separateurCreated with Sketch.

Kierowani przez Boga, postanowili ponownie zawrzeć związek małżeński

Karina
whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Majo Frias - publikacja 29.08.25
whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Poślubieni przez 8 lat, rozwiedzeni od 4 lat, uzyskali unieważnienie małżeństwa. Karina i Joaquín przeszli długą i niełatwą drogę, zanim poznali Miłość, która nauczyła ich prawdziwie się kochać.

Joaquín i Karina rozpoczęli swoją drogę jako małżonkowie w bardzo młodym wieku; ona miała 20 lat, a on 24. Po ośmiu latach wspólnego życia postanowili się rozstać i rozpocząć procedurę unieważnienia małżeństwa.

Karina opowiada Aleteii, że chociaż podejmując decyzję o ślubie, darzyli się wielką miłością i przyjaźnią, istniały również głębokie rany, o których nie wiedzieli, ale które wymagały uleczenia.

„Ukrywaliśmy się za zabawą i alkoholem. Nie mieliśmy pojęcia, co naprawdę oznacza zobowiązanie małżeńskie. Kiedy pojawiły się problemy, nie mieliśmy narzędzi, aby sobie z nimi poradzić. Nie znaliśmy siebie nawzajem i nie wiedzieliśmy, dlaczego reagujemy w określony sposób”.

Wkrótce zderzyli się z rzeczywistością: nie byli gotowi na dojrzałą miłość ani na zobowiązania związane z małżeństwem.

„Nasze nieprzepracowane rany zaczęły dawać o sobie znać, a bez żywej relacji z Bogiem, bez tej osobistej pracy, po prostu nie byliśmy w stanie się utrzymać. Musieliśmy się zatrzymać i wszystko pozwolić, żeby wszystko się rozpadło, aby móc się odbudować”.

Karina y su familia

Po pewnym czasie, mając ośmioletnią córkę, podjęli decyzję o rozstaniu, zachowując wzajemny szacunek i troskę, nawet gdy każdy z nich ułożył sobie nowe życie z nowymi partnerami.

Spotkanie z Miłością, aby nauczyć się kochać siebie nawzajem

Wtedy nadszedł moment, który zmienił wszystko. Poznali Pana.

„Kiedy poznaliśmy Pana, wszystko się zmieniło. Zerwaliśmy nasze nowe związki, ponieważ chcieliśmy żyć w łasce. Joaquín nie chciał wtedy wracać, więc rozpoczęliśmy proces unieważnienia małżeństwa”.

Jednak kiedy podpisywali dokumenty unieważniające małżeństwo, doświadczyli potężnego spotkania z Duchem Świętym.

„Modliliśmy się i oddaliśmy decyzję Bogu, a On dokonał cudu. Joaquín mówi, że zdjęto mu opaskę z oczu. Zrozumieliśmy, że Bóg nie chciał, abyśmy opuścili rodzinę, którą On stworzył. Było to nowe „tak”, ale nie było to łatwe. Musieliśmy się wyleczyć, przejść wiele terapii, odbyć wiele osobistych spotkań z Bogiem. Musieliśmy umrzeć, aby On mógł uczynić nas nowymi ludźmi”.

Karina przyznaje, że proces ten był trudny, ponieważ wróg wykorzystywał te lęki i rany, aby wypełnić ich wątpliwościami, aby przekonać ich, że nic się nie zmieni i że jeśli ponownie się zejdą, historia się powtórzy.

„W moim przypadku byłam już złamana, pogrążona w głębokiej depresji, chociaż na pozór wydawało się, że wszystko jest w porządku. Kiedy spotkałam prawdziwą miłość – miłość, którą jest Bóg – zrozumiałam, że nigdy nie umiałam kochać, ponieważ nigdy Go nie poznałam. Poznając Go, mogłam spojrzeć na Joaquína Jego oczami i zacząć kochać go tak, jak On go kochał”.

Kierowani przez Boga, postanowili ponownie zawrzeć związek małżeński, stawiając Jezusa w centrum.

Dzisiaj ich życie małżeńskie wygląda zupełnie inaczej.

„Wiemy, że jeśli kochamy Go, On daje nam miłość, abyśmy kochali się nawzajem”.

