separateurCreated with Sketch.

Po ponad 400 egzorcyzmach mówi: „Jestem wolny dzięki Jezusowi Chrystusowi”

Francesco in Daniela Vaiasuso
whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Urška Kolenc - publikacja 07.09.25
whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Świadectwo Francesco Vaiasuso, który przez lata zmagał się z opętaniem, a dziś daje nadzieję innym.

Ofiara osobistej zemsty i paktu z diabłem

Francesco Vaiasuso, dziś 54-letni, dowiedział się w wieku 31 lat, że jego dramatyczne cierpienie miało źródło w dzieciństwie. Kiedy miał cztery lata, matka zabrała go w odwiedziny do przyjaciółki Cateriny w Ameryce. Kobieta, żywiąca urazę wobec matki Francesca, postanowiła się zemścić. Pod pretekstem wyjścia do domu towarowego zaprowadziła chłopca na czarną mszę. W ten sposób dziecko zostało nieświadomie wystawione na działanie złego ducha.

Po powrocie do domu jego zdrowie zaczęło się gwałtownie pogarszać. Był wielokrotnie hospitalizowany z powodu astmy oskrzelowej, nękały go bóle w łydkach, nawracające zapalenia ucha, problemy z zębami i alergie skórne, był niespokojny i roztrzęsiony. Przez wiele lat co najmniej dwa razy w tygodniu odwiedzał lekarza.

Katolik zmagający się z ciemnością

W młodości Francesco przyjął sakramenty, ale odczuwał silny opór wobec wszystkiego, co święte. Jego żona Daniela była bardzo zaangażowana w życie parafii i we wspólnotę salezjańską. Poznali się przez przyjaciela, jednak kiedy zaprosiła go do kościoła, odrzucił tę propozycję.

Francesco pracował w rodzinnej galerii sztuki, którą prowadzi do dziś razem z żoną. Pewnego dnia klient opowiedział mu o objawieniach maryjnych. Temat tak go poruszył, że zaczął rozmawiać z bliskimi o Bogu, podjął post i w rezultacie udał się też na pielgrzymkę do Medjugorie. Ale wtedy zaczęły się dziać gorsze jeszcze rzeczy.

Francesco Vaiasuso

Pierwsze modlitwy o uwolnienie

Pierwszy rok małżeństwa z Danielą upłynął szczęśliwie. Podczas jednych z rekolekcji Francesco poprosił kapłana o modlitwę nad sobą. Przyniosło mu to wielką ulgę. Jednak wkrótce zaczęły się coraz gwałtowniejsze ataki – zły duch przejmował nad nim kontrolę.

Bliscy widzieli, jak w trakcie egzorcyzmów Francesco wydawał nieludzkie dźwięki, mówił niespójnymi językami, poruszał się w sposób nienaturalny. On sam opisywał to jako doświadczenie bycia „wyrwanym z własnego ciała”. Zły duch odbierał mu wolę, ale nie umysł ani pamięć. „Coś poruszało się we mnie i zmuszało mnie do robienia rzeczy bez sensu. Byłem świadomy, a jednocześnie ktoś mówił moimi ustami” – wspomina.

Jego stan pogarszał się, a chwile spokoju stawały się coraz rzadsze. „Trudno to wytłumaczyć, ale pomimo cierpienia ufałem, że Bóg nas prowadzi. Jego ręka nie była daleko, trzymał ją nad naszymi głowami” – mówi Francesco.

Daniela: „Po tej próbie jestem lepszą żoną”

Dla jego żony Danieli czas opętania był ogromnym ciężarem. Francesco proponował nawet separację, ale ona nigdy tego nie rozważała. Była jego tarczą modlitewną i największym wsparciem.

