Przekazując darowiznę, pomagasz Aletei kontynuować jej misję. Dzięki Tobie możemy wspólnie budować przyszłość tego wyjątkowego projektu.
Stanisław Soyka – wokalista, pianista, skrzypek, kompozytor i aranżer – należał do grona najważniejszych artystów polskiej sceny muzycznej ostatnich dekad. W czwartek Polskie Radio poinformowało o jego śmierci. Artysta miał 66 lat. W wieczór, w którym planował wystąpić podczas Top of the Top Festival w Sopocie, scena pogrążyła się w ciszy.
Nie do zaszufladkowania
Soyka urodził się w Żorach, a pierwsze kroki muzyczne stawiał w szkole w Gliwicach. Zadebiutował w wieku 23 lat na festiwalu Jazz Jamboree i szybko zyskał uznanie środowiska jazzowego, współpracując m.in. z Michałem Urbaniakiem i Tomaszem Stańką.
Jego twórczość nie mieściła się w jednej szufladce – łączył jazz, pop, soul, muzykę klasyczną i poezję śpiewaną. Był autorem i wykonawcą tak znanych utworów jak „Tolerancja (na miły Bóg)”, „Cud niepamięci” czy interpretacji wierszy Czesława Miłosza i Agnieszki Osieckiej.
„Tryptyk rzymski”
Szczególne miejsce w jego dorobku zajmuje „Tryptyk rzymski” – muzyczna interpretacja poematu św. Jana Pawła II. Pomysł nie wyszedł od samego artysty, lecz od zaprzyjaźnionego przedsiębiorcy z Mazowsza, który po lekturze papieskiego dzieła zaproponował Soyce przygotowanie nagrania. Początkowo muzyk podchodził do zadania z obawą – zamiast zbioru wierszy znalazł zamkniętą, trzyczęściową formę poetycką, trudną do przełożenia na język muzyki.
Przez wiele tygodni czytał tekst, szukając klucza. W końcu – jak sam opowiadał – zaczął słyszeć muzykę.
Czytałem „Tryptyk” kilka tygodni, szukając klucza, aż w końcu przyszedł moment, że go znalazłem. Zacząłem czuć i słyszeć muzykę. Mam uczucie, wręcz przekonanie, że to nie ja pisałem muzykę. Prowadziło mnie słowo za słowem, zdanie za zdaniem. Jednym słowem byłem prowadzony... działaniem Ducha Świętego – mówił o tworzeniu muzyki.
Spotkanie z Janem Pawłem II
Soyka wykonał „Tryptyk rzymski” w Watykanie podczas uroczystości imieninowych Ojca Świętego. To doświadczenie wspominał jako moment przełomowy:
Długo nie docierała do mnie myśl, że to dzieje się naprawdę. Do czasu aż znalazłem się na miejscu. Zobaczyłem na własne oczy papieża i to, jak słucha całkiem świeżej interpretacji niedawno wydanej na płycie.
Opowiadał także o spotkaniu z Janem Paweł II na audiencji po koncercie:
W czasie audiencji z siedem razy wypowiedziałem zdanie: „Dziękuję Ci, Ojcze". Zaciąłem się. On odchylił się, spojrzał na mnie i powiedział „Brawo". Mam świadków. To znaczy, że nie popsułem papieskiego dzieła.
Dziedzictwo artysty
Soyka wielokrotnie powtarzał, że chrześcijaństwo rozumie jako naukę o miłości i przebaczeniu. Po „Tryptyku” tworzył kolejne dzieła o charakterze religijnym, m.in. muzykę do „Pasji” Romana Brandstaettera. Sam podkreślał, że nie czuje się specjalistą od muzyki sakralnej – raczej zwykłym człowiekiem, który chce ocalić i przekazać tradycję kolejnym pokoleniom.
Śmierć Stanisława Soyki zamyka pewną epokę polskiej muzyki. Pozostawia po sobie twórczość, która była pomostem między kulturą popularną a sacrum – i która wciąż będzie inspirować.
Źródło: misyjne.pl, teatr-muzyczny.pl, rp.pl.









