Śmierć była o milimetr…
11-letni Xavier Cunningham spadł z domku na drzewie, próbując uciec przed rojem rozwścieczonych os. Upadł twarzą w dół – prosto na stalowy pręt od grilla, który wcześniej z kolegami znaleźli na podwórku. Metal przebił jego twarz tuż pod okiem, przechodząc obok nerwów, rdzenia kręgowego i tętnicy szyjnej – nie uszkadzając niczego istotnego. „To był jeden przypadek na milion” – przyznali później lekarze. „Gdyby pręt przesunął się o milimetr w którąkolwiek stronę, Xavier mógłby już nie żyć”.
I chociaż chłopiec krzyczał z bólu, nie próbował wyjąć pręta. Dlaczego? Jak sam mówi, pamiętał jedną ze scen z filmu „Czarna Pantera”, w której bohater po wyciągnięciu ostrza umiera. Ale to nie film uratował mu życie.
„Chcę zobaczyć Jezusa... ale nie teraz”
W drodze do szpitala Xavier spojrzał na swoją mamę i powiedział:
– Umieram, mamo.
– Nie, nie umierasz. Będzie dobrze – odpowiedziała Gabrielle Cunningham, walcząc z własnym lękiem.
– Chcę zobaczyć Jezusa… ale nie teraz.
To „nie teraz” okazało się kluczowe. Po przewiezieniu do specjalistycznego szpitala w Kansas ponad setka lekarzy i personelu przygotowywała się do skomplikowanej operacji. Wszyscy byli zdumieni – i ostrożni. Wiedzieli, że wystarczy jeden błąd, by doszło do tragedii.
A jednak operacja zakończyła się sukcesem. Xavier nie tylko przeżył. Po kilku dniach zaczął znów chodzić. Po tygodniu wrócił do szkoły. Po miesiącu był już na boisku – marzy, by kiedyś zagrać w lokalnej drużynie futbolowej. A jego wiara – jak mówią rodzice – jest dziś mocniejsza niż kiedykolwiek.
„To Jezus mnie uratował”
– On oddał życie za nas. A teraz uratował moje. Po tym wszystkim wiem, że naprawdę jest Bogiem Wszechmogącym – mówi bez cienia wątpliwościi.
Podczas operacji w kościele trwała modlitwa. Śpiewano utwór Reckless Love Cory’ego Asbury’ego, który Xavier usłyszał kiedyś na pierwszym nabożeństwie w swojej parafii. Ten sam utwór rozbrzmiewał, gdy wracał do domu ze szpitala. Dla jego rodziców – był znakiem. Bóg nie tylko czuwał – był cały czas obecny.
– Lekarze zrobili coś niesamowitego. Ale w pewnym momencie ich możliwości się kończą. I wtedy zostaje już tylko Bóg. Każdego dnia patrzę na mój dom i widzę cud. Xavier jest żywym, chodzącym dowodem na to, że Bóg działa – mówi jego mama.
Blizny, które stają się piękne
Xavier ma blizny. Widoczne. Fizyczne. Ale, jak sam mówi, Bóg potrafi uczynić wszystko pięknym – nawet rany. Bo przecież to właśnie przez rany Jezusa zostaliśmy uzdrowieni.
Dziś całe miasteczko świętuje tzw. Dzień Cudu Xaviera Cunninghama – ustanowiony przez lokalne władze. Ale dla jego rodziny nie chodzi o święta, ani o medialny rozgłos.
– To świadectwo. Tego, że Bóg naprawdę jest blisko. Nawet kiedy spadamy twarzą w dół. Zwłaszcza wtedy.
Źródło: YouTube, faith.com












![Dwa cuda św. Andrzeja Boboli: uzdrowienie i choroba [świadectwo]](https://wp.pl.aleteia.org/wp-content/uploads/sites/9/2024/05/Projekt-bez-nazwy15.jpg?resize=300,150&q=75)