„Teraz nie szukamy w drugiej osobie wypełnienia naszych pustych miejsc. W obliczu każdego problemu zwracamy się najpierw do Boga. Naszą skałą jest Jezus, dlatego nasz związek jest nowy. Bóg uczynił nas nowymi ludźmi. Nie ma powrotu do dawnej wersji nas samych”.

W codziennym życiu aktywnie poszukują dobra dla drugiego człowieka, jego rozwoju, aby mógł stać się tym, o czym marzył Bóg, i wypełnić swoje życiowe przeznaczenie. „Chcemy być tym światłem przewodnim, wsparciem w trudnych chwilach, tym zdrowym człowiekiem, który podtrzymuje z miłości, a nie z potrzeby”.

Nie chodzi już tylko o „nas”, zapewniają, „ale o kochanie drugiej osoby tak bardzo, że pragniesz, aby rozkwitła, aby wypełniła swoje powołanie. A wszystko to jest możliwe tylko dlatego, że miłość pochodzi od Boga”.

Kryzys jako okazja do przemiany przez Boga

Na podstawie tego doświadczenia Karina podkreśla, że chociaż małżeństwo dotyczy dwojga ludzi, praca nad sobą i relacja z Bogiem są sprawą osobistą i bez tych indywidualnych aspektów związek może ulec rozpadowi.

„Jeśli nie ma głębokiego spotkania z Nim, jeśli wewnętrzne rany nie zostaną uleczone Jego światłem, bardzo trudno jest utrzymać zdrowy i prawdziwy związek”.

„Najbardziej niebezpieczne są niezagojone rany z dzieciństwa, ponieważ przenosimy je na nasze relacje. Oczekujemy, że druga osoba je uleczy, ale tylko Bóg może to zrobić. Jeśli nie pracujemy nad nimi, obarczamy drugą osobę czymś, co nie należy do niej” – ostrzega Karina.

Przyznaje również, że tworzenie przestrzeni dla rozwodu, innych osób, nałogów lub bożków, takich jak pieniądze, dzieli serce i otwiera drzwi dla wroga.

Karina y su familia

Karina i Joaquín ponownie świętowali swoje małżeństwo i zachęcają inne pary przeżywające kryzys do głębokiego spotkania z Bogiem, szukania profesjonalnej pomocy i nie tracenia nadziei.

„Chcemy powiedzieć, opierając się na naszym doświadczeniu, że na końcu tunelu jest światło. Nawet jeśli w tej chwili wszystko wydaje się ciemne, nawet jeśli wydaje się, że nie ma wyjścia, to jednak jest. Ale potrzeba odwagi. Potrzeba wiary. Trzeba być gotowym do pracy, do spojrzenia w głąb siebie, do poddania się działaniu Boga. Odnowienie jest realne, ale nie następuje bez determinacji, bez pokory i bez wysiłku.

A jeśli tylko jedno z nich wierzy w odnowę, to wystarczy. Jedno, które się modli. Jedno, które się poddaje. Jedno, które leczy od korzeni. Jedno, które całym sercem szuka Boga. Ponieważ ten przykład przemienia. Ten przykład porywa. Ten przykład może być iskrą, która obudzi coś nowego w drugim. Przemiana nie jest narzucana, ona inspiruje”.

Oboje podkreślają, że kryzys jest raczej szansą niż końcem, ponieważ punkt przełomowy jest idealnym miejscem, w którym Bóg może odbudować wszystko od podstaw.

„Kryzys może być drzwiami wyjściowymi lub wejściowymi do nowej historii, do głębszego uzdrowienia, niż kiedykolwiek sobie wyobrażaliśmy. Jeśli potraktujemy go jako drogę, może to być początek czegoś znacznie piękniejszego niż to, co było wcześniej. Ale musimy iść razem”.

Ponadto radzą: „W środku burzy nie zapominajcie o tym, co dobrego przeżyliście. Łatwo jest dostrzegać negatywne strony, kiedy wszystko boli, ale pamiętajcie o miłości, która was połączyła. Zapiszcie to, módlcie się o to i proście Jezusa, aby wskazał wam drogę. Nie chodzi o powrót tylko z przyzwyczajenia lub konieczności; chodzi o to, aby pozwolić Bogu odnowić to małżeństwo, oczyścić je, uświęcić i podnieść”.

Po całej tej drodze dochodzą do wniosku, że „Bóg jest Bogiem, który dotrzymuje swoich obietnic i czyni wszystko nowym, ale musimy pozwolić Mu się kształtować”.

Newsletter

Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail.