separateurCreated with Sketch.

Mesjasz kontra antychryst. Prorocza wizja przyszłości w powieści „Pan świata”

KUSZENIE DIABŁA
whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Tomasz Rowiński - publikacja 12.07.25
whatsappfacebooktwitter-xemailnative
W Polsce niemal całkowicie zapomniany, na Zachodzie uznawany za jednego z prekursorów gatunku dystopii – Robert Hugh Benson i jego powieść Pan świata (1907) to dziś nazwisko i tytuł warte ponownego odkrycia. Szczególnie w czasach, gdy coraz głośniej mówi się o zagrożeniach wynikających z nowych ideologii unifikacji, a Kościół katolicki zmaga się z marginalizacją w świecie zachodnim.

Zakazana książka

W II Rzeczypospolitej Pan świata ukazał się w przekładzie Stefana Barszczewskiego i spotkał się z zainteresowaniem czytelników. Jednak już w 1951 roku – w pierwszej fali sowietyzacji – powieść została objęta cenzurą. Zarządzono usunięcie egzemplarzy z bibliotek, co skutecznie wyrugowało ją z polskiego obiegu czytelniczego. Choć wydawano ją na emigracji, jej wpływ w kraju pozostał znikomy.

Na szczęście książka doczekała się w ostatnich latach nowego wydania w Polsce, a ciekawe pisał o niej w swojej książce "Otwarte okna" Paweł Milcarek. Z tekstu tego autora, a także własnej lektury powieści korzystałem przy tworzeniu tego artykułu.

Angielski konwertyta i pisarz

Autor Pana świata urodził się w 1871 roku jako najmłodszy syn anglikańskiego arcybiskupa Canterbury. Początkowo posługiwał jako duchowny Kościoła anglikańskiego, ale w 1903 roku Benson nawrócił się na katolicyzm, a rok później przyjął święcenia kapłańskie w Rzymie. Jego twórczość obejmuje eseje apologetyczne, autobiografię (Wyznania konwertyty), opowieści niesamowite i oczywiście literaturę proroczą, jak Pan świata. Zmarł w 1914 roku, nie doczekawszy się pierwszej wojny światowej, rewolucji bolszewickiej ani totalitaryzmów XX wieku – a mimo to przewidział wiele zjawisk, które miały dopiero nadejść.

Proroctwo przed katastrofą

Wśród klasyków literatury dystopijnej często wymienia się My Jewgienija Zamiatina, Nowy wspaniały świat Aldousa Huxleya czy 1984 George’a Orwella. Ale to Pan świata, napisany na długo przed nimi, ukazuje świat przyszłości, który przeraża właśnie przez to, że wydaje się znajomy. Zjednoczona Europa, zlaicyzowane społeczeństwo, duchowy chaos, eutanazja jako „wybór godnego odejścia” – te elementy brzmią dziś zaskakująco aktualnie.

Benson przedstawia trzy główne siły duchowe rządzące światem: katolicyzm, humanitaryzm i religie Wschodu. To jednak konfrontacja Kościoła z humanitaryzmem – świecką ideologią, która wyrasta na gruzach chrześcijaństwa – stanowi oś dramatycznej fabuły. Humanitaryzm pozbawiony odniesienia do Boga, połączony z socjalizmem i demokracją, staje się religią zastępczą. Jej rytuały są kopiami masońskich obrzędów, odprawianymi przez księży, którzy odeszli od wiary.

Mistyczny opór i papiestwo czasów ostatecznych

Głównym bohaterem powieści jest ks. Percy Franklin – kapłan i kontemplatyk, którego droga prowadzi przez Londyn, Rzym i Ziemię Świętą. Towarzyszymy mu nie tylko w działaniach, ale także w głębokim doświadczeniu mistycznego zjednoczenia z Chrystusem cierpiącym w Jego mistycznym Ciele – Kościele. Jego przeciwieństwem jest Mabel, żona wpływowego polityka, która poszukuje duchowej prawdy na własnych warunkach.

W powieści pojawia się też dwóch papieży: Jan XXV – wieloletni obrońca wiary, oraz Sylwester II – pasterz czasów ostatecznych. Benson tworzy obraz Kościoła jako barwnej enklawy tradycji w szarym świecie nowoczesności, ale zarazem ukazuje jego dynamiczną adaptację: silnie scentralizowane struktury, nowoczesne zarządzanie i superzakon działający niczym duchowa armia – nowi „jezuici”, bez „złej renomy”. Wreszcie Kościół schodzi do katakumb, stając się wspólnotą męczenników.

Julian Felsenburgh – mesjasz antychryst

Dopełnieniem dystopii Bensona jest postać Juliana Felsenburgha – genialnego polityka i „prezydenta Europy”, który – jako symbol jedności i pokoju – staje się przedmiotem kultu. System bezosobowy zyskuje w nim twarz i serce, a świat nowego porządku zbliża się do ostatecznego rozstrzygnięcia. Tu właśnie zaczynamy rozumieć, kim jest „Pan świata”.

Papież Franciszek i kard. Ratzinger o Bensonie

Nie bez powodu papież Franciszek w 2015 roku, zapytany o „kolonizację ideologiczną”, wskazał właśnie na Pana świata. „Radzę wam to przeczytać – mówił – mimo że na początku jest trochę ciężka. Zobaczycie, co mam na myśli”. Już wcześniej, w 2013 roku, wspominał o tej książce w kontekście zagrożeń uniformizmem myślenia i apostazją.

Jeszcze wcześniej, bo w 1992 roku, na dystopię Bensona zwracał uwagę kard. Joseph Ratzinger. W kontekście pojawiających się wtedy koncepcji „nowego porządku świata” przestrzegał, że wizja zunifikowanej cywilizacji może – jak u Bensona – nieść za sobą „moc niszczenia ducha”.

Wciąż aktualna?

Mimo archaicznych fragmentów Pan świata porusza tematy nad wyraz współczesne: globalizm, ideologiczne prześladowania, religijny relatywizm, marginalizacja chrześcijaństwa. Nie jest to łatwa lektura – ale, jak pokazuje zainteresowanie dwóch ostatnich papieży – jest to lektura niezwykle potrzebna.

Dla katolika z XXI wieku, świadomego duchowych zmagań i cywilizacyjnych przemian, powieść Bensona może być jak lustro – ukazujące nie tylko zagrożenia, ale i nadzieję: że ostateczne zwycięstwo należy do Tego, który naprawdę jest Panem świata.

Newsletter

Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail.