separateurCreated with Sketch.

Brat papieża chciał go poczochrać po głowie. Głęboka relacja Leona z braćmi

Leo brothers family tree
whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Redakcja - publikacja 06.08.25
whatsappfacebooktwitter-xemailnative
„Może dla świata jest teraz papieżem Leonem, ale dla mnie – i dla nas – zawsze będzie po prostu Robem” – powiedział starszy brat papieża. Przeczytaj o głębokiej relacji między trzema Prevostami.

Papież wciąż zżyty z braćmi

Do dzisiaj Robert Prevost pozostaje bardzo zżyty ze swoimi braćmi. John i Louis zgodnie podkreślają, że codziennie rozmawiali ze sobą przez telefon albo pisali na komunikatorach. Mimo odległości grali też ze sobą w różne gry przez smartfona, na przykład Wordle albo Words with Friends. Wordle to prosta gra słowna, w której codziennie zgaduje się jedno pięcioliterowe słowo w sześciu próbach – gra zdobyła popularność dzięki swojej prostocie i społecznościowemu charakterowi. Words with Friends przypomina klasyczne Scrabble i pozwala rywalizować z innymi graczami online, układając słowa na planszy i zdobywając punkty. 

To dla niego i dla nas odskocznia, przy tylu obowiązkach, musi mieć też coś takiego. Albo też droczymy się trochę, wysyłam mu na przykład SMS-a, czy włożył dziś swoje czerwone skarpetki kardynalskie. Tak to jest między trzema braćmi – wspomina John Prevost.

Ale obaj starsi bracia bardzo się obawiają, że to się wszystko teraz zmieni, kiedy papież musi się dostosować do rygoru watykańskiego.

Bracia wiedzieli, że Robert może zostać wybrany

Po wyborze John powiedział tak: „Bardzo to dla mnie dziwne, że nie mogę teraz już w każdej chwili z nim porozmawiać”. Najstarszy Louis, który sprawia wrażenie najbardziej bezpośredniego i „amerykańskiego” z całej trójki, długo rozmawiał z Robertem w wieczór przed konklawe. „Rozmawialiśmy trochę o tym i zapytałem: ‘Wiesz, co się stanie, jeśli wygrasz [nota bene: chyba tylko Amerykanin tak by to ujął w słowa: «jeśli wygrasz», a nie «jeśli cię wybiorą»...]? Jeśli na ciebie zagłosują, czy to przyjmiesz?’. A mój brat odpowiedział: ‘Przyjmę to; to jest wola Boża; wszystko jest w Jego rękach’”. W wieczór przed konklawe bracia już wiedzieli, że to całkiem realny scenariusz. Louis zdradził, że kard. Prevost wchodził na konklawe jako jeden z trzech faworytów. Skoro mówi to brat papieża, to należy uznać, że wie, co mówi. Drugim faworytem z pewnością był kard. Parolin. A trzecim – trudno powiedzieć. Być może kard. Erdő z Budapesztu, ale być może też jedno z tych nazwisk, które najczęściej pojawiały się w mediach: Zuppi, Pizzaballa, Tagle, Aveline, Turkson, Ambongo czy Eijk. John Prevost z kolei mówił, że tym trzecim faworytem był kardynał z Afryki. Realnie na to patrząc, mógł to być jedynie kard. Turkson lub Ambongo. 

Louis Prevost dodał także, że martwi się o to, co będzie dalej. „To najtrudniejsze – przez cały dzień myślałem: ciekawe, czy naprawdę jeszcze go zobaczymy, czy będziemy mogli z nim być – uścisnąć mu rękę i go przytulić. Tak, jestem bratem papieża, ale nawet dla mnie trudno będzie się z nim zobaczyć”. I rzeczywiście tak jest. Tuż po wyborze amerykańskie telewizje rozłożyły miasteczka medialne przed domami braci, a z kolei Leon XIV po wyborze już praktycznie nie ma prywatności.

FaceTime z papieżem na żywo

Po raz pierwszy braciom udało się zatem zdzwonić poprzez FaceTime, kiedy John akurat udzielał wywiadu jednej z telewizji amerykańskich. Ale mimo tego odebrał, bo już nie mógł się doczekać wieści od brata. Jest urocze nagranie w internecie, które ukazuje tę scenkę. Papież, który w końcu się dodzwonił do brata i zaczyna mu opowiadać, że to szaleństwo i dopiero znalazł chwilkę, aby tyrknąć, i jego starszy brat, który mu się wcina w słowo: „słuchaj, uważaj, co mówisz, bo musisz wiedzieć, że jesteśmy właśnie na żywo w telewizji!”. Długa cisza. I wreszcie słychać znowu papieża: „Ale jak to: teraz jestem na żywo?”.

