separateurCreated with Sketch.

„Bóg powiedział mi, żebyś…” Uważaj, to manipulacja!

whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Dariusz Dudek - publikacja 15.09.25
whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Bóg z nami rozmawia, ale inaczej niż ludzie między sobą. Gdy ktoś mówi, że Bóg mu coś powiedział, możemy to przyjąć lub nie, ale gdy mówi: „Bóg powiedział mi, żebyś…” powinna się w nas zapalić ostrzegawcza lampka.

Bóg naprawdę mówi

Bóg wchodzi z nami w dialog. Mówi do nas przede wszystkim w naszym sumieniu na modlitwie i za pomocą Słowa Bożego. Jednak to, co wydaje się nam, że chce nam przekazać, wymaga ostrożnego rozeznania: cierpliwości, obserwacji własnych emocji i reakcji, a także poradzenia się drugiej osoby. Dlaczego?

Duchowość ignacjańska mówi, że pojawiające się w nas poruszenia: myśli, przekonania, zamiary czy natchnienia mogą mieć trzy źródła: mogą być pokusą, mogą być od nas samych lub od Boga. Jak mówi nieco kolokwialne powiedzenie: nie każdy ptak, to Duch Święty. Czasami coś, o czym jesteśmy przekonani, że jest Bożym głosem, może być po prostu naszymi myślami, marzeniami, może wynikać z naszych psychologicznych mechanizmów, jak projekcja. 

Jeśli jestem przekonany, że Bóg powiedział mi coś na modlitwie: zaprosił do czegoś, zachęcił, pocieszył, mogę to przyjąć z wdzięcznością, a w razie potrzeby rozeznać. Gdy słyszysz słowa, „Bóg powiedział mi na modlitwie, że jestem Jego kochanym dzieckiem” możesz ucieszyć się radością drugiej osoby. Ale gdy słyszysz: „Bóg powiedział mi na modlitwie, że ty masz coś zrobić…” – uważaj!

Manipulacja sumieniem

Tak wypowiedziane zdanie jest już manipulacją, jest próbą wpłynięcia na twoje sumienie, a czasami wstępem do jego głębokiego przekroczenia i złamania. Możesz jednak pomyśleć, że przypuszczalnie ktoś rzeczywiście ma dla ciebie słowo od Boga, na które tak czekasz. To jednak nie taki proste. Oto dlaczego.

1Skąd ta pewność?

Po pierwsze skąd masz wiedzieć, że osoba, która mówi, co usłyszała od Boga na twój temat, naprawdę miała kontakt z Bogiem? To mogą być tylko jej przemyślenia lub pomysły na twoje życie, które chce ci zaproponować. Bywa, że taki człowiek nie jest świadom, że nadaje swoim własnym myślom boskie pochodzenie. Bywa, że świadomie chce tobą zmanipulować, co prowadzi do życiowych dramatów, wykorzystania – także seksualnego.

2Dlaczego nie bezpośrednio?

Po drugie, skoro Bóg chce powiedzieć coś na temat twojego życia, to dlaczego nie powie ci tego wprost? Przecież i ty spotykasz się z nim w swoim sumieniu na modlitwie i szukasz tego, co dobre. Jeśli myślisz, że jesteś niegodny tego, żeby Bóg do ciebie mówił – uspokoję cię. Jesteś godny, godna. W końcu umarł za ciebie na krzyżu! A poza tym, przynajmniej co tydzień mówi do ciebie na Eucharystii!

3Autorytet, który zabiera wolność

Po trzecie, zdanie „Bóg powiedział mi, że masz…” zawiera w sobie ogromny ładunek autorytarności. Nawet jeśli odczujemy opór na rzekome Boże przesłanie pojawi się też w nas myśl: „to w końcu powiedział Bóg. Jak mogę się sprzeciwić?”. W autentycznym Bożym zaproszeniu nie ma lęku i przymusu! Jeśli odczuwasz opór, niechęć, strach na to, co niby Pan ci proponuje i masz poczucie, że musiałbyś działać wbrew wolności, to nie jest Boże.

4Co z odpowiedzialnością?

Po czwarte, gdy ktoś przekazuje ci, że Bóg nakazuje ci coś zrobić, to zrzeka się odpowiedzialności za swoje słowa. W końcu „to są Boże słowa”. Jeśli nie zrobisz tego, co mówi, może cię oskarżyć, że nie działasz zgodnie z Bożą wolą. Jeśli jednak zrobisz, a coś pójdzie nie tak, może sugerować, że zrobiłeś to za późno lub bez należytej wiary. Cokolwiek by się stało – on jest kryty i nie można mu nic zarzucić. Dorosły człowiek bierze odpowiedzialność za swoje decyzje. 

Newsletter

Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail.