Dariusz Kwiecień, członek zarządu Stowarzyszenia Katechetów Świeckich, wskazuje, że z powodu tych zmian etaty może stracić nawet 10,5 tys. katechetów, choć dokładne dane poznamy dopiero w październiku 2025 roku. Już teraz wielu katechetów doświadcza trudności i stresu wynikającego z niepewności dotyczącej zatrudnienia. Pierwszymi, którzy odchodzą z pracy, są katecheci w wieku emerytalnym lub ci, którzy mogą przejść na emeryturę pomostową. Niektórzy planują skorzystać z urlopu zdrowotnego dostępnego co 7 lat dla nauczycieli pracujących na etacie. Inni, jak sam Kwiecień, będą mieli zredukowane godziny pracy – od września będzie miał tylko pół etatu, podczas gdy wcześniej pracował na pełen etat. Są też przypadki katechetów, którzy po wielu latach pracy zupełnie stracą zatrudnienie i staną się bezrobotnymi.
Kwiecień krytykuje wypowiedzi minister Barbary Nowackiej sugerujące, że nauczyciele religii mogą się łatwo przekwalifikować, ponieważ zdaniem Stowarzyszenia Katechetów Świeckich, MEN pozostawił katechetom zbyt mało czasu na przekwalifikowanie się.
Trzeba dodać, że sprawa ewidentnie ma drugie dno. Ograniczenie lekcji religii w szkołach to jeden cel rządu, drugim jest długofalowe zmniejszenie środowiska świeckich katechetów, tak by nawet przy przyszłej zmianie władzy w Polsce na przychylną edukacji religijnej nie było możliwości jej odtworzenia. Właśnie z powodu braków kadrowych, które występowały w ostatnich latach, a teraz zostaną pogłębione.
Co więcej, wiceminister edukacji Katarzyna Lubnauer zapowiedziała, że gminy, które zamierzają z własnych środków finansować obcięte przez rząd lekcje religii zostaną poddane kontroli. Niezależnie od dalszych rzeczywistych działań ministerstwa mamy obecnie do czynienia szeroko zakrojoną akcją antyreligijną, którą ostatni raz Polacy oglądali w czasach komunistycznych.










