Badania, prowadzone pod kierunkiem dr. Łukasza Zadki, skupiały się na pęcherzykach zewnątrzkomórkowych — mikroskopijnych strukturach krążących w osoczu krwi. Pęcherzyki te transportują różnorodne cząsteczki (m.in. RNA, enzymy, białka) między komórkami organizmu i mają zdolność przekraczania bariery krew–mózg, co czyni je idealnymi do monitorowania procesów zachodzących w ośrodkowym układzie nerwowym. W badaniu przeanalizowano próbki krwi od 34 osób z depresją oraz 57 zdrowych ochotników, korzystając z zaawansowanych technik obrazowania, takich jak cyfrowa tomografia holograficzna i mikroskopia elektronowa.
Naukowcy odkryli, że u pacjentów z depresją pęcherzyki były mniejsze, bardziej jednorodne i występowały w większej liczbie niż u osób zdrowych. Co więcej, zawierały białko odpowiedzialne za transport serotoniny — neuroprzekaźnika silnie związanego z nastrojem i dobrostanem psychicznym. Zidentyfikowano różne formy tego białka, które były takie same jak te występujące w mózgach osób chorych, co potwierdzono za pomocą obrazowań PET-MRI.
Badanie ma również znaczenie prognostyczne — osoby z wyższym stężeniem drobnych pęcherzyków z markerem CD9 wykazywały mniejszą skuteczność leczenia. Oznacza to, że analiza składu osocza może w przyszłości pomóc zarówno w trafnej diagnozie, jak i w przewidywaniu, które terapie przyniosą najlepsze efekty. Jeśli kolejne badania potwierdzą te wyniki, rutynowa analiza krwi w diagnostyce depresji może stać się rzeczywistością szybciej, niż się spodziewano.
Inne badania z zakresu biomarkerów depresji wskazują również na obecność specyficznych molekuł we krwi, takich jak różne formy RNA czy metabolity, które umożliwiają bardziej precyzyjną diagnozę oraz monitorowanie leczenia depresji.
Wszystkie te odkrycia dają nadzieję na stworzenie obiektywnych, nieinwazyjnych testów diagnostycznych dla depresji, co mogłoby zrewolucjonizować sposób rozpoznawania oraz leczenia tego poważnego zaburzenia psychicznego.