Szukała osób, które mogłyby mu pomóc, modliła się, kropiła go wodą święconą, wzywała księży, by błogosławili ich dom. Źródłem siły był dla niej sakrament małżeństwa. „Jego cierpienie dawało mi siłę, aby trwać przy nim” – mówi. – „Trudne doświadczenie może stać się trampoliną do piękniejszego życia. Dziś mogę powiedzieć, że jestem lepszą żoną”.

Ponad 400 egzorcyzmów i droga do wolności

Opętania Francesca szczególnie nasiliły się w latach 2002–2007. W tym czasie został poddany ponad 400 egzorcyzmom, które odprawiali różni sycylijscy egzorcyści. Stopniowo, krok po kroku, został uwolniony od złego ducha.  Dziś otwarcie mówi: „Jestem wolny dzięki Jezusowi Chrystusowi”.

Wraz z żoną Danielą podróżuje i dzieli się swoim świadectwem w wielu krajach, dając nadzieję tym, którzy sami zmagają się z duchowym zniewoleniem lub cierpieniem.

Broń Francesca

W walce Francesca z diabłem bardzo ważne było regularne przyjmowanie Eucharystii, spowiedź, pomocna była woda święcona, wzywał na pomoc zastępy świętych, zwłaszcza św. o. Pio i Jana Pawła II. Wsparciem były także liczne modlitwy jego żony, bliskich i grup modlitewnych. „Różaniec to modlitwa, która zabija diabła”.

Nawet w skrajnym cierpieniu starał się dziękować Jezusowi. „Dobrze zrozumiałem, że jedyną bronią, którą mam do dyspozycji, jest modlitwa. To samo zrozumieli moi bliscy, którzy bez wahania zdecydowali się radykalnie zmienić swoje życie”.

Francesco Vaiasuso

Ponad 400 egzorcyzmów

Przez wszystkie te lata odwiedzał wielu lekarzy, którzy jednak nie znaleźli rozwiązania jego stanu. Był twardym orzechem do zgryzienia nawet dla egzorcystów. „Egzorcyzmy wydobywały na światło dzienne ciemność, ale potem powracało światło”. Otrzymał wiele modlitw o uwolnienie i przeszedł ponad 400 egzorcyzmów – w najcięższych momentach nawet trzy jednego dnia.

Poza niewyobrażalną nadzieją nachodziły go wątpliwości, czy cokolwiek się zmieni. „Wiedzieliśmy, że opętanie, choćby tak bezsensowne i niezrozumiałe, w tajemniczy sposób jest częścią Bożego planu wobec naszego życia. I zrozumieliśmy, że naszym jedynym lekarzem jest Jezus Chrystus”. To On ostatecznie go uwolnił i uzdrowił również ze wszystkich chorób fizycznych.

29 grudnia 2002 r. ojciec Matteo La Grua doprowadził do tego, że szatan stopniowo ujawnił prawdę: w ciele Francesca rozpanoszyło się 27 hierarchicznie zorganizowanych legionów demonów, wielka armia zła, której dowódcą był sam szatan. Opętały one jego ciało wbrew jego woli i czyniły z jego życia prawdziwe piekło.

Wiara albo ucieczka

„W sytuacji takiej jak moja, wobec diabelskiego opętania, chcę powiedzieć: masz tylko dwie możliwości. Albo uwierzysz i zmienisz całe swoje przekonanie, zmienisz życie, albo zamkniesz się i uciekniesz ze strachu. Ucieczka oznacza pozostanie w swoim komforcie i w spokoju własnych przekonań. Nie uciec – to znaczy uwierzyć. A wiara powoduje zmianę życia”.

Francesco miejsce ostatecznego uzdrowienia ze swojego opętania przypisuje rekolekcjom Odnowy w Duchu Świętym w Rimini. „Znów jestem sobą, jestem wolny dzięki Jezusowi Chrystusowi” – świadczy dziś i dodaje: „Nasze świadectwo jest dziękczynieniem Bogu”.

Artykuł jest tłumaczeniem ze słoweńskiego wydania Aletei.

Newsletter

Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail.