Nawrócenie to proces, w którym uczę się przyznawać do błędów, przepraszać i ufać Bogu, że On da mi nowy początek. Można go podsumować w 8 krokach.
1Przyznanie przed sobą samym, że w ogóle jestem zdolny do zła
Wielu ludzi dzisiaj tego nie uznaje. Świat wokół przekonuje nas bowiem, że jesteśmy w stu procentach dobrzy, że „są różne prawdy” i że nasze błędy to uprawnione reakcje na niesprzyjające okoliczności. W głębi duszy jednak czujemy, że to nieprawda.
Ciekawa sprawa, ale słowo „grzech” zarówno w języku hebrajskim, jak i greckim – czyli w dwóch językach głównych językach Starego i Nowego Testamentu – pochodzi od zwrotu „chybić celu”. W teologii chrześcijańskiej ta etymologia ma głębokie znaczenie: grzech to nie tylko złamanie prawa czy naruszenie przepisu moralnego, ale minięcie się z celem, do którego zostałem stworzony – czyli z miłością.
2Dostrzeżenie grzechu
Do tego potrzebny jest wgląd w siebie, czyli introspekcja. Trzeba poprosić Boga, żeby pomógł mi dobrze ocenić moje myśli, słowa i czyny. A następnie przyjrzeć im się po kolei.
3Uznanie grzechu za grzech
Kiedy decyduję się na zły krok, moja decyzja rzadko bywa całkowicie wolna, niezwiązana z rozmaitymi trudnościami, z którymi się zmagam. W takiej sytuacji bardzo często mamy do czynienia z komponentem – tak to umownie nazwijmy – psychologicznym: „Owszem, byłem nieprzyjemny dla kolegi z pracy, ale z powodu upokorzeń w dzieciństwie mam problemy z poczuciem własnej godności”, „Tak, flirtowałam z sąsiadem, ale ostatnio mąż prawie wcale ze mną nie rozmawia i czuję się samotna”. Uwaga! Te wytłumaczenia często są prawdziwe. Ale do popełnienia grzechu potrzebna jest decyzja. Grzech jest grzechem. Mam wbudowany w duszę kompas moralny, który podpowiada mi, co jest dobre, a co złe. Czasem ten głos jest wyraźny, a czasem cichutki albo intensywnie zagłuszany; ale my wszyscy, którzy grzeszymy, wiemy dobrze, że w takiej sytuacji zawsze następuje moment, kiedy podejmujemy decyzję, żeby zbłądzić. Pamiętacie, jak w filmie „Adwokat diabła” Keanu Reeves przy każdej rozprawie sądowej prowadzącej go do kolejnego uwikłania się w szatański plan, miał moment zawahania? No właśnie!
4Pokazanie grzechu Bogu
To moment, w którym zamiast zamykać się w poczuciu winy otwieram serce dla mojego Zbawcy. Właśnie wtedy grzech zaczyna tracić swoją niszczącą moc, bo zostaje zaniesiony do Tego, który jest większy niż moje winy.
5Przyjęcie przebaczenia
Chyba najmniej oczywisty z ośmiu punktów. Wprawdzie modlitwa i pokuta zakłada, że spotykam się z miłosiernym Bogiem, ale przyjęcie przebaczenia to pewna decyzja – akt zaufania Bogu, że On może zmazać mój grzech, nawet ten najstraszniejszy.
6Przeproszenie Boga – a jeśli trzeba, także ludzi
Jeśli kogoś oszczerczo obmówiłem, powinienem to odwołać. Jeśli coś ukradłem albo wyrządziłem komuś inną szkodę materialną, powinienem to naprawić. To czasem bywa trudne, ale jest uzdrawiające.
7Podziękowanie
Warto podziękować Bogu nie tylko za przebaczenie, ale także za to, że uzdolnił mnie do dostrzeżenia moich błędów i Jego niezmierzonej dobroci. Może się zdarzyć tak, że nawet w swoim upadku – paradoksalnie! – dostrzegę powód do podziękowania Bogu, np. kiedy popełnienie jakiegoś grzechu wybiło mnie z pychy i przekonania, że kto jak kto, ale JA pewnych rzeczy nigdy nie zrobię.
8Postanowienie poprawy
Powinniśmy rezygnować ze zła i usilnie starać się o dobro, ale też musimy pamiętać, że sami z siebie niewiele zwojujemy. Są grzechy, z których można i trzeba nawrócić się jedną decyzją (zakończenie romansu, zaprzestanie oszustwa albo kradzieży), ale są takie, z którymi będziemy walczyć codziennie do końca życia. Trzeba pokornie prosić Boga o pomoc.