Poczochrać papieża po głowie

Tak czy inaczej po wypowiedziach braci widać i czuć, że ta trójka jest ze sobą bardzo blisko. I że dwaj starsi bracia z jednej strony cieszą się i są dumni, że ich brat jest papieżem, ale z drugiej jest im smutno, bo tęsknią za swoim Robem. Zupełnie szczerze powiedział o tym Louis Prevost kilka godzin po wyborze: 

Czy ta nowa funkcja zabierze go od nas tak, że już go nie zobaczymy? Że nie będziemy mogli rozmawiać z nim tak jak kiedyś? Tego nie wiemy. To zupełnie nowe życie. On już nie jest Robem. Teraz jest Leonem XIV. Czy to znaczy, że jako jego bracia stajemy się kimś z zewnątrz? Bo stoi na szczycie Kościoła i ma ważniejsze sprawy niż rodzina? Mam szczerą nadzieję, że nie. I nie sądzę, żeby tak się stało. Może dla świata jest teraz papieżem Leonem, ale dla mnie – i dla nas – zawsze będzie po prostu Robem. Powiedziałem sobie, że jeśli uda nam się tam pojechać i go spotkać, to nadal będę go traktował jak mojego młodszego brata. Przytulę go, powiem: „Rob, co ty najlepszego zrobiłeś?”, zdejmę mu piuskę i poczochram po głowie. I może chwilę z nim pogadam – tak po prostu, jak brat z bratem. Dla mnie on zawsze będzie młodszym bratem.

I tak było. Louis Prevost na ingres papieża Leona XIV 18 maja 2025 r. przybył wraz z oficjalną amerykańską delegacją u boku wiceprezydenta J.D. Vance’a, przytulił papieża, zapytał go, co on to najlepszego zrobił, a jedynie oszczędził mu zdjęcia piuski i czochrania go po głowie.

Wyjątkowe zdjęcia papieża Leona:

Prawdziwa miłość nie narusza godności

„Kochaj – i rób, co chcesz” – bracia Prevostowie mają te słowa we krwi. To słynne zdanie św. Augustyna na pierwszy rzut oka może brzmieć jak zachęta do dowolności, ale w rzeczywistości niesie głęboką mądrość duchową. Augustyn nie zachęca tu do egoizmu czy samowoli – wręcz przeciwnie. Uczy, że jeśli naprawdę kochasz, to wszystko, co z tej miłości wypływa, będzie dobre, prawe i zgodne z wolą Bożą.

Wolność od pokus i grzechów, pisaliśmy już o tym, że Robert Prevost po augustiańsku pojmuje rzeczywistość. Miłość w rozumieniu Augustyna to nie uczucie chwilowe, ale głęboka postawa serca: otwartość, oddanie, wierność prawdzie i gotowość do poświęcenia. Jeśli twoje decyzje i działania są zakorzenione w tak rozumianej miłości, to możesz „robić, co chcesz”, bo twoja wola będzie już zestrojona z dobrem. W relacji między braćmi to zdanie nabiera jeszcze bardziej osobistego wymiaru. Miłość braterska nie zawsze jest łatwa – to codzienność z drobnymi spięciami, różnicami charakterów, a czasem nawet przekonań. Ale jeśli jest prawdziwa, to przetrwa wszystko. To dlatego brat może objąć brata-papieża i z uśmiechem powiedzieć: „Rob, co ty najlepszego zrobiłeś?”, bez naruszania jego godności – bo mówi to z miłością. Miłość pozwala przekraczać oficjalne tytuły i pozory oraz pozwala zostać sobą – nawet wtedy, gdy brat staje się Ojcem Świętym.


Fragment biografii papieża Leona XIV „Leon XIV. Biografia ilustrowana”. A. Sosnowski, M. Klag (fotografie), wyd. Biały Kruk.

Tytuł, lead, śródtytułu i podkreślenia pochodzą od redakcji Aletei.

Okładka książki Leon XIV. Biografia ilustrowana
Newsletter

Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail.