczona. Ale parafia w Al-Qaryatayn, zniszczona przez Daesh, nie została odbudowana. Chrześcijanie już tam nie wrócą – mówi z żalem.

Nadzieją jest Homs. – To dziś największe skupisko chrześcijan w Syrii – około 80 tysięcy. Potrzebujemy szkół, szpitali, domów dla rodzin. Jeśli damy ludziom nadzieję, zostaną. Nie wyemigrują.

Kościół nie może głosić własnej klęski

Choć Daesh formalnie nie istnieje jako zorganizowana siła, pojawiły się nowe grupy terrorystyczne. – Za ostatnim zamachem stoi Ansar al-Sunna. Armia boi się z nimi walczyć – mówi duchowny. – Każdy robi, co chce.

Wobec braku zaufania do państwa, Kościół stawia na dialog społeczny. – Rozmawiamy z sunnitami, alawitami, intelektualistami. Naród powinien decydować o polityce, nie rząd.

I ostrzega: – Nie mamy prawa głosić, że Kościół na Wschodzie umiera. To Kościół Boga, nie nasz. Mamy patrzeć na rzeczywistość oczyma wiary.

„Nie lękajcie się”

Arcybiskup Mourad dobrze zna potęgę strachu. W 2015 roku był uprowadzony przez Daesh. – Od 8 grudnia 2024 roku moim przesłaniem jest: nie lękajcie się – mówi.

– Tego dnia zawierzyłem Syrię Maryi. W homilii prosiłem, by nie bać się kominiarek, bród, mundurów. Patrzcie im w oczy i widzcie w nich ludzi. I poszedłem do ludzi – modlić się z nimi i dawać nadzieję.

Potrzeba konkretnego działania

Sytuacja gospodarcza w regionie Homs jest dramatyczna. – Kościół jest jedyną strukturą pomocową. Od dwóch miesięcy działam sam, inne organizacje nie mają środków – wyznaje.

Potrzebne są realne, długofalowe projekty. – Nie jesteśmy posłańcami Putina, Trumpa czy Netanjahu. Jesteśmy posłańcami Chrystusa. Niech Kościół działa na miejscu, odpowiada na konkretne potrzeby.

Marzenie o pokoju

Czy papież Leon XIV przybędzie do Syrii? – Mam taką nadzieję. Wierze, że kontynuuje linię papieża Franciszka. Ale musi to być bezpieczne i symboliczne – mówi abp Mourad. – Nie chciałem, by Franciszek przyjechał za Assada. To byłby błąd.

Dziś modli się o nawrócenie prezydenta Al-Szary. – Nie chodzi o zmianę religii. Chciałbym, by Damaszek stał się miejscem nawrócenia serc, tak jak dla św. Pawła. To jest prawdziwa pociecha dla Boga.

Newsletter

Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail.