separateurCreated with Sketch.

Po chrzcie dziecko zaczęło lepiej spać. O co chodzi w pierwszym z sakramentów?

Baby during baptism closeup
whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Dariusz Dudek - publikacja 04.09.25
whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Jakiś czas temu ochrzciłem swojego synka. Intensywne dni przed i po samej uroczystości i przyjęciu stały się przestrzenią, w której zetknąłem się z fascynującym przesądem na temat chrztu!

W końcu jest grzeczny

Mój syn jest bardzo „klasycznym” dzieckiem. Czasami prześpi noc, czasami budzi się co dwie godziny. Jednego dnia płacze, bo boli go brzuch, innego – śmieje się i chętnie podrzemie w wózku, gdy pojedziemy na spacer. Tuż po chrzcie zacząłem jednak słyszeć, że „w końcu jest grzeczny, „nareszcie zasnął na spacerze”.

Okazało się, że niektórzy z mojego otoczenia są święcie przekonani, że chrzest wpłynął na jego rutynę dnia, stan niemowlęcych jelit i trawienie. I na nic zda się tłumaczenie rodziców, którzy są z dzieckiem 24 godziny za dobę, że nic się nie zmieniło.

Bo, jak nasz syn był mały…

Skąd takie podejście? Otóż dziecko jednej krewnej tuż po urodzenia spało tylko po kilkanaście minut, budziło się co chwilę z płaczem. Rodzice po dwóch miesiącach byli wprost wykończeni: brak snu, frustracja, wyrzuty… Aż nadszedł dzień chrztu i… jak ręką odjął! Od tej pory ich dziecko spało jak – no cóż – niemowlę!

Wierzę, że spotkało ich dokładnie coś takiego. Być może wraz z łaską chrztu otrzymali dodatkowy prezent od Boga? Może ten dzień po prostu zbiegł się z przełomem rozwojowym? Nie można jednak na podstawie takiej historii stwierdzić, że każdy chrzest sprawia, że dzieci są spokojne.

Jezus nie powiedział, kto przyjmie chrzest, ten będzie spał spokojnie i dobrze trawił, że „kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony” (Mk 16, 16). W chrzcie nie chodzi o to, by dziecko „dobrze się chowało” lub, by „takie zwierzątko już po domu nie biegało” (tak – spotkałem się z takim twierdzeniem, ale Bogu dzięki nie wśród moich bliskich).

O co chodzi z tym chrztem?

Św. Paweł Apostoł powie:

Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie – jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca. Jeżeli bowiem przez śmierć, podobną do Jego śmierci, zostaliśmy z Nim złączeni w jedno, to tak samo będziemy z Nim złączeni w jedno przez podobne zmartwychwstanie. To wiedzcie, że dla zniszczenia grzesznego ciała dawny nasz człowiek został razem z Nim ukrzyżowany po to, byśmy już więcej nie byli w niewoli grzechu. Kto bowiem umarł, stał się wolny od grzechu (Rz 6, 3-7).

Przez chrzest zostaliśmy przybici do tego samego krzyża, co Jezus: po jeden stronie On, po drugiej my.

Przez chrzest zostaliśmy owinięcie tym samym całunem, co Chrystus i złożeni do tego samego grobu.

Przez chrzest powstaliśmy razem z Nim z martwych.

Zostaliśmy uwolnieni od niewoli grzechu, od konieczności spełniania Prawa, by zasłużyć na zbawienie. Jesteśmy wolni do tego, by kochać Boga i drugiego.

Górnolotnie i na co dzień

Zdaję sobie sprawę, że to, co napisałem wyżej, brzmi górnolotnie i mistycznie. Ale co mogę na to poradzić. Chrzest to tajemnica, a ona zawsze będzie nas zaskakiwać i przekraczać. Jak to, co napisałem, chcę realizować w wychowaniu mojego dziecka?

Chcę razem z nim odkrywać Boga, który stoi po naszej stronie i w swojej opatrzności czuwa nad nami. Chcę uczyć się zaufania i dostrzegania Go w codzienności. Chcę uciekać od lęku, a uczyć miłości. Chrzest to źródło życia duchowego. Czas na żeglugę pełną przygód! Nie ma tu magii, zmiany jak za pstryknięciem palca. Jest relacja z kochającym Bogiem, który pomoże choćby i dając dobry sen dziecku!

Newsletter

Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail.