Kim jest Patrick McGuire?
Ma ponad 50 tysięcy obserwujących w mediach społecznościowych, ale sam przedstawia się skromnie: „z pasją oddany muzyce kościelnej, poświęcony autentycznemu odnowieniu tradycji i dziedzictwa muzycznego Kościoła katolickiego”. Patrick McGuire to nie tylko kompozytor, dyrygent i wykonawca muzyki sakralnej – to również mąż i ojciec, który z miłością uczy swoje córki wiary i piękna liturgii.
Najwięcej inspiracji przynoszą mu właśnie Ruth (prawie 5 lat) i Harriet (prawie 3 lata). Często pojawiają się w jego filmikach – kiedy Patrick ćwiczy na organach, a jednocześnie spełnia obowiązki taty.
Największy hit? Filmik „When your dad is a church musician” („Kiedy twój tata jest muzykiem kościelnym”), który ma już ponad 196 tysięcy wyświetleń. Patrick rozmawia z dziećmi o zwykłych rzeczach, jednak... tonem psalmowym.
Śpiewające dzieci w ławkach
„When your dad is a church musician” („Kiedy twój tata jest muzykiem kościelnym”) to jedna z najsłodszych katolickich rzeczy, jakie można znaleźć w internecie. Aleteia skontaktowała się z McGuire’em, by dowiedzieć się więcej o jego viralowej obecności na Instagramie, pracy muzyka kościelnego oraz o tym, jak dzieli się muzyką sakralną z kolejnym pokoleniem.
Rozmowa z Patrickiem McGuire’em
Co zainspirowało cię do nagrywania filmów o byciu rodzicem, który jest muzykiem kościelnym?
Zacząłem udostępniać treści jako „muzyk kościelny” nieco ponad rok temu. Jako młody ojciec bardzo często mam przy sobie moje dwie córki, kiedy gram na organach lub śpiewam podczas Mszy Świętej.
W kilku konkretnych przypadkach podzieliłem się nagraniami, które pokazują, jak wygląda balansowanie między byciem muzykiem kościelnym a byciem mężem i ojcem. Uważam, że ważne jest, aby pokazywać innym młodym rodzicom, że mogą być aktywni i zaangażowani w życie swoich parafii, nawet gdy wychowują dzieci.
Tak naprawdę powiedziałbym, że to jeden z najlepszych sposobów, aby przygotować nasze dzieci do bycia praktykującymi katolikami w dłuższej perspektywie. Zamiast po prostu „przetrwać” każdą Mszę Świętą, jesteśmy w nią głęboko zaangażowani. Nasze córki uczą się, co się dzieje, i w naturalny sposób coraz bardziej angażują się w uczestnictwo w Mszy Świętej.

Jakie masz przemyślenia na temat dzielenia się muzyką sakralną z kolejnym pokoleniem — zarówno jako rodzic, jak i jako muzyk?
Ukończyłem studia licencjackie z edukacji muzycznej i przez pierwsze pięć lat mojej kariery pracowałem jako dyrygent chóru w katolickiej szkole, zanim zostałem pełnoetatowym dyrektorem muzycznym w parafii katolickiej. Bardzo zależy mi na tym, abyśmy inwestowali w to, co Kościół nazywa „skarbcem o nieoszacowanej wartości” (KKK 1156), czyli w skarbiec muzyki sakralnej.
W pierwszej ćwiartce XXI wieku mam wrażenie, że w Kościele katolickim zaczyna się zmiana kierunku w podejściu do muzyki sakralnej. Coraz częściej widzę parafie, które inwestują w tradycyjne praktyki liturgiczne, w tym chorał gregoriański i większy nacisk na wykorzystanie organów podczas Mszy. To właśnie dzięki takim elementom nasza muzyka sakralna rozwijała się przez wieki — i pięknie jest widzieć, jak wracamy do tych korzeni, kontynuując rozwój tej tradycji.
Zarówno jako rodzic, jak i jako muzyk, chcę pielęgnować i wspierać tę piękną godność muzyki sakralnej, by kolejne pokolenie mogło kontynuować ten rozwój i poprowadzić nas jeszcze dalej — zarówno w wykonywaniu dawnych dzieł, jak i komponowaniu nowych utworów, które wzbogacą nasz muzyczny skarbiec.
Czy poleciłbyś muzykę sakralną jako ścieżkę zawodową?
Zdecydowanie tak! W czasach studenckich zawsze traktowałem muzykę sakralną jako „dodatkowe zajęcie”. Wiedziałem, że w jakiś sposób będę muzykiem kościelnym, ale zawsze było to na drugim planie względem moich pierwotnych ambicji, by zostać dyrygentem chóru. Nie widziałem w tym realnej ścieżki kariery.
Słuchając tych, którzy są w tej profesji znacznie dłużej niż ja, wiem, że w ciągu ostatnich 20 lat kultura wokół muzyki sakralnej zaczęła się pod wieloma względami zmieniać. Widać to choćby po coraz większej liczbie księży gotowych inwestować w muzykę sakralną, co oznacza, że muzycy kościelni coraz częściej są w stanie utrzymać się z pracy na rzecz swoich parafii.
Sam fakt, że dziś mogę powiedzieć, iż czuję się finansowo zabezpieczony jako muzyk kościelny, jest wręcz zdumiewający w porównaniu z tym, czego doświadczyłem ja i wielu innych wcześniej. Kariera w muzyce kościelnej jest obiecująca i dynamicznie się rozwija. To naprawdę świetny moment, by w nią wejść!

Co jest dla ciebie najważniejsze, aby ludzie wiedzieli o twoich filmikach „muzyka kościelnego” i twojej pracy w ogóle?
Jako muzyk kościelny, który pełni funkcję dyrygenta i kompozytora muzyki sakralnej, mam ogromną pasję do muzyki kościelnej i uwielbiam dzielić się nią z innymi. Chcę zachęcać i wspierać innych muzyków kościelnych, aby razem „podnosili poprzeczkę” – pokazując ludziom możliwości tego, co można osiągnąć.
Jestem naprawdę zaskoczony zasięgiem, jaki mam dzisiaj! W 2021 roku zdobyłem całkiem sporą liczbę obserwujących na TikToku, publikując treści jako dyrygent chóru, ale kiedy przeszedłem do pracy w parafii, nie sądziłem, że ktoś będzie zainteresowany pełnoetatowym muzykiem kościelnym. Tymczasem ogromnie się cieszę, że tak bardzo się myliłem!
Odkąd zacząłem dzielić się moją muzyką i pasją do liturgii, zebrałem ponad 50 tysięcy obserwujących w różnych mediach społecznościowych. Zostałem dosłownie zalany pozytywnymi wiadomościami od ludzi z całego świata, którzy pragną więcej muzyki sakralnej – takiej, która naprawdę jest „oddzielona” od muzyki kultury świeckiej.
Mam nadzieję, że muzyka, którą się dzielę, pomaga tworzyć właśnie takie spotkania – zwłaszcza poprzez formy muzyczne takie jak chorał, polifonia i gra na organach, które Kościół uznaje za podstawowe sposoby sprawowania muzyki sakralnej w liturgii.










![„O Jezu, jakeś ciężko skatowany” [muzyka pasyjna]](https://wp.pl.aleteia.org/wp-content/uploads/sites/9/2023/07/chrystus-ukrzyzowany-shutterstock_686355817.jpg?resize=300,150&q=75)