Ponownie przeczytałem historię nawrócenia C.S. Lewisa, w której opisuje on bliskie przyjaźnie, otwartość na trudne idee i wnikliwą lekturę, które doprowadziły go do Boga.
Innymi słowy, pokazuje to, jak ważne dla życia chrześcijańskiego są nasza społeczność, nasza wiara i nasza wiedza.
Na początku to właśnie zła społeczność sprowadziła C.S. Lewisa na manowce.
Zanim opowiada o swojej przemianie, Lewis w swojej autobiografii „Zaskoczony radością” opisuje, jak stracił wiarę.
Choć łączyły go silne więzi z ojcem i bratem, dzieciństwo C.S. Lewisa upłynęło głównie w samotności. W szkole podstawowej ‘Jack’, jak go nazywano, potrafił dobrze spożytkować ten czas, tworząc wyimaginowane królestwo zwierząt.
Jednak w latach nauki w szkole z internatem Lewis opisywał ponury system hierarchii rówieśniczej, który pozwalał starszym chłopcom w haniebny, lecz usankcjonowany sposób znęcać się nad młodszymi. Bez wsparcia społeczności jego wiara naturalnie osłabła.

Wiara Lewisa ucierpiała tak, jak u wielu dzieci.
Kiedy miał 9 lat, matka młodego „Jacka” zmarła na raka, mimo że modlił się o jej wyzdrowienie z całą swoją wiarą, wierząc, że Bóg obiecał, iż wysłucha takich modlitw. Co gorsza, zaczął sądzić, że jego modlitwa jest autentyczna jedynie wtedy, gdy towarzyszy mu szczególne poczucie pociechy.
Nikt nie nauczył go tego, czego, jak twierdzi, nauczył się dopiero później: Bóg jest Zbawicielem i sędzią, a nie „magikiem”, który zapobiega tragediom — i nie jest stymulantem, który dostarcza zastrzyki dopaminy na zawołanie.
Z czasem również nauka zaczęła odciągać go na błędne ścieżki.
Jego nauczyciele niewiele zrobili, by rozwiać wątpliwości dotyczące Boga, które podkopywały jego wiarę.
Lewis uczęszczał do kilku brytyjskich szkół dla chłopców, gdzie – jak wspominał – »panowało przekonanie, że religie to na ogół zbiór nonsensów, choć nasza, jako szczęśliwy wyjątek, miała być całkowicie prawdziwa. Ale na jakiej podstawie mogłem wierzyć w ten wyjątek?«.
Zanim poznał swojego nowego nauczyciela, W.T. Kirkpatricka, przestał już wierzyć w Boga. Kirkpatrick nauczył go rygorystycznego myślenia i tylko umocnił w jego ateizmie.

Jego pierwsze kroki w kierunku powrotu do wiary rozpoczęły się tam, gdzie wszystko się zaczęło: w społeczności.
Kiedy Lewis miał 16 lat, poznał swojego pierwszego przyjaciela, Arthura Greevesa, po tym, jak odkrył, że obaj fascynują się mitami nordyckimi.
Obaj nie tylko odkryli, że ta sama książka jest ich ulubioną, ale także, że „lubiliśmy nie tylko to samo, ale te same fragmenty i w ten sam sposób” – powiedział. „Byłem tak daleki od myślenia, że taki przyjaciel jest możliwy, że nigdy nawet nie pragnąłem takiego mieć”.
Ten pierwszy przyjaciel miał być przyjacielem na całe życie, który otrzyma listy Lewisa o tym, co wydarzyło się 10 lat później.
W wieku 27 lat Lewis zyskał powód, by ponownie rozważyć swoje dziecięce odrzucenie wiary.
Na Uniwersytecie Oksfordzkim wielką popularnością cieszyła się książka Jamesa Frazera Złota gałąź. Jej autor dowodził, że historia chrześcijańska to jedynie kolejna odsłona mitów innych kultur o bóstwach umierających i odradzających się niczym roślinność.
Lewis, podobnie jak wielu innych, zgodził się z tym wnioskiem. Jednak potem, jak sam powiedział, „najbardziej zagorzały z wszystkich ateistów, jakich znałem, siedział w moim pokoju po drugiej stronie kominka i zauważył, że dowody na historyczność Ewangelii są naprawdę zaskakująco dobre”.
Ateista powiedział: „Wszystkie te rzeczy Frazera o umierającym Bogu. Dziwna sprawa. Wygląda to prawie tak, jakby naprawdę kiedyś się wydarzyło”.
C.S. Lewis wyznał, że usłyszenie tych słów od tego człowieka wstrząsnęło jego światopoglądem.

Potrzebował jeszcze sześciu lat, by poukładać to sobie w głowie poprzez naukę.
W liście do Arthura Lewis wspominał nocną rozmowę z przyjaciółmi intelektualistami – J.R.R. Tolkienem i Hugo Dysonem.
Zrozumiał wtedy, że historia Chrystusa nie jest naśladownictwem pogańskich mitów czy cykli rolniczych, lecz że Bóg, który stworzył wszystko przez Chrystusa, wpisał tę opowieść w serca ludzi. Jej echo rozbrzmiewa w ich mitach i w samej strukturze natury, ponieważ jest to historia tego, co rzeczywiście wydarzyło się w Chrystusie.
Do jego nawrócenia potrzebne okazały się wszystkie trzy pasje – przyjaźń, otwartość na trudne idee i zamiłowanie do nauki.
My również potrzebujemy wspólnoty, wiary i wiedzy.
Aby prowadzić bogate życie chrześcijańskie, każdy z nas potrzebuje: przyjaciół, którzy nas wspierają, otwartości na głos Boga oraz solidnego zrozumienia intelektualnych podstaw naszych przekonań.










