separateurCreated with Sketch.

Niewidzialna siła Nikoli Tesli. Co łączyło genialnego wynalazcę z wiarą?

whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Bogna Białecka - publikacja 10.07.25
whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Zrewolucjonizował świat nauki, ale wychował się w domu, gdzie modlitwa była tak samo ważna jak wiedza. Nikola Tesla nie odrzucił Boga – szukał Go w prawach przyrody i harmonii wszechświata.

Kapłaństwo czy nauka? Wybór, który zaważył na historii

Nikola Tesla przyszedł na świat w nocy z 9 na 10 lipca 1856 roku, podczas gwałtownej burzy. Matka, głęboko wierząca kobieta, miała wtedy powiedzieć: „To będzie dziecko światła”. W pewnym sensie – nie pomyliła się.

Tesla wychował się w rodzinie prawosławnego duchownego. Jego ojciec, Milutin Tesla, był serbskim kapłanem i znanym kaznodzieją. Głosił kazania nie tylko w cerkwi, ale i w domu – wieczorne rozmowy przy stole często dotyczyły sensu życia, obecności Boga w historii, duchowości. Matka Nikoli, choć niepiśmienna, miała niezwykły umysł – bez formalnej edukacji potrafiła konstruować złożone mechaniczne narzędzia. To ona nauczyła go logiki, pamięci i dyscypliny.

W takim domu kapłaństwo wydawało się oczywistą drogą dla syna. Ojciec pragnął, by Nikola poszedł w jego ślady. Kiedy jednak nastoletni Tesla ciężko zachorował, zawarł z ojcem swoisty układ: jeśli wyzdrowieje, będzie mógł studiować inżynierię. Ojciec się zgodził. Nikola wrócił do zdrowia – i wyruszył drogą nauki, nie rezygnując jednak z duchowych fundamentów, które wyniósł z dzieciństwa.

„Prawdziwa religia i prawdziwa nauka nie są sobie wrogie”

Mimo że Tesla z czasem porzucił ortodoksyjne formy wiary, nigdy nie odciął się od duchowości. W rozmowach i pismach wielokrotnie podkreślał, że nauka i religia powinny iść w parze – choć nie w wersji dogmatycznej, lecz jako wspólne poszukiwanie prawdy.

W wywiadzie opublikowanym w 1937 roku w magazynie „Liberty” powiedział:

„Choć nie wierzę w sposób ortodoksyjny, cenię religię. Po pierwsze dlatego, że każdy człowiek potrzebuje jakiegoś ideału – religijnego, artystycznego, naukowego lub humanitarnego – by nadać sens życiu. Po drugie dlatego, że wielkie religie zawierają mądre zasady postępowania, aktualne dziś tak samo, jak wtedy, gdy zostały ogłoszone”.

Tesla był przekonany, że nie ma konfliktu między autentycznym duchem religii a nauką, która opiera się na faktach. Poszukiwał w świecie naturalnych praw i logiki, wierząc, że to właśnie one są odzwierciedleniem porządku ustanowionego przez Boga.

Logos, czyli boski porządek wpisany w rzeczywistość

Nie da się zrozumieć duchowości Tesli bez odniesienia do pojęcia logos – greckiego słowa oznaczającego rozumny porządek świata. Dla Tesli, wychowanego na kazaniach ojca, wszechświat był logiczny, zharmonizowany i przewidywalny, ponieważ został stworzony przez Boga – rozumną Istotę, która wpisała swoje prawa w materię.

Wierzył, że zadaniem naukowca nie jest „wymyślać”, ale odkrywać te prawa – niejako odsłaniać zasłonę, za którą kryje się zamysł Stwórcy. Całe jego życie było zatem nieustannym „czytaniem” rzeczywistości jak księgi – i próbą zrozumienia jej sensu.

To przekonanie prowadziło go także do idei duchowej jedności całego stworzenia. „Gdy widzę cierpienie przyjaciela, boli i mnie; gdy nawet wróg upada, czuję smutek. Czyż to nie dowód, że stanowimy tylko część jednej wielkiej całości?” – pytał. Jego rozumowanie prowadziło go co prawda raczej w stronę panteizmu niż wiary w Boga osobowego, jednak zdecydowanie nie był ateistą.

Spotkanie, które zapadło mu w pamięć

W 1927 roku Teslę odwiedził w Nowym Jorku jego imiennik i przyjaciel – prawosławny biskup Mikołaj Velimirović. Duchowny, oprowadzany po laboratorium pełnym wirujących maszyn i błyskających iskier, zapytał z uśmiechem:

– Co to wszystko porusza?

– Elektryczność – odparł Tesla.

– A czy można ją zobaczyć?

– Nigdy – odrzekł uczony. – To niemożliwe.

Na to biskup odpowiedział zdaniem, które Tesla zapamiętał do końca życia:

– To dlaczego ludzie żądają, by zobaczyć Boga? Przecież moc istnieje nawet wtedy, gdy nie można jej zobaczyć.

Na pewno nie ateista

Choć jego światopogląd był skomplikowany, starał się żyć w zgodzie z przykazaniami. Znana jest historia, gdy kilka razy odesłał pracownicę do domu, by zmieniła strój uznany przez niego za zbyt wyzywający. Żył w czystości, skromnie i był skrajnie uczciwy oraz ufał innym, co sprawiło, że nie raz został oszukany.

Nikola Tesla zmarł samotnie, ale zostawił po sobie potężne dziedzictwo – jego dziećmi były idee, wynalazki, odkrycia. Dzięki jego pracy świecą żarówki, działają silniki i przesyłamy prąd na odległość. Ale zostawił po sobie też coś więcej – przekonanie, że rozum i wiara nie muszą się wykluczać.

Newsletter

Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail.