separateurCreated with Sketch.

Na ratunek niewierzącym dzieciom. Czy „Msza i łzy” są potrzebne w Polsce?

whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Dariusz Dudek - publikacja 27.08.25
whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Coraz więcej rodziców z bólem serca obserwuje, jak ich dorosłe dzieci odchodzą od Kościoła. Czy można im pomóc? W Stanach Zjednoczonych powstało nabożeństwo „Msza i łzy” – inspirowane postawą św. Moniki. Czy jest potrzebne i w Polsce?

Nabożeństwo „Msza i łzy”

Msza i łzy” to inicjatywa modlitewna, która narodziła się w diecezji Lincoln w Nebrasce. Jej twórcą jest ks. Jay Buhman, który przez lata słuchał rodziców zmagających się z dramatem utraty wiary przez swoje dzieci. Pod wpływem rozmów z parafianami zrodził się pomysł na nową inicjatywę modlitewną.

Co tydzień otwierałem drzwi kaplicy, aby wpuścić starszego pana, który od około pięćdziesięciu lat odprawiał adorację w środku nocy. Pewnego ranka ów pan zaczął opowiadać mi o swojej córce, która była dorosła, ale odeszła z Kościoła katolickiego. Napisała na swoim blogu zjadliwy wpis o tym, że Kościół katolicki nie chce jej przyjąć do Komunii Świętej. Kiedy ten starszy mężczyzna zaczął mi o tym opowiadać, załamał się i rozpłakał. Nie był to zwykły płacz. Wydobywał się z głębi jego serca. Pamiętam, jak szlochając, pytał mnie: „Co mogę zrobić? Co powinienem zrobić?”. Najbardziej wyraźnie pamiętam, że miałam niewiele do powiedzenia poza: „Módl się za nią dalej…” – wspomina ks. Jay.

Inspiracją do nabożeństwa stała się św. Monika – matka św. Augustyna. To właśnie jej wytrwała modlitwa i łzy przyczyniły się do nawrócenia jednego z największych świętych i doktorów Kościoła. Nabożeństwo łączy w sobie dwa filary: ofiarowanie Mszy świętej za bliskich, którzy odeszli od Boga, oraz symboliczne łzy – wyraz bólu rodziców i ich miłości do dzieci.

Jak praktykować „Mszę i łzy”?

Podstawą nabożeństwa jest Eucharystia. Wierni proszeni są, aby zamawiać Msze święte za dzieci, które odeszły od Kościoła – z imienia lub w intencji ogólnej. To najpotężniejsza modlitwa, jaką Kościół posiada, bo jednoczy się z ofiarą samego Chrystusa.

Drugim wymiarem jest osobista modlitwa adoracyjna – czy to przed tabernakulum, czy przy wystawionym Najświętszym Sakramencie. Św. Monika często jest przedstawiana jako kobieta zmęczona, skupiona na modlitwie, ale nieustępliwa – to obraz tysięcy matek i ojców, którzy nie rezygnują z walki o wiarę swoich bliskich. Jej łzy stają się duchową ofiarą składana Bogu.

Wreszcie, nabożeństwo zachęca do cierpliwości i wytrwałości. Nawrócenie, jak w przypadku św. Augustyna, jest procesem. Bóg działa po swojemu i w swoim czasie, ale nigdy nie przestaje obdarzać łaską. „Msza i łzy” pomagają rodzicom dostrzec, że ich ból może być narzędziem świętości – nie tylko dla dziecka, ale także dla nich samych.

Czy potrzebujemy tego w Polsce?

W ciągu ostatnich 25 lat w Polsce procent deklarujących wiarę spadł o 20%, zaś praktykujących o 50%. Dane CBOS pokazują, że od 1992 do 2021 r. procent deklarujących wiarę spadł z 91% do 71%, a praktykujących z 69% do 23%. Co więcej, do prawie 29% wzrósł odsetek deklarujących się, jako niewierzący.   

Tradycyjna transmisja wiary już nie działa. Chrzest, katecheza, Pierwsza Komunia, bierzmowanie, ślub, a potem dokładnie taki sam schemat z własnymi dziećmi przestaje funkcjonować jako tradycja. Co więcej, młodzi nie mają zaufania do instytucji Kościoła, co jest efektem ujawnienia skandali wykorzystania seksualnego oraz nadużyć finansowych. Tym, co odpycha od Kościoła, jest także obserwowany sojusz tronu z ołtarzem. Tym, co negatywnie wpływa na obraz instytucji, jest także jakość nauczania religii w szkole oraz wciąż widoczny wpływ pandemii na praktykowanie wiary. 

Rodzice, którzy widzą, jak ich dzieci odchodzą od wiary, którą starali się przekazać, pytają bezradnie: „co robić?”. Odpowiedź św. Moniki brzmi: modlić się wytrwale i ufać w moc Boga.

„Msza i łzy” mogłyby stać się dla polskich rodzin konkretnym narzędziem duchowym – połączeniem osobistego bólu z liturgią Kościoła. Być może w niejednej parafii obraz św. Moniki z kartami modlitewnymi i miejscem na intencje rodziców pomógłby, by nikt nie czuł się w tym cierpieniu samotny.

Newsletter

Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail.