separateurCreated with Sketch.

Kapłan i rodzina z Podkarpacia odznaczeni tytułem „Sprawiedliwy wśród Narodów Świata”

whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Redakcja - publikacja 12.09.25
whatsappfacebooktwitter-xemailnative
„Trzeba oglądać się na Boga, a nie na ludzi” – te słowa ks. Zygmunta Dziedziaka dodawały odwagi rodzinie, która przez dwa lata ukrywała Żydów podczas okupacji. Dziś on sam oraz małżeństwo Kopaczów zostali uhonorowani najwyższym izraelskim wyróżnieniem przyznawanym bohaterom ratującym Żydów w czasie Holokaustu.

Polska na pierwszym miejscu

Instytut Yad Vashem po raz kolejny przypomina światu prawdę, którą próbuje zafałszować antypolska propaganda: Polacy nie byli współsprawcami Holokaustu, ale w ogromnej liczbie ryzykowali własnym życiem, by ratować żydowskich sąsiadów.

10 września tytuł Sprawiedliwego wśród Narodów Świata otrzymał śp. ks. Zygmunt Dziedziak (1892–1958) oraz małżeństwo Rozalia i Michał Kopaczowie.

Dzięki ich odwadze i wierze ocalała rodzina Nadelów, ukrywana przez dwa lata w czasie okupacji.

Polska pozostaje na pierwszym miejscu wśród krajów uhonorowanych przez Yad Vashem – już ponad 7 tysięcy Polaków otrzymało ten tytuł. Dla porównania: w Holandii jest to 5,9 tys. osób, we Francji – 4,2 tys., na Ukrainie – 2,7 tys., a w Czechach – 125.

Ksiądz, który wspierał w chwilach zwątpienia

Ks. Dziedziak pochodził z archidiecezji przemyskiej. Święcenia kapłańskie przyjął w 1914 r., a od 1925 r. posługiwał w Trzcieńcu, gdzie z wiernymi budował kościół pw. św. Józefa. Przez ponad trzy dekady prowadził tam wspólnotę.

Podczas wojny rodzina Kopaczów ukrywała w swoim gospodarstwie żydowskich sąsiadów. Był moment, w którym Rozalia, przerażona grożącą im wszystkim śmiercią, chciała wydać ukrywanych. Wtedy ks. Dziedziak umocnił ją w wierze i miłości bliźniego: „Trzeba oglądać się na Boga, a nie na ludzi”.

Droga przez łagry i wygnanie

Po wojnie Trzcieńec znalazł się na terenach zajętych przez Związek Sowiecki. W 1950 r. kapłan został aresztowany, skazany na 10 lat łagrów i konfiskatę całego mienia. Trafił do obozu w obwodzie charkowskim.

W 1955 r. odzyskał wolność, ale nie mógł już wrócić do swojej parafii. Władze sowieckie wydaliły go w 1957 r. do Polski. Krótko posługiwał w parafii Nozdrzec. Zmarł 3 stycznia 1958 r. w szpitalu w Brzozowie. Tam też został pochowany.

Świadectwo na dziś

Historia ks. Dziedziaka i rodziny Kopaczów przypomina, że nawet w czasach największego zagrożenia człowiek może wybrać dobro. Wierność sumieniu, odwaga w obliczu śmierci i zaufanie Bogu stają się dziś nie tylko powodem do dumy, lecz także wezwaniem, by w codziennym życiu stawać po stronie prawdy i miłości.

Newsletter

Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail.