separateurCreated with Sketch.

Czy psychoterapia może być neutralna światopoglądowo?

whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Bogna Białecka - publikacja 24.07.25
whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Neutralność psychologii i psychoterapii to mit. Każdy terapeuta działa w świetle określonych wartości, co ma swoje konsekwencje.

Nauka a wpływ światopoglądu

Już Karol Marks zauważył, że istnieją nauki mniej podatne na światopoglądowe wpływy, jak matematyka czy chemia, i takie, które ulegają im znacznie łatwiej: ekonomia, historia, pedagogika czy właśnie psychologia. Przed 1989 rokiem widać to było wyraźnie – na wydziałach psychologii wykładano filozofię marksizmu-leninizmu, a jej wpływy przenikały do podręczników. Dziś może nam się wydawać, że nauka jest bardziej obiektywna, jednak i dziś trudno mówić o niezależności psychologii od światopoglądu.

Czym jest światopogląd?

Znakomity filozof i logik, prof. Józef Maria Bocheński OP, definiował światopogląd jako zespół poglądów na podstawowe zagadnienia świata i życia, połączonych z uczuciową postawą człowieka wobec nich. Każdy światopogląd porządkuje nasze myśli, zawiera normy moralne i odpowiada na pytania egzystencjalne. Nie da się go udowodnić – jest kwestią wiary, decyzji. Nie istnieje coś takiego jak „światopogląd naukowy”, podobnie jak nie istnieje „żelazne drzewo” czy „kwadratowe koło”.

Neutralność w psychoterapii – czy to możliwe?

W kodeksach etycznych wielu towarzystw psychoterapeutycznych znajdziemy postulat, że terapeuta nie powinien narzucać pacjentowi własnego światopoglądu. Niektórzy próbują nawet „zawieszać” swoje przekonania na czas terapii. Tyle że to założenie jest czysto teoretyczne.

Psychoterapeuta nie jest robotem. Nawet jeśli nie wypowiada swoich poglądów wprost, komunikuje je niewerbalnie – tonem głosu, mimiką czy gestami. Pacjenci, świadomie lub nie, wychwytują te sygnały i reagują na nie. Dlatego wpływ terapeuty na światopogląd pacjenta jest nieunikniony.

Prawdziwa neutralność może stać się absurdem

Wyobraźmy sobie terapeutę, który konsekwentnie stara się być neutralny światopoglądowo wobec pacjenta z myślami samobójczymi. Zgodnie z zasadą całkowitej neutralności - powinien zaakceptować cel pacjenta jakim jest popełnienie samobójstwa i pomóc mu rozwiązać problemu (np. lęk wysokości) uniemożliwiające realizację tego celu.  Zamiast pomóc mu dostrzec wartość życia, musiałby mu zaproponować trening oswajania się z lękiem wysokości, aby pacjent mógł bez lęku skoczyć z mostu.

Medycyna, podobnie jak psychoterapia, nie jest całkowicie neutralna. Już zasada Hipokratesa „przede wszystkim nie szkodzić” jest wyrazem światopoglądu. Bez takich fundamentów zarówno medycyna, jak i psychoterapia mogłyby stać się groźne.

Także państwo nie jest neutralne. Kodeks karny, ustawy o edukacji czy ubezpieczeniach zdrowotnych opierają się na określonych wartościach. Nawet gdy prawo powstaje w państwie, które odrzuca wpływy religii, u podstaw jego przepisów stoi jakiś światopogląd – choćby ideologia woke.

Gdzie światopogląd dotyka terapii najmocniej

W praktyce terapeutycznej wpływ światopoglądu jest oczywisty. Terapeuci uzależnień pomagają pacjentom nadać trzeźwości najwyższą wartość w życiu, bo bez tego żadna zmiana nie jest trwała. Terapeuci poznawczy pomagają zmieniać destrukcyjne przekonania: „Jeśli nie jestem doskonały, to jestem bezwartościowy” czy „Nie zasługuję na miłość”. To ingerencja w światopogląd, ale niezbędna, by odzyskać zdrowie psychiczne.

Podobnie jest w pracy ze współuzależnionymi. Żona alkoholika często przychodzi z pytaniem, jak zmienić męża. Terapeuta pokazuje jej, że ważniejsze jest zadbanie o siebie i dzieci. To także zmiana systemu wartości.

Czy wszystkie światopoglądy są równe? Intuicyjnie wiemy, że nie. Większość ludzi zgodzi się, że na przykład wegetarianizm jest lepszy niż kanibalizm. Nie potrafimy tego dowieść naukowo, ale czujemy to jasno. Dlatego psychoterapeuta, który mówi „życie jest wartością, którą należy chronić”, nie jest neutralny – i bardzo dobrze, że nie jest.

Jednocześnie jednym z "dogmatów" podanych do wierzenia osobom przygotowującym się do bycia psychoterapeutą jest wiara, że da się zawiesić światopogląd na kołku w poczekalni do gabinetu. Jest to fałsz.

Dla osób wierzących kwestia duchowości, wiary jest bardzo ważna, a część psychoterapeutów uznaje duchowość i religijność pacjenta jako część problemu. Jest to tym bardziej skomplikowane, że czasem motywy religijne są głęboko związane z zaburzeniem.

Podam przykład. Rozmawiałam z osobą ze schizofrenią, której problemem było między innymi przekonanie, że cząstki konsekrowanej hostii podczas przyjmowania komunii mogą opaść na jej ręce i ubranie, pod stopy i potem Pan Jezus będzie profanowany. Problem polegał na tym, że obawa ta jest po części racjonalna - gdy kapłan udziela komunii na rękę, bez pateny - to może łatwo się zdarzyć. Jednak u tej osoby racjonalna obawa przerodziła się w obsesję. Osoba ta bała się w ogóle wejść do kościoła, by nie podeptać cząstek konsekrowanej hostii. Niewierzący terapeuta próbował wykazywać, że obawa ta jest całkowicie absurdalna. Dopiero terapeuta katolicki potrafił uspokoić tę osobę, że rozumie problem i pomógł dostrzec granicę między racjonalną obawą przed profanacją a zaburzeniem.

Jak mogłaby wyglądać większa przejrzystość?

Może warto, jak sugeruje część badaczy, by terapeuci otwarcie mówili o swoim światopoglądzie, tak by pacjent mógł świadomie wybrać osobę, z którą chce pracować. Pacjent ma prawo wiedzieć, jakie wartości stoją za proponowaną pomocą.

Psychologia jako nauka eksperymentalna może próbować być neutralna, ale psychoterapia już zdecydowanie nie. Pomaganie drugiemu człowiekowi zawsze dotyka wartości, które wykraczają poza czyste fakty. Nie ma w tym nic złego. Przeciwnie, to właśnie dzięki temu terapeuci ratują życie, zdrowie psychiczne i relacje swoich pacjentów. Generalnie ważne jest zatem wybieranie terapeuty, który jest świadom tego, jak jego przekonania moralne i światopogląd wpływają na podejście do pacjenta i nie udaje neutralnego.

Newsletter

Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail.