Przekazując darowiznę, pomagasz Aletei kontynuować jej misję. Dzięki Tobie możemy wspólnie budować przyszłość tego wyjątkowego projektu.
Jak możemy być szczęśliwi, skoro tak wiele rzeczy idzie nie tak? Wiara katolicka nauczyła tego Marka Twaina i może nauczyć tego również nas.
Modlimy się i pościmy o pokój w Ziemi Świętej, a jednocześnie świętujemy urodziny, martwimy się o Ukrainę, publikujemy zdjęcia z powrotu do szkoły, martwimy się przestępczością i deportacjami, organizujemy wesołe przyjęcia.
Wydaje się, że nie powinniśmy być beztroscy, skoro tak wiele osób na świecie boryka się z tak wieloma problemami. Jednak Mark Twain wyciągnął wnioski z życia świętych katolickich, które pomogły mu przyjąć inne podejście.
144 lata temu Mark Twain powiedział, że nie będzie opowiadał dowcipów, gdy naród staje w obliczu tragedii.
23 sierpnia 1881 roku Samuel Clemens — Mark Twain — odrzucił zaproszenie do wygłoszenia przemówienia w Ashfield w stanie Massachusetts, twierdząc, że prezydent Stanów Zjednoczonych jest umierający.
„Z Waszyngtonu znów zaczęły napływać złe wieści; tak złe i tak beznadziejne, że co godzinę oczekiwaliśmy śmierci prezydenta” — wyjaśnił. „Pomysł wygłoszenia lekkiego i bezsensownego przemówienia... był odpychający”.
Prezydent James Garfield został postrzelony 2 lipca na stacji kolejowej w Waszyngtonie przez prawnika, który stracił rozum; jednak prezydent zmarł z powodu odniesionych ran (i nieudanego leczenia) dopiero 79 dni później.
Amerykanie śledzili tę historię z ogromnym zaskoczeniem. W swojej książce poświęconej zabójstwu Candice Millard wyjaśnia, że po wszystkich sukcesach Ameryki zamach na Garfielda „ujawnił Amerykanom, jak bardzo są bezbronni. […] Ich życie mogło zmienić się w jednej chwili przez człowieka, który nawet nie rozumiał, co zrobił”.
Decyzja Twaina była bardzo ważna. Większość swoich pieniędzy zarabiał na wykładach – które były po części komediowymi występami, a po części zrzędliwą filozofią – i bardzo potrzebował pieniędzy.
Nie zrobiłby tego jednak, jak sam powiedział, a my wiemy, co o tym myśli. Często wydaje się niewłaściwe świętować, gdy tak wielu ludzi cierpi. Ale Twain, który tak często narzekał na chrześcijaństwo i wiernych, miał zupełnie inne zdanie niż święci.
Święci odnajdują radość w każdych okolicznościach.
Słowa „Smutny święty to przykry święty” często przypisuje się św. Franciszkowi Salezemu, ale wiemy, że powiedział on:
„Błędem jest zatem myślenie, że pobożność polega na gorzkim, melancholijnym i nieprzyjemnym usposobieniu... Prawdziwa pobożność sprawia wręcz przeciwnie, że serce staje się słodkie, uprzejme i radosne”.
Radość, którą opisuje, nie wynika z optymizmu, ale z nadziei. Optymizm często może okazać się błędny, ale nadzieja nie zawodzi.
Mieć nadzieję to zaufać Bogu, a zaufać Bogu to jak zaufać życzliwemu ojcu, który prowadzi cię przez ciemność. To jak trzymać się koszuli ojca w ciemności, podczas gdy on cię prowadzi — lub, jak to ujął List do Hebrajczyków:
„Nadzieja jest «pewną i niezachwianą kotwicą duszy... która wchodzi... tam, gdzie Jezus poszedł jako poprzednik w naszym imieniu»”.
To właśnie ta nadzieja napełnia świętych radością, nawet w najtrudniejszych okolicznościach.
W późniejszym okresie życia katolicki święty zmienił opinię Marka Twaina.

W późniejszym okresie życia Mark Twain napisał: „Posłuchajcie teraz tego, co mówi wam stary człowiek. Moją najlepszą książką są Wspomnienia o Joannie d'Arc... dała mi siedem razy więcej przyjemności niż jakakolwiek inna; dwanaście lat przygotowań i dwa lata pisania”.
W książce Twain opisuje mroczne czasy, z jakimi zmagała się Joanna: „Kiedy zastanowimy się, że jej wiek był najbrutalniejszym, najgorszym i najbardziej zgniłym w historii od czasów najciemniejszych wieków, jesteśmy zdumieni cudem, jakim jest pojawienie się takiej postaci na takiej ziemi. Kontrast między nią a jej wiekiem jest kontrastem między dniem a nocą”.
Wymienia cechy, które ją wyróżniały, między innymi: „Była uczciwa, gdy uczciwość stała się cnotą zapomnianą... była skromna, delikatna i subtelna, gdy głośność i grubiaństwo były powszechną normą; była pełna współczucia, gdy bezlitosne okrucieństwo było regułą... była skałą przekonań w czasach, gdy ludzie nie wierzyli w nic i szydzili ze wszystkiego... miała nieustraszoną odwagę, gdy nadzieja i odwaga zginęły w sercach jej narodu”.
Jej duch nadziei jest potrzebny w każdej mrocznej epoce, w tym również w naszej.










