Wypadek w Rattlesnake Falls w Kalifornii, gdzie trzech mężczyzn straciło życie w wodospadzie wstrząsnął Amerykanami. Dochodzenie pokazało niezwykłe okoliczności wypadku.
Niedawno odbył się ich pogrzeb. Dwóch mężczyzn poświęciło swoje życie, próbując ratować przyjaciela – była to heroiczna śmierć, która wydawała się kontynuacją ich bohaterskiego życia, jakie prowadzili jako członkowie Opus Dei (z łaciny „dzieło Boże”), poświęcając się celibatowi.
„Nie chciałbym być teraz na miejscu Boga!” powiedział ojciec Luke Mata w homilii pogrzebowej za Valentino „Val” Creusa, 59-latka, który pracował jako księgowy. Val był znany ze swoich niesamowitych umiejętności negocjacyjnych przy zakupie samochodu. Teraz, jak powiedział, Val może być orędownikiem dla ludzi, których pozostawił:
„Val będzie tak samo twardy i nieustępliwy w otrzymywaniu od naszego Ojca Boga wszystkiego, czego potrzebujemy; po prostu poproś o to Vala”.
Val, wraz z Mattem Anthonym (44 l.) i Matthew Schoeneckerem (50 l.), brali udział w corocznym kursie - kilku tygodniach przeznaczonych na rozwój w powołaniu - kiedy zmarli 18 czerwca 2025 roku.

Odnowienie powołania, które doprowadziło do poświęcenia
Pete Bancroft był na corocznym kursie z Creusem, Schoeneckerem i Anthonym i wyjaśnia, że kurs "obejmuje zajęcia z teologii lub filozofii oraz inną formację duchową, która ma na celu pomóc nam lepiej realizować nasze powołanie".
"Szansa na pogłębienie naszych przyjaźni jest również ważną częścią kursu; dobrze się poznajemy i panuje prawdziwa rodzinna atmosfera" - powiedział.
W ramach tej społeczności sześciu numerariuszy oderwało się od nauki i wybrało się na wędrówkę do wodospadu Rattlesnake. Zatrzymali się na lunch na skalnym gzymsie z widokiem na wodę, a dwóch mężczyzn wskoczyło do wody, aby cieszyć się chłodną kąpielą.
Ale kiedy Creus wskoczył do wody, coś poszło nie tak.
Matt Schoenecker, który prowadził wędrówkę, usłyszał głos Creusa w wodzie i wskoczył za nim. Matt Anthony szybko podążył za nim. Wędrowcy powyżej stracili trzech mężczyzn z oczu i wezwali pomoc. Niestety, cała trójka straciła życie w wodzie.
Obszerna relacja z tego incydentu w National Catholic Register opowiada historię nurka-ochotnika, który znalazł trzech martwych mężczyzn pod wodospadem, z ręką Matta Shoeneckera na Creusie. Nurek powiedział, że wyglądało to tak, jakby Matt próbował podciągnąć Vala, ale nie mógł.
Pełny opis tego, co wydarzyło się tego dnia, można znaleźć w tym artykule National Catholic Register.
Niezwykłość w zwyczajności
Bancroft wyjaśnia, że numerariusze "spędzają dużo czasu udzielając ludziom kierownictwa duchowego, prowadząc rekolekcje, zajęcia i wykłady na temat życia duchowego. Kilku z nas, jak Matt Anthony i Matt Schoenecker, pracuje w pełnym wymiarze godzin dla Opus Dei, ale prawie wszyscy mamy zwyczajne prace. Na przykład ja uczę fizyki i chemii w The Heights School niedaleko Waszyngtonu; Val Creus, jeden z tych, którzy utonęli, był księgowym".

Ośrodki Opus Dei są zorganizowane jak domy rodzinne, więc mieszkający w nich numerariusze naprawdę dobrze się znają.
Zapytany o historie, którymi chciałby się podzielić o swoich zmarłych przyjaciołach, Bancroft podzielił się opowieścią o plastikowym szkielecie. Ktoś dał Bancroftowi plastikowy szkielet do wykorzystania w szkole, w której uczył, ale on zrobił z nim najpierw kilka praktycznych żartów w ośrodku. Właściwie to „o wiele za dużo praktycznych żartów”, wspomina Bancroft.
Matt Anthony był z nim szczery i powiedział mu, żeby przestał robić z siebie centrum uwagi. Po chwili bycia wściekłym, Bancroft uznał tę szczerość za pomocną.
Pomijając plastikowe szkielety, Bancroft powiedział,
Pamiętam Matta głównie za to, że był całkowicie niestrudzony w apostolstwie. W tamtym czasie był nauczycielem szkolnym i po spędzeniu całego dnia z niesfornymi chłopcami, większość wieczorów poświęcał na prowadzenie zajęć dla uczniów szkół średnich i udzielanie im wsparcia.
Matt był niesamowicie pracowity. Pewnego razu przejąłem lekcję religii, którą prowadził; dał mi wszystkie swoje notatki i byłem zdumiony, jak dobre były. Był bardzo bystrym myślicielem, bardzo elokwentnym i genialnym w analogiach. Był również bardzo inspirujący i dobry w organizowaniu ludzi, dlatego też został poproszony o pracę w zarządzie Opus Dei. Ale był też zupełnie zwyczajnym facetem, który uwielbiał pizzę i filmy akcji.
Zwykły facet, ale taki, który dawał z siebie wszystko raz za razem i ostatecznie nie zawahał się oddać życia za przyjaciela.

Bancroft mieszkał również przez jakiś czas z Mattem Shoeneckerem i powiedział, że „najgłębszym pragnieniem Matta było pomaganie ludziom w zbliżaniu się do Boga”.
Był wesoły i „jeśli Matt tam był, było wesoło”.
„Ludzie naturalnie się przed nim otwierali, a on zawsze miał coś pomocnego do powiedzenia, w bardzo dyskretny sposób”. Jak mówi Bancroft, był tak dobrym i życzliwym przyjacielem, że dziesiątki osób uważało go za swojego najlepszego przyjaciela.
Jeśli chodzi o Creusa, to oprócz tego, że był świetnym targarzem, ks. Luke Mata powiedział w swojej homilii, że Val „emanował miłością, radością, pokojem... wszystkimi owocami ducha”. Ta miłość i radość pochodziły od Jezusa, powiedział ks. Mata, "Val
Codziennie uczestniczył we Mszy Świętej i przyjmował Jezusa w Komunii Świętej. Codziennie spędzał godzinę na adoracji. Odmawiał kilka różańców dziennie. A wszystko to podczas wykonywania wymagającej i pracowitej pracy. Val żył w Chrystusie i dla Chrystusa.
Wieczny odpoczynek racz im dać Panie
Pogrzeb Vala został odprawiony przez arcybiskupa Jose Gomeza z Los Angeles, z o. Matą jako homilistą w Pasadenie w Kalifornii, we wtorek 15 lipca.
Pogrzeb Matta Anthony'ego odbył się w środę, 16 lipca, w Dardenne Prairie, na przedmieściach St. Louis.
Pogrzeb Matthew Schoeneckera odbył się w piątek, 18 lipca, w Elm Grove, Wisconsin, na przedmieściach Milwaukee.
Podczas gdy wielu pamięta o wielkiej służbie i powołaniu tych trzech mężczyzn, ci, którzy ich znali, zmagają się z ich stratą.
Ks. Mata podzielił się swoimi własnymi zmaganiami i miał tę nadzieję do zaoferowania tym, którzy ich opłakują:
Wróciłem do domu około 21:00, kiedy otrzymałem wiadomość o tragicznym wypadku. Byłem w szoku, oniemiały. Poszedłem do kaplicy w naszym domu i spędziłem długi czas z Panem. Pytałem Go dlaczego. Narzekałem i mówiłem Jezusowi, że to nie ma sensu. Val i dwaj Mattsowie, którzy zginęli, próbując go uratować, byli młodzi i robili tak wiele dobrego, niosąc tak wiele w służbie Kościołowi. Nie byłem zadowolony z Jezusa.
W pewnym momencie wyraźnie usłyszałem w sercu głos Chrystusa. Powiedział: "Luke, rozumiem. Wiem, jak się czujesz i dlaczego trudno ci to zaakceptować". A potem Jezus zapytał: „Czy chcesz, żebym ja dowodził, czy ty chcesz dowodzić?”. Odpowiedziałem: "Panie, jeśli tak to ująłeś... Myślę, że wolałbym, gdybyś to Ty dowodził". I w moim sercu zagościł wielki pokój.










